Tag: zatrudnianie

Fakap pracowniczy

FAKAP3Okazuje się, że większość startupów, które przyniosły inwestorom sukces giełdowy, bardziej przypomina sekty niż zdrowe przedsiębiorstwa zarabiające na sprzedaży czegoś użytecznego. Pracujący tam ludzie są słabo opłacani, łudzeni nadziejami na przyszłe zyski i ogłupiani wewnątrzfirmową propagandą sukcesu. Dobrze to pokazują poniższe cytaty z książki „Fakap, czyli moja przygoda z korpoświatem” Dana Lyonsa:

Czytaj dalej…

Macierzyństwo i kariera

Ten trudny temat nurtuje mnie od dawna: co zrobić, żeby kobiety mogły, bez szkody dla swojej kariery zawodowej, poświęcać się macierzyństwu? Nie ma chyba lepszego momentu, żeby zastanowić się nad tą kwestią, niż okres pomiędzy Dniem Matki a Dniem Dziecka.

Dla większości kobiet macierzyństwo, czyli urodzenie i wychowanie dzieci, staje się na pewnym etapie życia jego esencją. Niepodważalnym priorytetem, największą pasją i najważniejszym elementem codzienności. Dla kochających matek dobro ich dzieci jest zawsze na pierwszym miejscu w natłoku spraw, które mają do załatwienia. I to jest piękne.

Jednocześnie wiele kobiet pragnie rozwijać się także w innych dziedzinach i osiągać sukcesy w swojej pracy zawodowej. Napotykają jednak na barierę, którą uważają za dyskryminację w świecie biznesu opanowanym przez szowinistycznych, samolubnych samców alfa. Powszechny jest postulat mówiący, że na takim samym stanowisku kobieta powinna otrzymywać takie samo wynagrodzenie co mężczyzna.

I ja ten postulat w pełni popieram, o ile efekty pracy kobiety i mężczyzny na tym stanowisku są identyczne.

Tak powinno być!

Jest tylko jedno „ale”: czy rzeczywiście kobieta, dla której wspaniałym priorytetem jest macierzyństwo, może w równym stopniu poświęcić się pracy zawodowej co mężczyzna, którego organizm nie jest zmęczony ciążą, połogiem i nocnymi karmieniami, którego nie absorbuje kolor zawartości pieluch, i który nie musiał na wiele miesięcy rozstać się ze swoją profesją. Kobieta ma usprawiedliwione powody, żeby czasami być mniej dyspozycyjną i mniej wydajną od mężczyzny.

W dzisiejszych czasach im wyższe stanowisko zajmujesz, tym większa jest potrzeba twojego osobistego zaangażowania oraz utrzymywania stałego i niezawodnego kontaktu z klientami i współpracownikami. Sprzątaczka, kasjerka czy salowa (z całym szacunkiem dla tych zawodów) są wynagradzane za sumienność w wykonywaniu swojej pracy. Relacje międzyludzkie nie mają tu tak dużego znaczenia w budowaniu pozycji zawodowej.

Sprawa przedstawia się inaczej w przypadku członkiń zarządów, redaktorek prowadzących w wydawnictwach czy opiekunek klienta w bankach. Sukces na tych stanowiskach polega na niezawodnym reprezentowaniu interesów pracodawcy wobec osób, z którymi należy nawiązać trwałą nić porozumienia. Zmiana priorytetów życiowych bardzo często powoduje kilkumiesięczną nieobecność członkini zarządu, brak odpowiedzi redaktorki na wysyłane do niej e-maile czy przegapianie ciekawych propozycji inwestycyjnych przez opiekunkę klienta banku.

Czy w takich przypadkach możemy nadal mówić o równoważnych efektach pracy kobiety i nieabsorbowanego obowiązkami rodzinnymi mężczyzny? Niestety nie.

Jako rozwiązanie tego problemu często podaje się postulat reorganizacji pracy firm, wydawnictw, banków itp. tak, żeby stały się przyjaźniejsze dla macierzyństwa. Niestety w dzisiejszym świecie na rynku zawsze wygrywa ten, dla kogo to biznes jest priorytetem, a nie pielucha i godziny karmienia rozkosznego maluszka…

Powiem szczerze: nie potrafię znaleźć generalnego rozwiązania tej kwestii.

A ty?

Co o tym sądzisz?

Czy widzisz jakąś konstruktywną, rynkową możliwość pogodzenia macierzyństwa z aspiracjami zawodowymi kobiet bez uszczerbku dla konkurencyjności zatrudniających je firm?

