Tag: czas

Spóźnialski optymista

Jestem chory, kiedy zanosi się na to, że spóźnię się na jakieś spotkanie lub uroczystość. Albo gdy zagrożony jest termin wykonania przeze mnie dowolnego zadania. Zawsze staram się być przed czasem i najwyżej zaczekać odrobinę dłużej, niż przybywać na styk i w przypadku wypadku narażać cierpliwość ludzi, z którymi jestem umówiony. Szczycę się tym i uważam takie podejście za jedną z najważniejszych swoich zalet.

Tymczasem z artykułu „Optimistic People All Have One Thing In Common: They’re Always Late” [elitedaily.com] dowiedziałem się, że spóźnialstwo jest wyrazem optymistycznej postawy życiowej. Spóźnialski nie jest przypadkiem beznadziejnym, ale wręcz przeciwnie: osobnikiem pełnym nadziei. Wierzy, że wszystko jakoś się ułoży, że zawsze będzie dobrze, więc nie ma co się tak bardzo przejmować punktualnością.

Muszę powiedzieć, że ta teoria wstrząsnęła mną, podważyła tak pieczołowicie pielęgnowany przeze mnie obraz świata i skłoniła do głębokiej refleksji. Coś w tym musi być, ponieważ analiza zachowania wielu moich znajomych wydaje się potwierdzać związek optymizmu ze skłonnością do ignorowania zegarka. Niektórzy z nich, mimo swojej niestabilności temporalnej, odnieśli olbrzymi sukces zawodowy. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego. Teraz już wiem!

Oczywiście spóźnialstwo zawszę będzie ci przeszkadzało w realizacji twoich planów życiowych. Ale optymizm, z którego wynika, jest wspaniałym darem mogącym przeważać szalę na twoją stronę.

Powodzenia!

Teraz! Spis treści

Teraz! tytuł

Rękopis mojej książki przybrał postać wersji beta po tym, jak został scalony z oddzielnie opracowywanych rozdziałów i opatrzony następującym tytułem:

Teraz!

Jak już dziś zmienić jutro?

Skuteczny przewodnik,

jak sprawnie podejmować właściwe decyzje i ich nie żałować.

Całość opiera się na mojej autorskiej koncepcji „membrany decyzyjnej”, która oddziela przyszłość od przeszłości. Tą membraną jest teraźniejszość, czyli każda 3-sekundowa chwila twojego życia stanowiąca czas wystarczający do podjęcia decyzji. Oczywiście zastanawiać się nad problemem i go analizować możesz znacznie dłużej, ale klamka zapada zawsze w ciągu 3 sekund.

Brzmi to może nieco naukowo i dziwnie, ale mój przewodnik spokojnym lotem ześlizguje się z tych filozoficznych wyżyn na grunt codziennego życia i serwuje wiele praktycznych przykładów racjonalnego podejścia pozwalającego podejmować właściwe decyzje. I ich potem nie żałować.

A oto spis treści książki:

  • Wstęp. Bilet do kina
  • Wprowadzenie. Teraz? Jakie „teraz”?
  • Część I. Przeszłość
    • Rozdział 1. Droga
      Jak zaakceptować niezmienność szlaku, który doprowadził cię do teraźniejszości?
    • Rozdział 2. Doświadczenia
      Jak przekuwać fakty w intuicję niezbędną do podejmowania właściwych decyzji?
    • Rozdział 3. Bagaż
      Jak poradzić sobie z bagażem przeszłości i wykorzystać zgromadzone w nim atuty?
  • Część II. Teraz!
    • Rozdział 4. Okoliczności
      Jak otworzyć oczy i dostrzec rzeczywistość taką, jaką jest właśnie teraz?
    • Rozdział 5. Ty
      Jak przygotować się do podejmowania właściwych decyzji i nie dać się zmylić?
    • Rozdział 6. Nawyki i rytuały
      Jak oszczędzać swój „mięsień decyzyjny”, żeby był zwarty i gotowy do działania?
    • Rozdział 7. Wybór i plan
      Jak sprawiać, żeby słowo stawało się ciałem, a twoje marzenia rzeczywistością?
  • Część III. Przyszłość
    • Rozdział 8. Droga
      Jakie drogi wybierać i jak się po nich poruszać?
    • Rozdział 9. Doświadczenia
      Jak odróżniać to, co się tylko wydaje, od tego, co istnieje naprawdę?
    • Rozdział 10. Bagaż
      Jak unikać ciężarów i pomnażać bogactwa zwiększające swobodę decyzji?
  • Część IV. Teraz! w praktyce
    • Rozdział 11. Teraz! w twojej szkole
      Jak wykorzystać do swoich celów czas spędzany w szkole i na studiach?
    • Rozdział 12. Teraz! w twojej pracy
      Jak zdobyć dobrą pracę i odnieść sukces nie narażając swojej reputacji na szwank?
    • Rozdział 13. Teraz! w twoim domu
      Jak kupić dom lub mieszkanie, nie narobić w nim bałaganu i nie dać sobie wejść na głowę?
    • Rozdział 14. Teraz! w twoim związku
      Jak nie robić z igły wideł oraz zadbać o to, co najważniejsze i najbliższe sercu?
    • Rozdział 15. Teraz! w twojej firmie
      Jak przetrwać pierwsze 18 miesięcy i zbudować zespół, który przeniesie góry?
  • Podsumowanie. Teraz! twoja kolej!
  • Bibliografia
  • Podziękowania
  • O Autorze

Co o tym sądzisz?

