Tag: życie

Ostatni uśmiech

USMIECHPociąg ruszył. Stałem na korytarzu przy otwartym oknie. Wychyliłem się i pomachałem na pożegnanie mojemu tacie. Był sam na peronie małej mazurskiej stacji. Uśmiechnął się do mnie i odmachał z lekkim zawahaniem. Kto by pomyślał, że to był jego ostatni uśmiech, który zobaczyłem?

Czytaj dalej…

366 kratek

2012EMPT

2012 rok to na razie tylko 366 pustych kratek do zapełnienia.

Kryzys, kryzysem, refundacja leków, refundacją leków, pogoda, pogodą, ale tak naprawdę to tylko od ciebie zależy, co zrobisz z kolejnymi kratkami.

W każdych okolicznościach możesz zmarnować dzień, spędzić go bezmyślnie w szkole lub pracy, przesiedzieć przed telewizorem lub utopić w alkoholu.

Możesz, ale nie musisz.

Nic nie musisz.

Ale możesz.

Możesz ruszyć głową i sprawić, żeby każda z tych kratek wypełniła się treścią, żeby warto było ją przeżyć.

Albo chociaż połowę z nich.

Albo chociaż tę jedną…

Tego ci życzę w Nowym Roku!

2012YN

Srutu tutu, kłębek drutu!

„Dlaczego porażka może przybliżyć cię do sukcesu?” – tak zatytułowała swój wpis pewna blogerka.

A ja na to:

Srutu, tutu, kłębek drutu!

Cała branża rozwoju osobistego to wmawianie ludziom, że sukces jest tuż za rogiem. Że wystarczy tylko wyjrzeć i już go widać, słychać i czuć. Że nawet największe niepowodzenia są krokiem w dobrym kierunku, bo przecież można z nich wyciągnąć konstruktywne wnioski!

Owszem, można, ale dlaczego tak niewiele osób jest w stanie to zrobić?

Dlatego, że nie wystarczyć wyciągnąć wnioski – trzeba jeszcze coś z nimi zrobić! Zmienić swój sposób działania i naprawić to, co zostało spaprane. Tymczasem spotykam mnóstwo osób, dla których podstawowym działaniem po porażce jest zakup kolejnego poradnika „Jak odnieść sukces w życiu”. Robią tak, ponieważ… poprzedni podręcznik nie zadziałał.

Nie łudź się! Zdecydowana większość porażek wcale nie zwiastuje przyszłych sukcesów. Albo są tak dotkliwe, że bardzo długo będziesz wydobywał się z dołka, w który wpadłeś, albo nie wyciągniesz z nich żadnych niewygodnych wniosków, które wpłynęłyby na zmianę twojego postępowania i nadal będziesz powtarzał swoje błędy.

Mówią, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. Akurat! Czy gdy bandyta wybije ci jedno oko, to drugim zaczniesz lepiej widzieć? Co za stek bzdur!

Co gorsze, wcale nie jest też powiedziane, że sukces musi prowadzić do kolejnego sukcesu! Oczywiście łatwiej jest przeskoczyć kałużę z rozpędu, ale na jej brzegach często czai się błocko, które z radością nada idealny poślizg twoim butom. I orzeł gotowy. Pędząc od sukcesu do sukcesu zaczynasz przeceniać swoje możliwości, brać chwilową przychylność losu za pewnik i dochodzić do wniosku, że jesteś nieomylny.

Jaki więc morał wynika z tego mojego gderania?

  1. Nic nie zastąpi zdrowego rozsądku i uczciwego spojrzenia na swoje dokonania.
  2. Nic nie zastąpi przekuwania wniosków w działanie.
  3. Każde zdarzenie – sukces, porażka, a nawet zwykła, szara rzeczywistość – może być uwerturą zarówno do zwycięstwa, jak i do sromotnej klęski. Twoim zadaniem jest zwiększanie prawdopodobieństwa własnej wygranej – wytrwałe zachęcanie losu, żeby przeszedł na twoją stronę.

Przestań o tym myśleć!

Czy nie zdarza ci się zbyt często odpowiadać na jakąś ciekawą propozycję:

„Pomyślę o tym…”

Nie, nie o tym, o czym myślisz, że ja myślę, ale o tej ciekawej propozycji.

Propozycji, która pęczniejąc oczekiwaniem na jakąś decyzję, będzie jeszcze przez pewien czas unosiła się w powietrzu obok ciebie, ale potem rozwieje ją wiatr codziennej gonitwy spraw.

I po herbacie…

Żeby tak nie było, przestań o tym myśleć i zacznij z uśmiechem ogłaszać:

„Zrobię to! A co mi tam!”

Bo…

„Prawdą jest, że myślenie ma przyszłość, ale tylko działaniem możemy tę przyszłość zbudować.” – Krzysztof Wysocki (2011-12-09)

Klarowna wizja

Jeśli nie jesteś jeszcze w punkcie klarownego widzenia swoich spraw, uczyń znalezienie się w takim miejscu swoim pierwszym celem. Błąkanie się przez życie bez kompasu jest kompletną stratą danego ci czasu. Większość ludzi grzęźnie na zbyt długo w stanie: „Ale ja nie wiem, co mam zrobić!”. I czekają bezskutecznie na jakąś zewnętrzną siłę, która ukaże im klarowną wizję. Nie domyślają się nawet, że to oni sami powinni ją stworzyć. Wszechświat czeka na ciebie (nie odwrotnie) i będzie czekał, aż w końcu coś postanowisz.

Czekanie na klarowną wizję jest jak bycie rzeźbiarzem, który gapi się godzinami na marmurowy blok w nadziei, że uwięziona wewnątrz postać sama odrzuci niepotrzebne odłamki kamienia. Nie czekaj, aż twoja klarowna wizja spontanicznie się zmaterializuje. Weź do ręki dłuto i zacznij ją wykuwać!

Steve Pavlina