Szefie, jak to zrobić?

Should the boss have all the answers?
(photo by: Simon Saneback [twitter.com/saneback])

Od kilkunastu miesięcy po mediach społecznościowych krąży slajd zaprezentowany w 2014 roku na biznesowej konferencji, która odbyła się w Szwecji. Podsumowuje on wyniki ankiety, w ramach której odpytano ponad 500 tysięcy osób w różnych krajach. Okazało się, że występują ogromne różnice w wymaganiach, jakie pracownicy stawiają swoim szefom. W Indiach i Rosji przeważa przekonanie o przysługującej przełożonemu wszechwiedzy, natomiast Skandynawowie uważają, że każdy w zakresie swoich kompetencji powinien być źródłem organizacyjnej informacji.

Moje poglądy są zbliżone do skandynawskich i wyraża je następujący cytat z książki „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?”:

Czego oczekuje od podwładnych praktycznie każdy szef? Są to tylko trzy rzeczy:

  1. Umiejętność rozwiązywania problemów.
  2. Umiejętność współpracy z innymi ludźmi w celu rozwiązywania problemów.
  3. Rozwiązywanie problemów.

Szef zatrudnia pracowników nie po to, żeby im tłumaczyć, co należy zrobić, ale po to, żeby to oni uzupełniali jego wiedzę i wzmacniali siłę jego oddziaływania na rzeczywistość.

A ty?

Pytasz czy odpowiadasz?

Obciążasz czy odciążasz swojego szefa?

Umowy śmieciowe w Los Angeles

Fajny film wczoraj widziałem. Na DVD. „Nightcrawler” (w polskiej wersji „Wolny strzelec”) z Jake’em Gyllenhaalem w roli głównej.

Niektórzy uważają, że jest to film o krwiożerczej, bezwzględnej naturze współczesnych mediów, ale je przychylam się do opinii Łukasza Muszyńskiego z Filmwebu, który twierdzi, że to opowieść o „self-made manie, energicznym przedsiębiorcy i bezkrytycznym konsumencie mass-mediów, drobnym bandziorze przemawiającym żarliwie w korponarzeczu – słowem o bohaterze na miarę dziwnych czasów, w jakich przyszło nam żyć”.

Koleś zatrudnia pracowników na bezpłatne staże, a gdy żądają podwyżki… nie, nie będę ci psuł przyjemności oglądania. Sam się przekonasz, co spotyka tych, którzy chcieliby więcej.

Na zachętę krótki cytat – przemówienie przedsiębiorcy do nowo zatrudnionych pracowników:

Gratuluję!
Zostaliście wybrani przez Video Production News, co jest dowodem uznania dla waszych dotychczasowych osiągnięć i wyjątkowych kwalifikacji. Wierzę, że dzięki ciężkiej pracy i zaangażowaniu zaliczycie ten staż i będziecie kontynuować karierę jako pełnoetatowi pracownicy Video Production News. Z doświadczenia wiem, że najpewniejszą drogą na szczyt jest słuchanie i wypełnianie moich poleceń. Czasami możecie odczuwać dezorientację lub niepewność, ale pamiętajcie: nigdy nie proszę o coś, czego sam bym nie zrobił.

Chciałbyś pracować dla Video Production News?

Zakłopotanie

Pod wpisem Dziewczyny, róbcie swoje! obiecałem, że zajmę się „zakłopotaniem”. Napisałem wówczas w komentarzu:

Jeżeli swoim zachowaniem lub kulturą organizacyjną prowadzimy do zakłopotania rozsądnych ludzi, to coś jest nie tak.

Na przykład jako pracodawca deklarujesz politykę równych szans i liczysz na zatrudnienie w dziale informatyki większej liczby kobiet. Dziwisz się, że po wizycie w twojej firmie większość kandydatek rezygnuje, a te, które zdecydowały się podjąć pracę, odchodzą po kilku miesiącach. A czy zwróciłeś uwagę na kalendarz wiszący na ścianie w pokoju informatyków? Zatrudniasz kulturalnych pracowników i w świetle prawa nic nagannego się nie dzieje, jednak nietrudno się domyślić, że gołe cycki na ścianie w jaskini programistów mogą wprawiać w codzienne zakłopotanie pracującą tam dziewczynę.

Zwracaj uwagę na takie „drobiazgi”, które mogą urastać do rangi nierozwiązywalnych problemów. Nie trać wartościowych ludzi, a swoje słowa wspieraj działaniami.

Nie pozwalaj „zakłopotaniu” prowadzić twojej polityki kadrowej!

