Tag: nawyki

4

Leo Babauta podał ostatnio swój czteropunktowy przepis na dokonywanie kluczowych zmian we własnym życiu („How I Changed My Life, In Four Lines” [zenhabits.net]). Oto filary, na których oparł swoje sukcesy w różnych dziedzinach – bieganiu, przechodzeniu na zdrową dietę czy uzdrawianiu swoich finansów:

  1. Wielką zmianę zacznij od niewielkiego kroku w pożądanym kierunku.
  2. W danym momencie skupiaj się tylko na jednej, najważniejszej zmianie.
  3. Raduj się samym działaniem, zamiast skupiać się na bieżących lub przyszłych wynikach.
  4. Bądź wdzięczny, że dane ci było wykonać każdy kolejny krok.

Za szczególnie ważny i skuteczny element przesłania Leo uważam trzeci z wymienionych punktów. Radość działania najlepiej motywuje do wytrwałości we wprowadzaniu pozytywnych zmian. Bez tego stajesz się Syzyfem bezskutecznie wtaczającym kamień lub Don Kichotem walczącym z wiatrakami.

Wiele osób podziwia moją biegową wytrwałość. Pytają: jak to możliwe, że chce ci się trzy razy w tygodniu pokonywać po 8 kilometrów, biegając w kółko po leśnych ścieżkach i osiedlowych uliczkach? To proste. Miarowy rytm kroków, lekko przyspieszony, lecz równomierny oddech, dotyk wiatru na twarzy i ciekawe podcasty w słuchawkach to przyjemność sama w sobie. A przyzwoity wynik w imprezach typu Biegnij Warszawo lub ukończenie Maratonu Warszawskiego nie są celem, lecz dodatkowym bonusem, który otrzymuję od życia i za który jestem wdzięczny otaczającej mnie rzeczywistości.

Ile i jak ćwiczyć?

Biorąc pod uwagę fakt, że organizm zaczyna spalać zapasy tłuszczyku po 30 minutach wysiłku fizycznego, oraz to, że plusy powinny być większe od minusów, proponuję ci zajmować się swoją tężyzną fizyczną przez godzinę dziennie, cztery razy w tygodniu.

Dlaczego akurat cztery razy w tygodniu? Żebyś mógł się chwalić, że ćwiczysz przez większość dni. To bardzo ładnie brzmi!

Rodzaj ćwiczeń powinien obejmować trzy podstawowe grupy aktywności:

  1. Ćwiczenia kondycyjne (bieganie, pływanie, rower).
  2. Ćwiczenia siłowe (ciężarki, hantle, ekspandery).
  3. Rozciąganie.

W ramach tych grup występują ćwiczenia, które polubisz od pierwszego zrobienia, i takie, które zawsze będą budziły twoje obrzydzenie. Nie zmuszaj się do nich, bo wtedy w ogóle odechce ci się ćwiczyć, a nie o to przecież chodzi. Wybierz te, które lubisz, lub takie, które stanowią dla ciebie mobilizujące wyzwanie.

Powodzenia!

„Genialny samouk” czyli zwykły partacz

PARTACZE

Nieraz śmiejemy się z braku polotu i kreatywności, które, jak gminna wieść niesie, cechują amerykańskich menedżerów, pracowników, żołnierzy i przedstawicieli wszelkich zawodów. Zamiast zdać się na swoją zawodową intuicję i zmysł majsterklepki, wyciągają z segregatora listy kontrolne oraz instrukcje i starają się postępować zgodnie z tym, co zostało tam napisane. Za grosz fantazji! Za grosz artystycznej improwizacji!

Po dwóch latach domowych remontów i wielu latach praktyki zawodowej doszedłem do wniosku, że nie ma się z czego śmiać. Co najmniej 90% ludzkich działań da się opisać procedurami uwzględniającymi doświadczenia poprzedników: co i jak należy, a czego nie należy robić. Lekceważenie tych wskazówek prowadzi do wielokrotnego wynajdowania koła lub partactwa w czystej postaci (fotografia powyżej przedstawia rysy wyłażące jak grzyby po deszczu na nowiutkim suficie podwieszanym w moim domu).

