Tag: prezentacje

Jakość to będzie!

GTDSLICE

W październiku 2010 z dumą doniosłem (Moje okruchy życia z GTD) o udostępnieniu wywiadu ze mną w ramach GTD Connect – klubu zrzeszającego użytkowników metody Getting Things Done. Przynależność do tego klubu jest odpłatna, natomiast można skorzystać z darmowego, dwutygodniowego członkostwa próbnego. Polecam.

Nie ukrywam, że miałem pewną tremę przed tą rozmową na żywo, jednak zastosowałem swoją standardową procedurę wstępną, którą mogę streścić w dwóch słowach:

Przygotuj się!

Albo w trzech słowach:

Odrób pracę domową!

A oto kroki, które przedsięwziąłem w ramach tego projektu:

  1. W momencie otrzymania propozycji poprosiłem o miesiąc czasu na przygotowanie się. Prośba ta została bez problemu zaakceptowana. ZAŁATWIONE.
  2. Wiedząc, że wywiad odbędzie się za pomocą Skype’a, założyłem specjalne konto w tym serwisie oraz dokonałem gruntownego przeglądu dostępnych zestawów mikrofonowo-słuchawkowych. Następnie wybrałem, pozyskałem i przetestowałem zestaw Plantronics Audio 655 DSP. Okazało się, że jakość dźwięku jest znakomita, natomiast w słuchawce słychać szuranie przewodu o ubranie. Uznałem, że da się z tym żyć, o ile podczas wywiadu zadbam o prawidłowe ułożenie kabla i nie będę zbytnio się kręcił. ZAŁATWIONE.
  3. Ponieważ nie byłem pierwszą osobą, z którą przeprowadzono taki wywiad, poświęciłem kilka godzin na wysłuchanie poprzednich rozmów i spisanie standardowych zagadnień, które poruszano. Na tej podstawie przygotowałem krótkie, 1-3 akapitowe wypowiedzi na „zadane” tematy oraz wypowiedzi dodatkowe, które warto byłoby wpleść przy nadarzającej się okazji. Cały materiał wydrukowałem na 4 kartkach A4, co widać na powyższej ilustracji. Dzięki temu podczas wywiadu mogłem mieć przed oczami wszystkie potrzebne fragmenty konwersacyjnej układanki. ZAŁATWIONE.
  4. Przez ostatni tydzień przed wywiadem, co najmniej raz dziennie czytałem na głos przygotowany materiał. Perfekcyjna świadomość tego, co chcę przekazać, pozwoliła mi zachować spójność, płynność i naturalność wypowiedzi. Jednocześnie, czytając tekst, wprowadzałem do niego poprawki i uzupełnienia merytoryczne, językowe i składniowe. Zapisałem też standardowe formuły grzecznościowe, żeby ocalić je od zapomnienia w stresie podczas rozmowy. ZAŁATWIONE.
  5. W dniu wywiadu zamknąłem na klucz drzwi do pokoju, powiesiłem na klamce kartkę „NIE PRZESZKADZAĆ! NAGRANIE!”, włączyłem i sprawdziłem sprzęt oraz oprogramowanie, ułożyłem na biurku materiały pomocnicze, zająłem wygodną pozycję, pamiętając o odpowiednim ułożeniu przewodu słuchawkowego, i czekałem na połączenie. Punktualnie o wyznaczonej godzinie odbyłem miłą, nisko stresową pogawędkę o GTD, w której przekazałem wszystkie mądrości, jakie przez miesiąc wykluły się i ułożyły w mojej głowie. ZAŁATWIONE.

I o to chodziło!

Tymczasem, uczestnicząc w wielu konferencjach i spotkaniach organizowanych w Polsce, zauważyłem, że zadziwiająco duża liczba prelegentów słabo orientuje się w treści swoich prezentacji. Tak słabo, że muszą je odczytywać z wyświetlanych slajdów. To wynik niedoceniania etapu przygotowania i lekceważenia wagi przeprowadzania prób przed premierą. A przecież dla aktorów i muzyków są one od stuleci chlebem powszednim. Nawet jeśli ktoś wpadnie na pomysł zorganizowania próby generalnej, to przeważnie przeradza się ona w prace nad zmianami lub wręcz tworzeniem scenariusza i treści slajdów, zamiast być rzeczywistym zaprezentowaniem wystąpień w ostatecznym kształcie. Nierzadko słyszę wówczas zdanie:

„No przecież wiem, co mam powiedzieć. Nie będę robił z siebie małpy.”

Niewiele jest głupszych twierdzeń, wypowiadanych przez całkiem niegłupich ludzi.

Przecież lepiej jest robić z siebie małpę na próbie, niż na premierze!

Radzę ci zatem, mój drogi czytelniku:

Przygotuj się!

Może nie osiągniesz w ten sposób aż takiego sukcesu, jak Steve Jobs, który przygotowaniom do swoich legendarnych wystąpień poświęca bardzo dużo czasu, ale z pewnością znajdziesz się w jednoprocentowej grupie mistrzów odróżniających się od 99% ludzi uważających, że jakoś to będzie.

