Tag: komunikacja

Obyczajne zachowanie

„Zabawne, jak gadające głowy w TV usiłują nadać ideologiczny sens prostej, ludzkiej potrzebie rzucania kamieniami w policję.” – to moja sobotnia myśl po wysłuchaniu kilku telewizyjnych analiz piątkowych rozruchów w Warszawie.

Profesorowie, doktorzy, historycy, socjologowie, redaktorzy i politycy snuli uczone rozważania na temat różnych odcieni patriotyzmu i prawa do ich manifestowania. Pewien dyrektor muzeum stwierdził, że Święto Niepodległości to nie czas na subiektywne oceny tego, co dzieje się 11 listopada 2011 roku w stolicy.

Jakże żałosne jest to inteligenckie nadstawianie drugiego policzka, kiedy łobuz wali wykształciucha drągiem po wypełnionej frazesami łepetynie.

Jakże bezjajeczne jest wstrzymywanie się od „subiektywnych ocen”. Bo co? Jedno nierozważne słowo i przestanę być dyrektorem placówki kulturalnej?

Nic dziwnego, że młodzi głosują na walącego prosto z mostu Palikota, a nie na zawiniętego w zdobiony serduszkami papier prezentowy Napieralskiego.

Rośnie pokolenie, które oczekuje jasnych deklaracji: czy rzucanie kamieniami w policję i wybijanie szyb jest OK, czy nie. Na dyskusję o odcieniach patriotyzmu przyjdzie czas wtedy, kiedy nauczymy się ze sobą rozmawiać.

Moja subiektywna ocena w tej kwestii jest następująca: w przestrzeni publicznej należy zachowywać się obyczajnie. Niezależnie od okoliczności. Co to znaczy obyczajnie? W dzisiejszych czasach odpowiedź na to pytanie stała się zadziwiająco prosta:

Obyczajne zachowanie to takie, które nie przyciąga uwagi żądnych sensacji mediów.

Przeczytaj to przed następnym zebraniem

W ramach wydawniczego Projektu Domino Setha Godina ukazała się właśnie nowa pozycja: „Przeczytaj to przed następnym zebraniem: Standard Nowoczesnych Zebrań narzędziem sukcesu twojej organizacji”. Dzięki sponsoringowi firmy Citrix wersja elektroniczna tej książki jest do jutra dostępna w księgarni Amazon za darmo.

„Przeczytaj to przed następnym zebraniem” jest właściwie manifestem, którego autor Al Pittampalli namawia świat do radykalnej zmiany podejścia do narad i zebrań stanowiących według niego, w swej tradycyjnej formie, groźne zakrzepy czające się w układzie krwionośnym każdej organizacji. Moim zdaniem ma rację, lecz wdrożenie jego zaleceń wymaga determinacji i zmiany nawyków nie tylko podczas zebrań, ale także w całym procesie decyzyjnym w firmie bądź instytucji.

Mówiąc w skrócie, autor uważa, że zebranie nie może służyć podejmowaniu decyzji. Decyzja musi wykrystalizować się wcześniej w głowie lidera, który oczywiście powinien korzystać z konsultacji merytorycznych, ale nie na forum publicznym, ponieważ „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. A samo zebranie, jeśli to konieczne, powinno służyć rozdzieleniu zadań cząstkowych i uwzględnieniu ewentualnych uwag i obiekcji dotyczących realizacji przedsięwzięcia.

Mam nadzieję, że poniższe cytaty dodatkowo podkreślą zasadność krucjaty Ala Pittampalli’ego przeciwko marnowaniu czasu na tradycyjnych nasiadówkach typu „jest problem – zróbmy zebranie”:


W świecie mniejszej liczby zebrań mielibyśmy więcej czasu na prawdziwą pracę. Pracę, która jest rzeczywistym napędem organizacji. Pracę, która przynosi korzyści naszej firmie, klientom i udziałowcom, na programowanie, projektowanie, sprzedawanie, pisanie, na tworzenie dzieł.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 79)


  1. Tradycyjne spotkania są źródłem kultury kompromisu.
  2. Tradycyjne zebranie zabijają poczucie potrzeby działania.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 93)