Zastanów się zatem, kim jesteś lub chciałbyś być:

*** profesjonalistą,
który dysponuje podstawową wiedzą, na bieżąco zapoznaje się z instrukcjami i literaturą fachową oraz postępuje zgodnie z branżowymi standardami?

czy

*** „genialnym samoukiem”,
który pozjadał wszystkie rozumy i sam „wie lepiej”, czyli po prostu jest zwykłym partaczem?

Rytuał tygodnia

Niektórzy użytkownicy metody GTD (Getting Things Done) Davida Allena wzbogacają ją o „rytuał tygodnia”, który polega na określeniu głównych tematów działań dla poszczególnych dni tygodnia – na przykład:

  1. Poniedziałek – Dzień Prania.
  2. Wtorek – Dzień Zakupów.
  3. Środa – Dzień Gotowania.
  4. Czwartek – Dzień Załatwiania Spraw Urzędowych.
  5. Piątek – Dzień Sprzątania.
  6. Sobota – Dzień Działkowo-Garażowo-Projektowy.
  7. Niedziela – Dzień z Rodziną.

Nie na wariata!

Dowiedziałem się ostatnio, że amerykańscy strażacy, po dotarciu na miejsce pożaru, postępują zgodnie z 7-punktową listą kontrolną. Nie znam treści wszystkich pozycji na tej liście, ale wiem, że gaszenie ognia znajduje się na piątym, a nie na pierwszym miejscu.

To ważne, żeby nawet w najtrudniejszych i wymagających największego pośpiechu sytuacjach nie dać się ponieść fantazji i nie działać „na wariata”. Zamiast kogoś uratować, można w ten sposób narobić więcej szkód i samemu niepotrzebnie narazić się na niebezpieczeństwo.

Pamiętaj zatem, żeby zawsze przed przystąpieniem do akcji najpierw sprawnie ocenić zaistniałą sytuację, następnie na podstawie dostępnych informacji podjąć najlepszą decyzję i dopiero wtedy ruszać do walki z żywiołem. A po akcji zabezpieczyć teren i podsumować przebieg działań w celu wyciągnięcia wniosków na przyszłość.

Tak postępują profesjonaliści – zarówno w straży pożarnej, jak i w każdej innej dziedzinie życia.

Mój plan dnia

Jeden z czytelników poprosił mnie o przedstawienie mojego standardowego planu dnia. Oto on (od poniedziałku do piątku):

  • 04:45 Pobudka, lekkie śniadanie, toaleta poranna oraz sprawdzenie, czy w mojej teczce Action Support są dokumenty niezbędne do załatwienia spraw, które chcę danego dnia załatwić.
  • 05:45 Jazda samochodem do firmy (słuchanie podcastów).
  • 06:30 Kawa, pielęgnacja blogu, poranny przegląd zadań.
  • 07:00 Czytanie i pisanie (dokumenty, literatura fachowa itp.).
  • 08:45 Drugie śniadanie.
  • 09:00 Spotkania, czytanie i pisanie, czyszczenie skrzynek spraw przychodzących.
  • 11:45 Lekki obiad (30 minut).
  • 14:45 Popołudniowy przegląd zadań.
  • 15:00 Jazda samochodem do domu (słuchanie podcastów).
  • 16:15 Biały ser z dżemem lub powidłami.
  • 16:30 Sport (bieganie, windsurfing, fitness) (słuchanie podcastów).
  • 17:45 Rodzina, zajęcia domowe, lektury, internet, telewizja itp.
  • 19:00 Duże jabłko.
  • 20:00 Kieliszek czerwonego wina.
  • 21:00 Wieczorny przegląd zadań i przygotowanie zawartości teczki Action Support na następny dzień.
  • 21:30 Toaleta wieczorna.
  • 22:00 Cisza nocna.

Jest to oczywiście plan standardowy, który w razie potrzeby ulega modyfikacjom (na przykład, gdy wieje wiatr, windsurfing ma najwyższy priorytet :-) ), jednak staram się go trzymać i wpływać na świat tak, żeby dopasowywał się do moich zwyczajów.

W soboty i niedziele pozwalam sobie pospać nieco dłużej, bo aż do 06:45. W te dni stałymi, obowiązkowymi punktami programu są: pływanie (poranny basen), spacer, rozliczenia z fiskusem oraz Przegląd Tygodniowy.

Mam nadzieję, że niczego istotnego w powyższym opisie nie pominąłem.

Jak wam się podoba mój plan dnia?

Nie spiesz się – bądź szybki!

Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Spiesząc się, stajesz się nieuważny, zapominasz o ważnych sprawach i często toniesz w chaosie, zamiast się z niego wydobyć. Pośpiech jest w większości przypadków wynikiem zwykłego lenistwa, gnuśności i braku przygotowania. Gdybyś wyszedł 5 minut wcześniej na pociąg, to nie zapomniałbyś wziąć ze sobą biletu.

Czym innym jest szybkość działania. To precyzyjnie przygotowana i wyćwiczona realizacja przedsięwzięć. To spakowana poprzedniego dnia torba i szacunek dla budzika nastawionego na właściwą godzinę.

A zatem:

Nie spiesz się – bądź szybki!