Tag: Winnetou

A bo oni

„Plan pozytywnego działania” Napoleona Hilla jest skarbnicą wielu dających do myślenia spostrzeżeń. Oto jedno z nich:

Cudze błędy są kiepską wymówką dla twoich własnych.

Niezależnie od merytorycznej oceny poczynań obecnych władz Rzeczpospolitej Polskiej jedna rzecz budzi mój niesmak. Na każdą krytykę swojego postępowania przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości odpowiadają „a bo oni (czyli Platforma Obywatelska) też to robili!”.

Jest taka scena w serialu „Czterej pancerni i pies”, kiedy to dowódca czołgu powstrzymuje Janka i Gustlika przed wymierzeniem folksdojczowi sprawiedliwości. Przed samosądem. Olgierd woła wtedy:

Kapral Jeleń! Kapral Kos! Chcecie być do nich podobni?

I ma rację!

Bo nienawiść i chęć odwetu są zaraźliwe.

Nie da się naprawić świata, stosując zgniłe metody, za pomocą których ten świat zepsuto.

A ty jak sądzisz?

Czy według ciebie cel uświęca środki?

Cel i środek

Oprócz najcieplejszych, ogrzanych moim sercem życzeń z okazji Świąt Bożego Narodzenia mam dziś dla Ciebie ważne przesłanie:

Już teraz możesz przystąpić do zmieniania swojego jutra, lecz pamiętaj, że cel nie uświęca środków.

Gdy używasz nieczystych metod do realizacji swoich zamierzeń, twój cel pokrywa się błotem spod twoich buciorów.

Nie daj się skusić Zabójczej Tytejerze!

Nigdy nie poświęcaj swoich ideałów w imię walki o ideały!

Seppuku

Od wieków, zgodnie z samurajskim obyczajem, japońscy generałowie w obliczu nieuniknionej klęski popełniali rytualne samobójstwo – seppuku. Rozcięcie brzucha stawało się dowodem ich niewinności i potwierdzeniem szczerości ich zamiarów. Śmierć oczyszczała ich ze wszelkich zarzutów.

W dzisiejszych czasach przywódcy ratują swój honor, ustępując ze stanowiska po upokarzającej porażce – na przykład w wyborach parlamentarnych lub prezydenckich. Niedawno zrobili tak w Wielkiej Brytanii: Ed Miliband (Partia Pracy), Nick Clegg (Liberalni Demokraci) i Nigel Farage (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa).

A u nas?

Pan Przewodniczący Leszek Miller (Sojusz Lewicy Demokratycznej) wyciągnął z kapelusza i wystawił w zawodach prezydenckich Panią Magdalenę Ogórek, a po katastrofalnym wyniku udaje, że to nie on, tylko jakiś komitet podjął tę decyzję. Pani Wiceprzewodnicząca Joanna Senyszyn broni swojego szefa przed gniewnymi pomrukami ostatnich zwolenników SLD, pytając, dlaczego nikt nie domaga się dymisji szefa PSL, który też wystawił niewybieralnego kandydata.

Drodzy Państwo!

Honor to jest coś, co się ma w środku i co nie wymaga „domagania się”.

Honoru nie poddaje się pod głosowanie podczas posiedzenia zarządu partii.

Myli się ten, kto sądzi, że jest to wpis polityczny.

Ten blog dotyczy BIZNESU BEZ STRESU, którego głównym filarem jest kodeks etyczny nakazujący prowadzić ludzi zgodnie z jasnymi zasadami. Dlaczego? Ponieważ to lider zaraża swoim postępowaniem wszystkich członków organizacji.

Dżentelmen u Basi

Z okazji imienin Barbary oraz Święta Górników i Artylerzystów zapraszam wszystkich do poczytania miłego mojemu sercu i rozumowi blogu „Przelotnie-pobieżnie-przejściowo” [basiaacappella.wordpress.com] autorstwa Basi A Cappelli.

Niedawno zamieściłem tam świetny komentarz.

Dlaczego świetny?

Bo mój!