Dziś jest b52K

Problem kalendarza męczy mnie już od dawna. Nasza cywilizacja wymyśliła najdziwniejszy system liczenia dni, na jaki było ją stać. Z faktem, że rok ma nieco ponad 365 dni, trzeba się jakoś pogodzić, ponieważ nie mamy na to wpływu. Ale kto, do licha, wymyślił, że te 365 dni należy podzielić na 12 nierównych miesięcy? I nałożyć na to podział na siedmiodniowe tygodnie?

Albo był to polityk, albo ktoś, kto ma nierówno pod sufitem!

Choć mam swoje pomysły, jak należałoby to zrobić lepiej, nie widzę możliwości ich wdrożenia. Ludzie wolą siedzieć w znanym sobie, śmierdzącym bagnie, niż trudzić się przenosinami do królewskich ogrodów…

Zająłem się więc optymalizacją zapisu dat w obecnym systemie. Zgodnie ze standardem ISO 8601 datę kalendarzową przedstawiamy za pomocą następującego ciągu znaków: YYYY-MM-DD (cztery cyfry reprezentujące numer roku od narodzin Chrystusa (0001-9999), myślnik, dwie cyfry reprezentujące numer miesiąca (01 … 12), myślnik i dwie cyfry reprezentujące numer dnia w miesiącu (01 … 31)). Myślniki wprowadzono po to, żeby dało się to jakoś przeczytać.

Już na pierwszy rzut oka widać, że wykorzystywanie dwóch znaków do zapisu liczb z zakresu 01 … 12, a nawet 01 … 31 jest szalenie nieefektywne. Jako programista doskonale czuję cyfry szesnastkowe od 0 do F (czyli reprezentujące dziesiętne liczby od 0 do 15), więc pomyślałem, że można byłoby trochę rozciągnąć ten zapis tak, żeby objął liczby od 0 do 31. Oto mój sposób:

0123456789 ABCDEFGHJK abcdefghjk mn (od 0 do 31)

Od razu widać, że „f” to 25. ;-)

Aby uniknąć dwuznaczności, pominąłem „i” oraz „l”, które lubią optycznie podszywać się pod „1”.

Zakres lat postanowiłem ograniczyć do przedziału 1800-2119, kolejne dekady ponumerować, tak jak dni miesiąca, a lata w dekadzie „normalnie” – cyframi od 0 do 9. Oto przykłady:

  • 1800 = 00 (dekada zerowa, rok zerowy);
  • 1801 = 01 (dekada zerowa, rok pierwszy);
  • 1810 = 10 (dekada pierwsza, rok zerowy);
  • 1899 = 99 (dekada dziewiąta, rok dziewiąty);
  • 1900 = A0 (dekada dziesiąta, rok zerowy);
  • 1966 = G6 (dekada szesnasta, rok szósty);
  • 1999 = K9 (dekada dziewiętnasta, rok dziewiąty);
  • 2000 = a0 (dekada dwudziesta, rok zerowy);
  • 2014 = b4 (dekada dwudziesta pierwsza, rok czwarty);
  • 2015 = b5 (dekada dwudziesta pierwsza, rok piąty);
  • 2119 = n9 (ostatni rok reprezentowany w systemie).

Proste, no nie?

Też tak sądzę!

W ten sposób mogę zapisywać datę nie za pomocą dziesięciu, ale tylko 4 znaków YYMD:

  • YY reprezentuje numer roku od 1800 do 2119;
  • M reprezentuje numer miesiąca
    (0 = nieokreślony, 123456789AB = styczeń … grudzień);
  • D reprezentuje numer dnia w miesiącu
    (0 = nieokreślony, 123456789 ABCDEFGHJK abcdefghjk mn = 01 … 31).

Zatem dziś mamy b52K.

Wczoraj był b52J, a jutro będzie b52a.

Łatwizna!

Siostro! Dlaczego temu pacjentowi od dat nie podano lekarstw i dopuszczono go do komputera?

Rezerwowanie czasu a GTD

Time Blocking

Wśród entuzjastów metody Getting Things Done Davida Allena rozgorzała dyskusja, czy rezerwowanie w kalendarzu dłuższego odcinka czasu na nieprzerwaną pracę nad jakimś tematem (tzw. „time blocking”) jest zgodne z obowiązującym w GTD kategorycznym zakazem wpisywania do kalendarza działań, które nie muszą być wykonane danego dnia i o danej godzinie. Najbliższe Działania należy umieszczać na niedatowanych listach kontekstowych i zabierać się za nie w miarę posiadanych możliwości, czasu, sił oraz subiektywnego znaczenia poszczególnych zadań.

