Tag: pisanie

Twarde rogatki

CZASPRACW poprzednim wpisie „Finansowy Ninja” zachwycałem się tym, że Michał Szafrański potrafi przystępnie pisać o rzeczach tak nudnych i zagmatwanych jak finanse. Dziś mam przykład przeciwny. Bogato ilustrowana książka Davida Christiansona „Zegary. Historia pomiaru czasu” opowiada o fascynujących zmaganiach ludzi z upływającymi godzinami i minutami. Myśli autora rozbiegają się jednak w tak niezborny sposób, że trudno połapać się, co było konsekwencją czego i dlaczego. A o co chodzi z tymi twardymi rogatkami, dowiesz się za chwilę…

Czytaj dalej…

Finansowy Ninja

FINNINJATak, to ja byłem pierwszym nabywcą podręcznika „Finansowy Ninja” Michała Szafrańskiego. I mam nadzieję, że byłem jedynym, który zrobił sobie krzywdę, przez blisko dwa lata zwlekając z przeczytaniem tej grubej książki. Wstyd, Panie TesTequ! Kiedy usłyszałem, że Michał wydaje kolejne dzieło „Zaufanie czyli waluta przyszłości”, postanowiłem naprawić swój błąd. I teraz już wiem, dlaczego zwlekanie z lekturą #FinNinja było błędem!

Czytaj dalej…

Nieziemski Lem

MOZGWojciech Orliński wyruszył w podróż po życiu Stanisława Lema. Dotarł do niezbadanych dotąd zakamarków, z których część jest tylko hipotezami autora biografii… Ja swoją lekcję dotyczącą lemowego życia odrobiłem na przełomie 2013 i 2014 roku, kiedy przeczytałem listy pisarza do amerykańskiego tłumacza jego dzieł Michaela Kandla. Megatonę cytatów z tego opasłego tomu znajdziesz we wpisie „LEM „Sława i Fortuna” – Książka Roku 2013″.

Czytaj dalej…

Prawo ostatniej nocy

NOCW dawnych czasach prawo pierwszej nocy upoważniało władcę do zażycia igraszek cielesnych ze świeżo poślubioną żoną każdego z jego poddanych. Ja zaś w Biznesie Bez Stresu stosuję prawo ostatniej nocy. Czy wiesz, że nawet mój najkrótszy wpis powstaje przez co najmniej dwa dni? Gdy temat jest obszerniejszy, trwa to oczywiście jeszcze dłużej, ale nigdy nie pozwalam sobie na opublikowanie tekstu w tym samym dniu, w którym zacząłem go pisać. Dlaczego?

Czytaj dalej…

10 lat ze zrozumieniem

EDUKACJADziesięć lat temu rozpocząłem swoją krucjatę przeciwko „czytaniu ze zrozumieniem”. To znaczy nie przeciwko samemu „czytaniu ze zrozumieniem”, ale przeciwko używaniu tego zwrotu przez autorów, którzy uwielbiają tak strofować czytelników, żeby podkreślić swoją wyższość. To nie tak! Obowiązkiem autora jest pisanie ze zrozumieniem, czyli takie formułowanie swoich myśli, żeby odbiorca nie miał żadnych wątpliwości co do ich znaczenia.

Czytaj dalej…