Oto on:

„Co do maniery przepuszczania kobiety przez drzwi mam z GOŁA odmienne zdanie: dżentelmen powinien wepchnąć się pierwszy, albowiem gdyż ponieważ może wówczas efektywnie te drzwi udrożnić (otworzyć skrzydło lub wystraszyć nadchodzących z przeciwka pacanów) oraz obadać sytuację za drzwiami, chroniąc damę przed czyhającym niebezpieczeństwem – a to deszczem (rozkłada parasol), a to odchodem ptasim (zręcznie przechwytuje nieczystość do reklamówki), a to spadającym samolotem (gwałtownym rzutem ciała wstecz nakrywa partnerkę), a to zbirem nieogolonym (zręcznie paruje cios i powala napastnika zdobywając serce niewieście).” – TesTeq, 2014-11-27, 09:30

A ty?

Pchasz się pierwszy czy posługujesz się partnerką do otwierania ciężkich drzwi i sondowania zadrzwiowej rzeczywistości?

Do trzech razy sztuka

Jednym z kluczowych warunków sukcesu w życiu jest odporność.

Odporność na niewygody.

Na niewygody oraz na pokusy.

W pewnym sensie każda pokusa jest niewygodą, jeśli dla osiągnięcia jakiegoś celu należy jej się oprzeć. I nie chodzi tu o masochizm albo bezsensowne odmawianie sobie przyjemności, ale o świadome wyrzeczenie się czegoś teraz i potraktowanie tego wyrzeczenia jako inwestycji w przyszłość. Sztandarowym przykładem eksperymentu potwierdzającego istotną wagę umiejętności opierania się pokusom była próba, której poddano grupę dzieci, pozostawiając każde z nich w pokoju z cukierkiem i obiecując dwa cukierki, jeśli do powrotu opiekuna powstrzymają się od pożarcia smakołyku. Następnie, przez wiele lat obserwowano, jak potoczyły się losy tych młodych ludzi. Jednoznacznie stwierdzono, że powodzenie w życiu osiągnęli ci, którzy potrafili oprzeć się pokusie i ścierpieć niewygodę oczekiwania.

Nie każdy rodzi się z „genem cierpliwości”, ale wiele można zrobić, pracując nad sobą. Jedną z metod wyrabiania w sobie odporności na niewygody jest „do trzech razy sztuka”.

Na czym to polega?

Załóżmy, że uczysz się do ważnego egzaminu. Uczysz się, uczysz, aż w pewnym momencie wydaje ci się, że już dłużej nie dasz rady. Napada cię przemożna chęć zajrzenia na Facebooka. W tym momencie powiedz sobie: „Jeszcze nie teraz. Czas na pierwsze zwycięstwo nad pokusą”. I kontynuuj naukę.

Za pewien czas znowu poczujesz totalne zniechęcenie i przypomnisz sobie, że w telewizji właśnie leci „Świat według Kiepskich”. Po raz drugi powiedz sobie: „Jeszcze nie teraz. Czas na drugie zwycięstwo nad pokusą. Ulegnę dopiero za trzecim razem”. I kontynuuj naukę.

Gdy po raz trzeci ogarnie cię znużenie, możesz się poddać. W tej rozgrywce wygrałeś 2:1 i jesteś na dobrej drodze, żeby zostać Indianinem.

Podczas kolejnych treningów wytrzymałości na niewygody i odporności na pokusy staraj się wygrywać te pojedynki w jeszcze wyższym stosunku.

Możesz też stosować inną metodę – określania czasu, który musi upłynąć do końca „udręki” i jak najlepszego wykorzystywania tego czasu, ponieważ i tak nie masz wówczas nic lepszego do roboty.

Pamiętaj: wygrywają ci, którzy zrobią o jeden krok więcej, wytrzymają o jeden cios więcej i później od innych się zniechęcą!

Prawda

Ten wpis nie należy do praktycznych.

Nie zawiera też recepty na sukces we współczesnym świecie.

Jest jedynie dobry na sen – sen człowieka, który ma spokojne sumienie, ponieważ nie musi pamiętać, co komu nakłamał.

Moją odpowiedzią na pytanie, czy zawsze należy mówić prawdę, są 3 proste zasady:

  1. Zawsze mówię prawdę.
  2. Gdy nie mogę powiedzieć prawdy, nie mówię nic.
  3. Gdy nie mogę milczeć, mówię prawdę bez względu na konsekwencje.

Oczywiście powyższe zasady są nie do zastosowania w sytuacjach ekstremalnych, takich jak wojna, ale na szczęście nie musimy obecnie kłamać, żeby przeżyć kolejny dzień.

A ty? Jaki masz stosunek do mówienia prawdy?

Jakimi argumentami chciałbyś skłonić mnie do grzechu kłamstwa?