Według zwolenników rezerwowania czasu odfajkowywanie kolejnych Najbliższych Działań w bieżącym Kontekście nie ma wiele wspólnego ze skupioną twórczą pracą pisarza, programisty, konstruktora czy menedżera nad kolejnym projektem. Bardziej przypomina to bezmyślne machanie wajchą na linii produkcyjnej.

Wątpliwości te rozwiał ostatnio David Allen ogłaszając swoje przemyślenia na ten temat:

GTD tak naprawdę polega na robieniu tego, co powinieneś zrobić, żeby zmaksymalizować swoją zdolność do skupienia się na tym, co właśnie robisz, i niemyślenia o tym, czego zrobić w danym momencie nie możesz. Jeśli rezerwowanie w kalendarzu dłuższych odcinków czasu pozwala ci wyciszyć umysł, to rób to. Jeśli zaś takie rezerwowanie tylko cię rozprasza, ponieważ nie dowierzasz, że naprawdę będziesz mógł wykorzystać ten czas zgodnie z planem, to nie rób tego. Przykro mi, ale nie mam w tym względzie lepszego pomysłu. I jeszcze jedno: spróbuj tej metody i jeśli zadziała, kontynuuj jej wykorzystywanie. Jeśli nie, po prostu będziesz miał jeszcze jedno doświadczenie pogłębiające twoją wiedzę na temat tego, jakie metody pracy służą ci najlepiej.

Jutro

Zawsze, kiedy nie mogłem zabrać się do jakiejś pracy, moja mama mobilizowała mnie, ironizując:

„Jutro, ach, jutro ja wszystko zrobię,
A dzisiaj jeszcze odpocznę sobie.”

Ale… nie o odwlekaniu i lenistwie jest ten wpis.

Niedawno usłyszałem wypowiedź amerykańskiego fizyka-celebryty doktora Michio Kaku, w której stwierdził on, że podstawową różnicą pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem jest zdolność do rozumienia pojęcia „jutro”. Nie da się ukryć, że to oczywiste uproszczenie celnie definiuje istotę ludzkiej inteligencji. Zdanie sobie sprawy z tego, że oprócz dnia dzisiejszego istnieje jeszcze jakieś „jutro”, jakaś przyszłość, na którą możemy wpływać naszymi postępkami, jest przywilejem, ale i utrapieniem istoty rozumnej.

Nasze troski i zmartwienia są ceną, jaką płacimy za umiejętność przewidywania i planowania przyszłości. Ceną za to, że jako gatunek zdominowaliśmy naszą planetę i zrobiliśmy wiele wspaniałych, ale także i strasznych rzeczy.

Z jednej strony przyjemnie i beztrosko jest żyć tu i teraz, nie dbając o żadne „jutro”. Jak pies – jeść, gdy podstawią miskę albo coś wlezie pod pysk, biegać za patykiem, tarmosić kapcie lub wylegiwać się na słoneczku. Z drugiej jednak strony takie podejście do życia zapewnia wieczną stagnację – „jutro” będzie zawsze takie samo, chyba że zmieni się coś w otoczeniu i trzeba będzie jakoś zareagować.

A ty?

Czy potrafisz zrównoważyć umiejętność czerpania radości z tego, co robisz teraz, z dbaniem o swoje jutro?

Czy twoje „dziś” nie przesłania ci twojego „jutra”?

I odwrotnie: czy twoje „jutro” nie przesłania ci twojego „dziś”?

Zastanów się nad tym…

Jeszcze dziś!

Nie odkładaj tego do jutra! ;-)

Długie dni, krótkie lata

Ktoś kiedyś powiedział:

„Dni się dłużą, ale lata lecą, jak z bicza strzelił.”

O co mu chodziło?

Może o to, że każdego ranka wstajesz i wydaje ci się, że masz jeszcze tyle godzin przed sobą, że na pewno wszystko zdążysz zrobić. Minuty płyną, a ty siedzisz na fesjbuczku albo gapisz się bezmyślnie w telewizor. Nadchodzi wieczór i kładziesz się spać, by odpocząć po tym „wysiłku”, który ani o milimetr nie przybliżył cię do twoich marzeń.

I tak, dzień po dniu, niepostrzeżenie mijają tygodnie, miesiące i lata. Dryfujesz przez ocean czasu, a ślad twojej podróży znika zanim ty zdążysz się oddalić.

Tymczasem gdybyś codziennie konsekwentnie poświęcał tylko jedną godzinę na realizację swoich zamierzeń, po roku miałbyś powody, żeby pogratulować sobie zdobycia nowej umiejętności, stworzenia dzieła sztuki, uprzytulnienia mieszkania, napisania książki czy zdobycia Mount Everestu.

Przestań się oszukiwać: każdego dnia wydaje ci się, że masz tak wiele czasu, ale przecież gołym okiem widać, że wciąż stoisz w tym samym miejscu…