Zmiana nigdy nie jest witana z otwartymi ramionami. Wielkie decyzje zawsze łączą się z ryzykiem. Ryzykiem, które ludzi przeraża. Naturalną koleją rzeczy jest to, że wielkie idee są atakowane lub, co gorsze, ignorowane. Nie znam żadnej wielkiej innowacji, która nie spotkałaby się ze sprzeciwem.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 119)


Wydajne systemy powinny być konstruowane z myślą o maksymalizacji wyniku pracy. Tymczasem, przy tak wielkiej liczbie zwoływanych zebrań, praca jest podporządkowywana tym zebraniom.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 158)


Zebrania stały się narzędziem opóźniania decyzji. Stały się domyślną taktyką służącą odwlekaniu.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 185)


Tradycyjne zebrania są uważane za jedną z form komunikacji w organizacji. Na równi z listem elektronicznym, notatką służbową czy rozmową telefoniczną. To bardzo istotny błąd w rozumowaniu.
Zebrania są zbyt kosztowne i destrukcyjne, żeby usprawiedliwić ich wykorzystywanie jako standardowego medium służącego informowaniu, wyjaśnianiu i zbieraniu informacji.
Tak jak wojna, zebrania powinny być ostatecznym środkiem w organizacyjnym arsenale.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 222)


  1. Nowoczesne Zebranie wspiera decyzję, która już została podjęta.
  2. Nowoczesne Zebranie przebiega sprawnie i kończy się zgodnie z planem.
  3. Nowoczesne Zebranie absorbuje jak najmniejszą liczbę uczestników.
  4. Nowoczesne Zebranie odrzuca nieprzygotowanych.
  5. Nowoczesne Zebranie daje w wyniku rozpisany na role i zaakceptowany przez wykonawców plan działania.
  6. Nowoczesne Zebranie nie służy informowaniu. Wcześniejsze zapoznanie się z materią spotkania jest obowiązkowe.
  7. Nowoczesne Zebranie działa tylko w połączeniu z kulturą „burz mózgów”.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 234)


Jeśli ktoś przychodzi nieprzygotowany, odwołaj zebranie lub kontynuuj je bez tej osoby. W zamian za przygotowanie oferujemy ci krótkie, intensywne spotkanie, podczas którego z pewnością sprawy posuną się do przodu.
Jeśli ktoś przychodzi i nie bierze aktywnego udziału w zebraniu, nie zapraszaj go następnym razem.
To nie szkółka niedzielna – chcemy być jedną z najlepszych organizacji na świecie. Nie możemy już tolerować nieprzygotowania, ponieważ nieprzygotowani uczestnicy są jedynie zbędnym balastem.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 362)


Jeśli się spóźnisz, zaczniemy bez ciebie. I nie zaprosimy cię następnym razem.

Al Pittampalli „Read This Before Our Next Meeting” (Amazon Kindle location 489)

Skandaliczna parodia – filozofia, pieniądze i religia

To już ostatnia porcja cytatów ze Skandalicznej parodii. Autor pisze w pierwszej osobie, jako fałszywy Steve Jobs, przy czym w ostatnim z przytoczonych fragmentów sam jest uczniem, który w Indiach pobiera (od emerytowanego profesora Harvardu udającego religijnego przywódcę) lekcję dotyczącą ludzkich potrzeb – lekcję, która wyjaśnia źródło rynkowego sukcesu firmy Apple:


Naprawdę jestem najfajniejszą osobą, jaką spotkałem w swoim życiu.”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (166)


„Słuchaj,” mówi Tom. „Jak bardzo lubisz Zacka? Przyjaźnicie się, prawda?”
„Kiedy miałem raka, codziennie odwiedzał mnie w szpitalu. A jego żona przynosiła nam jedzenie do domu.”
„Więc przyjaźnicie się.”
„Tak, nie da się ukryć.”
„A wepchnąłbyś go pod autobus? No wiesz, jakbyś musiał? Żeby uratować swój tyłek?”
„Ciężkie pytanie. Niech no pomyślę.” Składam swoje ręce przed sobą i udaję, że myślę. „Mmm, tak!”
„Chłopie, jesteś zadziwiający. Wiesz? Nie masz za grosz lojalności! Uwielbiam to! Naprawdę! To powód, dla którego zajmujesz należne miejsce wśród gigantów!”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (169)


