Tag: komunikacja

Dopasowanie

We wpisie Lawina informacyjna podpowiadałem, skąd biorą się tematy do rozmowy. Gdy wraz z wiekiem i intensywnością życia problem ten uda nam się rozwiązać, stajemy przed kolejnym wyzwaniem. Bardzo istotna jest umiejętność dopasowania długości i głębi własnych wypowiedzi do aktualnych możliwości percepcyjnych odbiorcy. Jest to wyższa szkoła jazdy. Możliwości percepcyjne odbiorcy wynikają z wielu różnych czynników – począwszy od ogólnego poziomu jego wykształcenia i możliwości intelektualnych, poprzez wiedzę w danym temacie, warunki, w jakich odbywa się rozmowa, inne sprawy, które zaprzątają mu głowę, aż po jego chwilowe samopoczucie.

Tutaj nie ma prostej recepty albo wzoru matematycznego pozwalającego wyliczyć optymalne parametry naszej wypowiedzi. Rozwiązaniem jest sprzężenie zwrotne. Mówiąc, musimy jednocześnie obserwować, a jeszcze lepiej wyczuwać, reakcje słuchacza i do nich w czasie rzeczywistym dostosowywać to, co i jak mówimy.

Pamiętajmy, że powinniśmy dbać o skuteczność odbioru tego, co mówimy, a nie tylko o skuteczność naszego nadawania. Mówienie głośniej nie jest w większości przypadków receptą na skuteczny przekaz informacji.

Lawina informacyjna

Wiele osób w młodym wieku cierpi na brak tematów do rozmowy. Nie nawiązują kontaktów z innymi ludźmi, ponieważ paraliżuje ich strach „O czym ja będę z nimi gadał?”. Nieleczona, przypadłość ta staje się schorzeniem chronicznym, blokującym możliwości rozwojowe na każdym etapie życia.

Lekarstwem jest w tym przypadku prowadzenie bogatego życia – zarówno w sferze własnych doświadczeń, jak i wykorzystywania wszelkich nadarzających się okazji do rozmowy: w sklepie, szkole, pracy, autobusie, tramwaju, pociągu i na drągu.

Im więcej dzieje się w twoim życiu, tym więcej masz tematów do rozmów i tym więcej masz do powiedzenia na tematy zainicjowane przez innych. A w czasie tych rozmów dowiadujesz się nowych rzeczy, które są materiałem do wykorzystania w kolejnych rozmowach. W pewnym momencie powstaje swego rodzaju lawina informacyjna i wówczas musisz zacząć powstrzymywać się przed mówieniem wszystkiego, co wiesz na dany temat, i wybierać tylko perełki najlepiej pasujące do danej rozmowy i rozmówcy. Powodzenia!

Nastrój chwili

W piątek opublikowałem wpis Dobra moneta, w którym proponowałem ci zakładanie, że człowiek, z którym rozmawiasz, ma dobre intencje. I od razu, tego samego dnia, spotkałem się z sytuacją, która była znakomitym potwierdzeniem tej tezy. A właściwie tezy odwrotnej: jeśli założysz, że twój rozmówca ma złe intencje, to doprowadzisz go do szewskiej pasji i rzeczywiście będzie chciał ci zrobić na złość albo zacznie popełniać szkolne błędy.

Stojąc w wydłużającej się z minuty na minutę kolejce w banku, obserwowałem eskalację agresji pomiędzy pewnym małżeństwem a obsługującą je pracownicą. Małżeństwo chciało zerwać dwie z czterech posiadanych lokat i wypłacić pieniądze. Z przebiegu konfliktu dało się jasno wydedukować, że klienci przyszli do banku z przekonaniem, iż operacja, którą chcą wykonać, jest tak skomplikowana, że „ta głupia blondynka” na pewno niczego nie zrozumie. Szczególną agresją i arogancją buchało od klientki, która tłumaczyła zawiłości zlecanej operacji pracownicy banku w taki sposób, że co chwilę sama gubiła wątek, usiłując udowodnić niekompetencję po drugiej stronie lady. W momencie, kiedy podszedłem do sąsiedniego stanowiska, pracownica banku płakała na zapleczu, a wojowniczą parą zajmowała się kierowniczka placówki. A załatwiania było jeszcze sporo, ponieważ w zamęcie zostały polikwidowane nie te lokaty, o które chodziło. I tak prosta, 10-minutowa wizyta w banku przeistoczyła się w 2-godzinne posiedzenie pełne nerwów i pokrzykiwań.

Ja wiem, że klient ma zawsze rację, ale aroganckie egzekwowanie tej racji do niczego dobrego nie prowadzi. Ani w banku, ani w samolocie Lufthansy.

Zatem radzę ci: Dbaj o nastrój chwili, a załatwisz sprawę na tyle szybko, łatwo i przyjemnie, na ile jest to obiektywnie możliwe. A czasami nawet jeszcze szybciej.