Dziewczyny, róbcie swoje!

Dziewczyny mają ciężej w pracy. Co prawda wiele już się zmieniło, ale minie jeszcze sporo czasu, zanim równouprawnienie wryje się w mózgi zwolenników tradycyjnego podporządkowania kobiet mężczyznom.

Nie namawiam jednak Was, dziewczyny, do demonstracji, protestów i spektakularnych akcji ulicznych.

Po prostu róbcie swoje!

Bierzcie przykład z Annie Easley.

Ta amerykańska, ciemnoskóra matematyczka i programistka przecierała szlaki kobietom i Afroamerykanom w amerykańskim programie kosmicznym w czasach, gdy był on domeną tylko białych i tylko mężczyzn. Sukcesy zawdzięczała swojej filozofii, którą kiedyś wyłożyła następująco:

„Jestem świadoma tego, że ludzie mają swoje uprzedzenia. I nie chowam głowy w piasek. Ale jeśli nie mogę z tobą pracować, po prostu będę cię omijać. Nie poddam się i nie odwrócę na pięcie zniechęcona. Niektórzy tak robią, ale nie ja.” – Annie Easley

O co w tym chodzi? Żeby obrać cel swojego działania i go realizować, nie czekając na pochwały facetów, ale i nie rezygnując, gdy spotka Was nieprzyjazny gest jednego z nich. Starajcie się dostrzec, że nie każdy kolega jest wredny. I nie każdej koleżance można zaufać. Podział na dobrych i złych nie pokrywa się z podziałem na płcie.

Co może być Waszym celem? To, co da Wam satysfakcję! Może to być zarządzanie, programowanie komputerów, projektowanie pięknych budynków, malowanie obrazów, ale też wychowywanie dzieci czy wspieranie swojego mężczyzny.

Jest tylko jeden haczyk: nie można mieć wszystkiego.

Żadna dziewczyna i żaden facet nie może skupiać się jednocześnie na wszystkim. Z wielu możliwości trzeba coś wybrać, a pozostałe rzeczy skreślić. I w tym tkwi problem.

Zatem mądrze wybierzcie „swoje” i róbcie to jak najlepiej!

Lojalność czy umiejętności?

Muszę przyznać się do pewnej ułomności:

Cierpię na chorobliwą lojalność.

I w dodatku nie znoszę, gdy ktoś nie dzieli ze mną tej przypadłości.

Ostatnio zastanawiałem się, co jest ważniejsze: lojalność pracownika czy jego umiejętności?

Oczywiście najlepsi są superspecjaliści, geniusze w swojej dziedzinie, którym jednocześnie możesz ufać bardziej niż sobie samemu. Nie powiem, że takich nie spotkałem, ale niestety jest ich stosunkowo niewielu i dylemat pozostaje dylematem.

Rozkminiając ten problem, doszedłem do wniosku, że lojalność i umiejętności to cechy, których nie można mierzyć taką samą skalą:

  • Lojalność jest parametrem dwustanowym. W normalnych warunkach, czyli gdy wykluczymy działalność niezgodną z podstawowymi zasadami moralnymi wyznawanymi przez obie strony, twój pracownik jest albo lojalny albo nielojalny. Nie może być lojalny tylko w 72% przypadków, tak jak nie można być tylko częściowo w ciąży. Nielojalność zawsze pozostanie nielojalnością, choć zdarza się, że nie wynika ona ze złych intencji. Czasami jest owocem zupełnie odmiennego poglądu na rzeczywistość i dążenia do jej „lepszego” poukładania.
  • Umiejętności są parametrem ciągłym, mierzonym wykładniczą skalą osiąganych rezultatów. Z moich obserwacji wynika, że sprawność profesjonalna jednostek wybitnych jest 10 razy wyższa od średniej i 100 razy wyższa od sprawności nieudaczników.

Pytanie zatem jest następujące:

Czy powinieneś zatrudniać nielojalnych geniuszy?

Moim zdaniem: NIE.

Dlaczego?

Ponieważ człowiek nielojalny podważa twój autorytet jako pracodawcy lub przełożonego, a w ostatecznym rozrachunku to twój kurnik, a nie jego. I nie chodzi tu o zamykanie ust osobom, które mają inne pomysły. Problemem jest kontestowanie i wyśmiewanie przez nie decyzji już podjętych, obgadywanie szefa za plecami, a w najdrastyczniejszych przypadkach wynoszenie brudów poza firmę. Tego tolerować nie wolno!

Zrozumieliśmy się?

No to do roboty! ;-)