„Roshi, nauczycielu,” zwraca się do mnie, „jesteś oświeconą istotą. A jednak…” Zatrzymuje się na chwilę. „A jednak robisz rzeczy, które wydają się okrutne. Krzyczysz na ludzi, obrażasz ich, nie szanujesz. Jednocześnie mówisz, że chcesz czynić świat lepszym. Że chcesz przywrócić ludziom dziecinną radość życia. Jak godzisz ze sobą te sprawy?”
To dobre pytanie i oczekiwałem, że kiedyś je zada. Przypominam mu zatem, że Lao Tzu w „Tao Te Ching” uczy nas, iż osiągnięcie perfekcji wymaga bezwzględności. „Czyż nie było okrutne porzucenie przez Siddharthę żony i dzieci? Czyż nie było okrutne ze strony Buddy nakazać wiernym, żeby żebrali? Ktoś mógłby to tak ocenić.”
Patrzy na mnie tym wzrokiem. Widzę, że nie kupuje mojej gadki. Problem z Ja’Redem jest taki, że bywa naćpany, ale nie jest głupi.
„Sagwa,” mówię do niego, „naszym celem w Apple jest dążenie do doskonałości. Na przykład taki iPod, albo nasz system operacyjny oparty na Uniksie. To są obiekty, które zbliżają się do perfekcji, co było możliwe tylko dzięki bezwzględności w procesie projektowania. Wierzę, że jeśli Budda żyłby w dzisiejszych czasach, poznałby się na wspaniałości naszego 80-gigabajtowego wideo-iPoda. Zrozumiałeś?”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (179)


„Sugerujesz, że powinienem rozdawać swoje pieniądze. Zastanówmy się, co by się stało, gdybym zaczął to robić. Biedni ludzie, którzy by je dostali, rzuciliby się kupować 50-calowe telewizory, narkotyki i inny, bezużyteczny szajs. Ile byś im nie dał i tak po dwóch tygodniach znaleźliby się w punkcie wyjścia. A forsa po prostu przepłynęłaby przez nich i wróciła do ludzi takich jak ja. Rozumiesz?”
„Nie za bardzo.”
„Biedacy są jak sito. Pieniądze po prostu przez nich przelatują. Dlatego są biedni. Ale jest garstka wybrańców i, czy chcesz tego, czy nie, ja jestem jednym z nich, do których forsa lgnie i się przylepia. To taka siła przyciągająca – magnetyzm. Pieniądze lubią towarzystwo innych pieniędzy. Mają instynkt. Odnajdują właściwych ludzi i się ich trzymają.”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (181-182)


„Czy Katolicyzm to przekręt? Czy Chrześcijaństwo to przekręt? A Judaizm? Islam? Fakt, że nie wyznajemy tych religii nie oznacza, że są przekrętem. Mają swój cel. Dobry, szlachetny cel. Ja też mam taki cel.”
„Jaki? Kantować ludzi?”
„Pomagać ludziom.”
„Daj spokój.”
„Ludzie chcą w coś wierzyć. I ja stałem się dla nich tym czymś.”
„Przyjmujesz od nich pieniądze.”
„Dają tylko to, co chcą dać.”
„Nie dadzą ci wiele, jeśli zaraz do nich pójdę i wyjawię im całą prawdę.”
„O! I w tym tkwi całe piękno. Nie uwierzą ci. Wręcz przeciwnie. Zapewne oskarżą cię o herezję i ukamienują. To jest najwspanialsza cecha wszystkich kultów religijnych. Badaliśmy to, kiedy jeszcze pracowałem na Harvardzie. Moc wiary, zdolność ludzkiego umysłu do utwierdzania się w irracjonalnych poglądach, pragnienie znajdowania w swoim otoczeniu sensu, potrzeba istnienia Boga to zadziwiające sprawy. To jest lekcja dla ciebie. Właśnie po to wezwałem cię tutaj. To lekcja, którą powinieneś zabrać ze sobą do Ameryki.”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (185-186)

