Tag: sport

BBS #0037: Mylneryki, pięta i kot – czyli rok 2019 w pigułce

Nie masz czasu czytać tego wpisu, to go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!

BBS2019Zwykle moje podsumowanie roku dotyczy tylko osiągnięć sportowych, ale dwa tysiące dziewiętnasty był inny. Zdominowała go praca nad książką „Mylneryki. Ilustrowany katalog błędów, skłonności i złudzeń poznawczych”. Jestem z niej naprawdę dumny! Nikt przede mną nie połączył w jednej publikacji psychologii, poezji, wiedzy encyklopedycznej, humoru i stylowych ilustracji. Internetową sprzedaż „Mylneryków” już zakończyłem, ale ebook z fragmentami wciąż jest dostępny. A jeśli chcesz zamówić co najmniej 100 egzemplarzy, żeby rozdać je swoim klientom, to… da się to załatwić.

Moja satysfakcja z wydania tej książki opiera się na trzech filarach:

Czytaj dalej…

Perfekcja procesu

CELOWOJuż wielokrotnie i na różne sposoby rozprawiałem się na łamach Biznesu Bez Stresu z perfekcjonizmem. Dlaczego? Dlatego, że jest to przypadłość, na którą cierpię od dzieciństwa. Lubię to, co dopracowane, nieskazitelne, bezbłędne i nieporysowane. W najważniejszych sprawach warto być perfekcjonistą. Ale co zrobić, jeśli pragnienie doskonałości przenika cię na wskroś i powstrzymuje od działania, ponieważ podejrzewasz, że rezultat nie będzie celujący?

Czytaj dalej…

Do Władywostoku!

WLADYWOSW 2006 roku zacząłem prowadzić dziennik sportowy, w którym po każdym biegu pilnie zapisuję pokonany dystans, czas i warunki atmosferyczne. Zacząłem nieśmiało od 317 kilometrów rocznego przebiegu, żeby w 2016 roku dojść do ponad 100 kilometrów miesięcznie. Gdy podliczyłem to wszystko, okazało się, że przez 12 lat dobiegłem do Władywostoku! Nie do Władysławowa, nie do Białegostoku, ale do Władywostoku nad Morzem Japońskim! Mój biegowy licznik pokazuje dziś ponad 10 tysięcy kilometrów! I to nie jest moje ostatnie słowo!

Czytaj dalej…

Garmin czy Apple?

Dawno, dawno temu we wpisie Gadżety zaprezentowałem elektronikę, która mi towarzyszy podczas biegania. Czy coś się ostatnio zmieniło?

W dalszym ciągu niezastąpionym źródłem dźwięku (czyli podcastów) są dla mnie kolejne generacje iPoda Shuffle. Lekkie, wygodne i banalnie proste w obsłudze.

Natomiast w dziedzinie pomiaru dystansu i czasu przez ostatni miesiąc eksperymentowałem ze sportową wersją zegarka Apple. Trzeba przyznać, że mój stary Garmin Forerunner 205 wygląda przy nim jak nieociosany kloc.

Garmin & Apple

Dlaczego na zdjęciu zamieściłem też iPhone’a? I pasek do jego przenoszenia? Ponieważ zegarek Apple nie ma wbudowanego odbiornika nawigacji satelitarnej GPS i dla uzyskania dobrej dokładności pomiaru dystansu wymaga współpracy z telefonem. Słabe to.

A teraz najważniejsze – porównanie łatwości obsługi obydwu urządzeń:

  • PRZED BIEGIEM:
    • Garmin: załóż na rękę i włącz lewym, górnym, bocznym przyciskiem;
    • Apple: włóż telefon do paska i załóż pasek.
  • POCZĄTEK BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
    • Apple: naciśnij pokrętło, znajdź na ekranie ikonę programu „Trening” i ją stuknij, wybierz i stuknij typ treningu „Bieg (plener)”, wybierz cel treningu (kalorie, czas, dystans lub trening otwarty) i ustaw wartość parametru, stuknij przycisk „Start” wyświetlony na ekranie.
  • PRZERWA W BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Wstrzymaj” i ją stuknij.
  • WZNOWIENIE BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Wznów” i ją stuknij.
  • KONIEC BIEGU:
    • Garmin: naciśnij przycisk „start/stop”;
    • Apple: naciśnij mocno ekran, a następnie z trzech wyświetlonych, trudno rozróżnialnych w słońcu ikon wybierz „Koniec” i ją stuknij, przewiń ekran z podsumowaniem i stuknij przycisk „Zachowaj” (nie pomyl go z „Porzuć”).

Czy dostrzegasz już problem?

Do obsługi Garmina wystarcza jeden i TYLKO JEDEN, doskonale wyczuwalny pod palcem przycisk „start/stop”. Nie trzeba patrzeć na ekran i narażać się na potknięcie o korzeń, krawężnik albo psa!

Poza tym Garmin nie pyta, czy ma coś zapamiętać. W dzisiejszych czasach, gdy urządzenia są wyposażone w pamięci o olbrzymich pojemnościach, można przecież bez problemu zapisywać wszystko!

No i Garminowi nie jest potrzebny do szczęścia żaden telefon!

Szczegółowe wyniki treningu zarejestrowanego przez zegarek Apple są dostępne tylko na iPhone’ie. To jeszcze mogę zaakceptować, ale żenujący jest fakt, że nie da się bezpośrednio odczytać międzyczasów, tylko trzeba ręcznie sumować czasy pokonania poszczególnych kilometrów. A Garmin pokazuje wynik narastająco, tak jak przystało na profesjonalny czasomierz sportowy.

Wyrok jest więc bezlitosny: gdy idę biegać, zegarek Apple zostaje w domu, a towarzyszy mi mój niezawodny, od blisko dziesięciu lat, Garmin.