Tag: edukacja

Finansowy Ninja

FINNINJATak, to ja byłem pierwszym nabywcą podręcznika „Finansowy Ninja” Michała Szafrańskiego. I mam nadzieję, że byłem jedynym, który zrobił sobie krzywdę, przez blisko dwa lata zwlekając z przeczytaniem tej grubej książki. Wstyd, Panie TesTequ! Kiedy usłyszałem, że Michał wydaje kolejne dzieło „Zaufanie czyli waluta przyszłości”, postanowiłem naprawić swój błąd. I teraz już wiem, dlaczego zwlekanie z lekturą #FinNinja było błędem!

Czytaj dalej…

Kursomania

EDUKACJAKursomania jest nowym, utajonym rodzajem konsumpcjonizmu. Kiedyś szło się na kurs, żeby zdobyć kwalifikacje potrzebne do zrobienia czegoś pożytecznego. Dziś wielu ludzi uczestniczy w zajęciach edukacyjnych tylko po to, żeby poczuć się lepiej, zabić samotność albo mieć co wpisać do CV. To dobra wiadomość dla sprytnych nauczycieli i kołczów, gorsza dla zagubionych uczniów, przez których wiedza przelatuje jak przez dziurawe wiadro… Dlaczego tak się dzieje?

Czytaj dalej…

Jak się uczyć?

EDUKACJAPoczątek roku szkolnego jest zawsze pretekstem do edukacyjnych refleksji. W zgiełku bieżących przepychanek wokół wdrażanej „reformy”, umyka nam sedno problemu. Dlaczego napisałem „reformy” w cudzysłowie? Ponieważ nie mamy do czynienia z reformą edukacji, lecz z modyfikacją administracyjnego zarządzania szkołą, która w swojej istocie nie zmieniła się od XIX wieku.

Czytaj dalej…

Zmniejszanie niewiedzy o niewiedzy

Po czwartkowym wpisie „Fortepian” jedna z czytelniczek podzieliła się ze mną wątpliwościami, co powinna robić ze swoją niewiedzą o własnej niewiedzy.

Czy świadomość tego, że istnieją potencjalnie groźne obszary rzeczywistości, o których nie ma zielonego pojęcia, powinna ją frustrować i skłaniać do zamartwiania się?

Czy z faktu, że więcej jest rzeczy, których nie wie, niż tych, które wie, wynika, iż powinna o nich wszystkich myśleć i natychmiast zostać przytłoczona ogromem wszechświata?

Czy jedyną rzeczą, którą może zrobić, jest przysłowiowe „usiąść i zapłakać”?

Otóż nie!

Po pierwsze zajmij się tylko tym, co dotyczy twoich zamierzeń i na co możesz mieć realny wpływ. Ta część twojej niewiedzy o niewiedzy jest stosunkowo niewielka. Wydaje się olbrzymia, ale tylko dlatego, że jest nieznana. Strach ma wielkie oczy!

Zamartwianie się nie jest żadnym rozwiązaniem, ponieważ… niczego nie rozwiązuje. Nic nie zmienia, oprócz pogarszania twojej motywacji do działania.

Co zatem zrobić ze swoją niewiedzą o własnej niewiedzy?

  1. Pierwszy krok polega na myślowej spekulacji. W każdym obszarze swojego działania musisz się zastanowić, gdzie może „tkwić haczyk”. Wszystkich haczyków nie odkryjesz, ale zbyt często ludzie w ogóle nie podejmują prób ich namierzenia. Moja Mama, kupując fortepian, słusznie założyła, że powinna zasięgnąć opinii eksperta. Umknął jej jednak fragment niewiedzy obejmujący potencjalne związki eksperta ze sprzedającym. Czy mogła to przewidzieć? Mogła, ale nie było to oczywiste. Dlatego dołóż wszelkich starań, żeby znaleźć jakiekolwiek obszary swojej niewiedzy, ale nie frustruj się, jeśli mimo twoich wysiłków niektóre z nich pozostaną poza zasięgiem twojego radaru.
  2. Drugi krok polega na zmniejszeniu wpływu odkrytego obszaru niewiedzy na własne działania. W przypadku zakupu fortepianu, moja Mama mogła zwrócić się do innego eksperta, żeby dokonał niezależnego sprawdzenia instrumentu. Mogła też tego nie robić, akceptując istnienie pewnego poziomu ryzyka. Być może koszt dodatkowej ekspertyzy przewyższałby wartość całej transakcji. Najważniejsze, żebyś miała świadomość tego, że robisz wszystko, co w twojej mocy, aby zapobiec niemiłym, kosztownym niespodziankom.

Świetny przykład przeanalizowania obszaru własnej niewiedzy i zastosowania środka zaradczego pokazano w firmie „Negocjator”. Główny bohater nie może zaufać nikomu ze swojego środowiska, żąda więc włączenia do akcji negocjatora pochodzącego całkowicie spoza „układu”. Osoby najprawdopodobniej nieuwikłanej w lokalne rozgrywki.

Oczywiście nigdy nie będziesz miała żadnej gwarancji, że zidentyfikowałaś wszystkie obszary swojej niewiedzy i skutecznie zapobiegłaś czającym się w nich niebezpieczeństwom. Nie o to jednak chodzi. Ważne jest to, że podjęłaś trud zastanowienia się i zrobiłaś w tym względzie tyle, ile się dało.

To nie jest wybór pomiędzy nic-nie-robieniem a zrobieniem wszystkiego. Namawiam cię do zrobienia CZEGOKOLWIEK. Chwila namysłu sprawi, że twoje osiągnięcia będą znacznie większe od rezultatów działania 95% przedstawicieli rodzaju ludzkiego!