Zastąp żałosne jakoś to będzie nową dewizą:

Jakość to będzie!

Sztuka prowadzenia zebrań

Bardzo często zebrania są tylko nudną metodą wytapiania czasu, za który ci płacą (lub nie). Zdarzają się jednak takie spotkania, po których wychodzisz naładowany energią, gotowy zmieniać świat i żyć pełnią życia. Właściwie nie wiesz, co cię tak natchnęło.

Odpowiedź, skąd się bierze ta różnica, jest prosta. O charakterze zebrania decyduje jego prowadzący. Jeśli pasjonuje się omawianym tematem, to niezależnie od innych umiejętności jest w stanie zarazić zgromadzonych swoją ideą. Jeśli zaś ma to wszystko w nosie, to i wynik zebrania przyniesie efekt porównywalny z tym, co z tego nosa można wygrzebać.

Pamiętaj! Staraj się bywać na zebraniach prowadzonych przez pasjonatów i staraj się pasjonować tematem zebrań, które sam prowadzisz.

Klepacze

Brałem ostatnio udział w konferencji naukowej na zacnej polskiej uczelni wyższej. Wysłuchałem wszystkich wystąpień i ręce mi opadły. Na szczęście były podłokietniki, więc nie musiałem na koniec zbierać moich kończyn przednich z podłogi.

Jedni prelegenci odczytywali treść swoich wystąpień z wyświetlanych slajdów, inni w miarę płynnie i synchronicznie ze slajdami robili to z kartki. Był też jeden, który nic nie miał do wyświetlenia. Żaden profesor, doktor, docent, prezes, dyrektor czy nawet inżynier nie mówił z głowy.

Wnikliwa analiza naukowa tego zjawiska doprowadziła mnie do dwóch hipotez roboczych:

  • występuje problem z zawartością głów;
  • nikogo to wszystko nie obchodziło i wszyscy marzyli jedynie o jak najłatwiejszym i najszybszym odklepaniu swoich wystąpień, żeby przed korkami wymknąć się z Warszawy na działkę (był to słoneczny, wrześniowy piątek).

I smutno mi trochę, ponieważ moim zdaniem prawdziwy profesjonalista potrafi godzinami ciekawie rozprawiać o uprawianej przez siebie dziedzinie, naświetlać problematykę z wielu stron, rozpatrując wszystkie „za” i „przeciw”, oraz być gotowym na konfrontację z dociekliwymi słuchaczami zadającymi podchwytliwe pytania. Najlepsi potrafią dostosować poziom szczegółowości przekazu do możliwości percepcyjnych audytorium oraz wplatać obrazowe przykłady i przykładowe obrazy.

Szkoda, że tylu jest klepaczy nie przejawiających zbytniego zainteresowania tym, co klepią.

A ty? Jesteś klepaczem czy profesjonalistą? Czy twoi słuchacze mają poczucie straconego czasu, czy wręcz przeciwnie – odnoszą wrażenie, że uczestniczyli w niezwykłym, niepowtarzalnym spektaklu intelektualnym?

Przepraszam, że mówię

Seth Godin zauważył ostatnio, że ponad 80% mówców rozpoczyna swoje wystąpienie jednym z następujących stwierdzeń:

  • „Wiem, że jesteście już głodni, ale…”
  • „Wiem, że jest już późna pora, ale…”
  • „Pewnie chcielibyście już iść do domu, ale…”

Jeśli twoje przemówienie wymaga poprzedzenia go przeprosinami, to lepiej w ogóle nie występuj!

To, co powiesz, powinno być darem dla słuchaczy, powinno być dla nich na tyle wartościowe, że przeprosiny są tu całkiem nie na miejscu. A jeśli czujesz, że powinieneś jednak przeprosić, to widocznie twój dar jest miernej jakości i należy nad nim jeszcze solidnie popracować.

Na podstawie „Sorry to talk so long…”.

Nie wiem, o czym mówię

Często spotykanym podczas prezentacji błędem jest ogłaszanie przez prelegenta swojej niekompetencji w temacie, który będzie omawiał. „Co prawda nie znam się zbyt dobrze na działaniu silników spalinowych, ale w mojej prezentacji chciałbym przedstawić Państwu zalety jednostek napędowych stosowanych w pojazdach produkowanych przez naszą firmę”. Po takim wstępie wszyscy słuchacze powinni wyjść z sali, a jeśli tego nie robią, to chyba tylko z grzeczności i z racji własnych obowiązków zawodowych.

Nigdy nie mów, że nie znasz się na tym, o czym mówisz. A jeśli rzeczywiście nic o tym nie wiesz, to znalazłeś się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie.

Nie przepraszaj

Występując publicznie, nigdy nie przepraszaj, gdy popełnisz błąd. Napraw błąd i natychmiast zapomnij o wpadce. Kontynuuj wygłaszanie przemówienia, ponieważ tego oczekuje od ciebie audytorium. Jeśli nie jesteś kompletnym idiotą i nie pleciesz oczywistych bzdur, słuchacze oczekują od ciebie tylko skorygowania nieścisłości, a nie rozpraszania ich przepraszaniem. Skup się na nich, a nie na sobie.