Skandaliczna parodia – zarządzanie i filozofia

Skandaliczna parodia, o której niedawno pisałem, zawiera wiele wartych odnotowania uwag na temat przesiąkniętego cynizmem, marketingiem i pazernością świata współczesnej gospodarki rynkowej. Muszę podzielić się z wami kolejnymi cytatami z tej książki (przypominam, że autor pisze w pierwszej osobie, jako fałszywy Steve Jobs):


Spotkaliśmy się właśnie, żeby przedyskutować jego propozycję skrócenia obudowy następnego iPoda o pół milimetra. Moim zdaniem ubytek pół milimetra wytrąciłby kształt urządzenia z równowagi, więc proponuję jedną czwartą milimetra. Jak zwykle Lars jest powalony sposobem, w jaki udoskonaliłem jego pomysł.
„Wiesz,” mówi, „może byłem prymusem podczas studiów w Akademii Królewskiej, ale zawsze jestem zdumiony, jak bardzo górujesz nade mną w dziedzinie wzornictwa przemysłowego. Zadziwiające.”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (43)


Zasada Numer Jeden dotycząca konfrontacji z ludźmi, którzy sądzą, że dzierżą władzę w swoich rękach, jest następująca: Obraź ich. Powiedz im, że są głupi. Rzuć im wyzwanie. W przeciwieństwie do reszty świata nie są przyzwyczajeni do takiego traktowania. Nikt nie odważa się mówić do nich w ten sposób. Brak szacunku rzuca ich w jednej chwili na kolana.

Fake Steve Jobs „oPtion$” (113)


„Mówisz mi, że nie wydałbyś miliona dolarów, żeby pożyć jeszcze siedemdziesiąt lat?”
„Wydałbym milion, żeby zagwarantować sobie, że to na pewno się nie wydarzy. A dwa miliony, żebyś i ty nie miał tej możliwości. Nie, szanowny panie. Dziękuję serdecznie.” Misho odwraca się do mnie. „Powiem ci coś. Ani ty, ani ja nie dożyjemy setki. Obydwaj wiemy, że jest jedna rzecz, której nie da się kupić za pieniądze. To czas. Dzień za dniem zegar tyka. Tyk, tyk, tyk.”
Larry zaczyna grać na niewidzialnych skrzypcach, ale Misho ignoruje go.
„Dwadzieścia lat temu nie pojawiłem się u mojej córki w szkole na rozdaniu świadectw maturalnych. Wiesz czemu? Byłem na Tajwanie i wyciskałem ostatnie soki z dostawcy sprzętu. Wmówiłem sobie, że to ważne. Jasne. Moja córka jest już teraz dorosła. Ma swoje dzieci. Ale do dziś nie może mi tego wybaczyć. Czy wiesz, jak wiele bym zapłacił, żeby móc jeszcze raz, inaczej przeżyć ten dzień?”

Fake Steve Jobs „oPtion$” (139)


Popatrz na wielkich tego świata: mnie, Billa Gatesa, Larry’ego Ellisona, Picassa, Hemingwaya, Leonarda, Michała Anioła, Stephena Hawkinga. Wszyscy nie skończyli szkoły. Na moje oko, w przypadku naprawdę inteligentnych ludzi edukacja służy tylko do zablokowania ich kreatywności i wyłączenia mózgu. Wyobrażam sobie mózg jak wielki plaster miodu. Na początku zawiera miliony otwartych komórek, ale każda przeczytana książka, każda odbyta lekcja, każde rozwiązane zadanie matematyczne jest korkiem zatykającym kolejny otworek. A już studia MBA stanowią odpowiednik zalania betonem całego plastra.

Fake Steve Jobs „oPtion$” (155)


Po każdym zadanym mi pytaniu, niezależnie od tego, czego ono dotyczy, odczekuję trzy minuty ze złączonymi przed sobą, jak podczas medytacji, rękami. Następnie proszę Doyle’a żeby powtórzył pytanie. W przypadku kwestii bardziej skomplikowanych niż moje imię, nazwisko i data urodzenia szukam drobnych różnic w sformułowaniu pytania za pierwszym i za drugim razem, a następnie proszę o wyjaśnienie, na którą wersję mam udzielić odpowiedzi.
Jest to strategia o nazwie „Szaleństwo Zen”, której nauczyłem się w latach siedemdziesiątych podczas studiów w Los Alamos Zen Center. Koncepcja ta wywodzi się z klasztorów buddyjskich. Niektórzy mnisi żyjąc w izolacji dostawali kręćka i przemieniali się w tych supernieznośnych dupków, którzy doprowadzają do szału swoich towarzyszy. W Buddyzmie tacy goście są tolerowani, a nawet czczeni, ponieważ wierzy się, że ich szaleństwo to przejaw ogniskowania się boskości.

Fake Steve Jobs „oPtion$” (165)

Skandaliczna parodia

Korzystając z uroków lata, zabrałem się za lżejszą, nieco już przeterminowaną lekturę – książkę „oPtion$. The Secret Life of Steve Jobs. A Parody by Fake Steve Jobs”. Napisał ją „po godzinach” Daniel Lyons, redaktor czasopisma Forbes. Jest ona ukoronowaniem jego parodystycznego przedsięwzięcia, w ramach którego wcielił się w postać fałszywego Steve’a Jobsa i prowadził szyderczy pamiętnik internetowy „The Secret Diary of Steve Jobs” (fakesteve.net). Książka skupia się na głośnej kilka lat temu aferze związanej z niezgodnym z prawem antydatowaniem praw do akcji przyznawanych kadrze zarządzającej wielu przedsiębiorstw (w tym Apple) w celu maksymalizacji zysku w chwili faktycznego ich zakupu.

Zanim przytoczę kilka próbek tych kpin z poważnego i natchnionego swoją misją przywódcy Apple, chciałbym zauważyć, że niektórzy polscy politycy nie puściliby płazem takich szyderstw ze swojej nadętej osoby. Jobsowi też z pewnością w wielu przypadkach nie było przyjemnie czytać złośliwości na temat swoich ułomności, jednak Ameryka to nie Polska, a Jobs to nie … (tu w ramach pracy domowej wstaw dobry przykład z naszego podwórka). Zdawał więc sobie sprawę, że wytaczając autorowi proces, naraziłby się na jeszcze większą śmieszność.

A oto trzy cytaty z początkowych kart tej książki. Przypominam, że autor pisze w pierwszej osobie, jako fałszywy Steve Jobs:


Ludzie cały czas pytają, co mnie motywuje do działania. Odpowiadam: nie są to pieniądze. Mam ich tyle, że nawet nie wiem, ile ich jest. Tak naprawdę, to nigdy nie dbałem o pieniądze. Mógłbym podcierać swój tyłek studolarówkami – oto dowód, jak niewiele dla mnie znaczą. Kiedyś nawet naprawdę podtarłem się studolarówką!
Podsumujmy: jestem przystojnym, słynnym, natchnionym geniuszem, który podciera się forsą. Nic dziwnego, że ludzie mi zazdroszczą. Rozumiem to. Sam bym sobie zazdrościł. Jednak wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że życie El Jobso nie jest znowu takie wspaniałe. Zbyt dużo podróżuję. Zbyt dużo pracuję. Zbyt mało śpię. Rzadko biorę dni wolne. Powiedzmy sobie szczerze: to jest ciężkie życie. Tak jak mawia Bono, gdy się czasem spotykamy: „Ludzie myślą, że bycie gwiazdą rocka to tylko seks, narkotyki i dużo zabawy, ale tak naprawdę, to harówka, chłopie, ciężka harówka”.

Fake Steve Jobs „oPtion$” (2)


Czytałeś zapewne artykuły o wielkim skandalu w Apple. Ale poznałeś tylko jedną stronę medalu. Opowiedzieli ci zniekształconą historię opartą na przeciekach, kłamstwach i fałszerstwach sfabrykowanych przez prokuratorów, pachołków rządu i skorumpowanych pismaków. Teraz nadeszła moja kolej. I uwierz mi, moje kłamstwa i fałszerstwa są zdecydowanie bardziej przekonujące niż ich.

Fake Steve Jobs „oPtion$” (3)


Przecież doskonale zna nasze firmowe przepisy regulujące, kto i w jakich okolicznościach ma prawo się do mnie odzywać. Zdefiniowano tam dziesięć poziomów dostępu w zależności od miejsca pracownika w hierarchii służbowej. Ludzie z najwyższego poziomu mogą do mnie mówić po zapisaniu się na wizytę, ci ze średnich szczebli mogą do mnie mówić tylko wtedy, gdy ja pierwszy odezwę się do nich, a ci z dołów nie mają prawa do mnie mówić wcale. W praktyce mogą zostać wyrzuceni z pracy za samą próbę odezwania się lub za rozmawianie z innymi ludźmi w mojej obecności.

Fake Steve Jobs „oPtion$” (8)

Komplementy dla przeciwnika

Jest taka dziecinna przypadłość, z której wiele osób nigdy nie wyrasta (na przykład Robert Radwański, ojciec i trener naszych znakomitych tenisistek Agnieszki i Urszuli), polegająca na negatywnym wypowiadaniu się o konkurentach.

Oto przykłady takich odzywek, które nierzadko padają z ust zawodników, szkoleniowców i polityków cierpiących na tę chorobę:

  • Przegrałem z nim, ale to straszny palant! W ogóle nie umie grać!
  • Mecz trwał tak długo, bo on się tylko bronił, zamiast porządnie atakować!
  • Wygrałem z tym cieniasem bez problemu!
  • Ja panu mogę nogę podać.

Są dwa powody, dla których takie podejście jest błędne:

  1. Oznacza brak szacunku dla przeciwnika, który z pewnością rozegrał najlepszy mecz, na jaki było go stać, więc po co opowiadać te nieuprzejme androny?
  2. Oznacza brak szacunku dla samego siebie. Lepiej przecież wygrać, a i lepiej przegrać z dobrym przeciwnikiem niż z ciamajdą!

Dlatego pamiętaj: jeśli tylko twój przeciwnik grał fair, mów o nim dobrze, znajdując te aspekty jego postawy, które zasługują na szczere komplementy.

Rób tak niezależnie od wyniku meczu.

A problem grających nie fair i astmatyków pozostaw ocenie sędziów i widzów. Nie ma co robić z siebie mazgaja!

Plama na prześcieradle

Właśnie odbywa się szkolenie dla grupy menedżerów średniego szczebla.

Prowadzący skutecznie skupia uwagę uczestników, sprawnie omawiając kolejne zagadnienia.

W pewnym momencie na scenie pojawiają się dwie młode, zgrabne asystentki, które rozpościerają duże, białe prześcieradło. Ze środka tej nieskazitelnie czystej kurtyny bezwstydnie łypie na widzów nieregularna, niebieska plama.

Asystentki zwijają prześcieradło i wychodzą, a prowadzący zadaje menedżerom następujące zadanie:

„Napiszcie na kartce, co przed chwilą zobaczyliście. Nie rozpisujcie się. Wystarczy jedno zdanie lub nawet jedno słowo.”

Wyniki tego eksperymentu są zawsze takie same. Przytłaczająca większość uczestników widzi plamę. Tylko nieliczni pamiętają o prześcieradle, a o asystentkach nie wspomina praktycznie nikt.

A ty?

Co widzisz wokół siebie?

Czy tylko plamy, niedoskonałości i skrzypiącą rzeczywistość?

Popatrz uważniej!

Czy dostrzegasz teraz biel prześcieradła, jego wielkość i to, że nie jest dziurawe?

A ludzie?

Czy potrafisz zauważyć swoich współpracowników, szefów i podwładnych?

Warto zobaczyć to, co tak łatwo umyka i wydaje się być tylko tłem, a w istocie stanowi sedno sprawy!