Tag: stres

Nienazwane króliki

Ponad trzy lata temu (jak ten czas leci…) we wpisie Nazywanie rzeczy napisałem:

GTD (Getting Things Done) Davida Allena to prosty zestaw zaleceń, których głównym celem jest skłonienie nas do nazwania rzeczy i spraw oraz wyznaczenia im właściwego miejsca w naszej czasoprzestrzeni. Ulga, jaką wówczas odczuwamy, to nic innego, jak wolność od niepokoju i od strachu przed nieznanym. W takim zakresie, w jakim jest to tylko możliwe.

Ostatnio usłyszałem następującą złotą myśl, która dotyczy tej samej kwestii:

Nazywając rzeczy, bierzesz je w posiadanie. Do momentu nazwania to one są twoim właścicielem.

Podobno z tego powodu członkowie niektórych plemion indiańskich nie wyjawiają nieznajomym swoich imion. Uważają, że jeśli potrafiłbyś ich nazwać, straciliby wolność i zaczęli należeć do ciebie.

Można też jeszcze inaczej spojrzeć na tę sprawę:

Każda nienazwana rzecz ma dla twojego umysłu nieskończoną liczbę potencjalnych znaczeń, których mnogość jest źródłem uczucia przytłoczenia.

To dlatego nieopisany segregator stojący na twojej półce budzi niepokój, a opisany daje ci poczucie panowania nad własnym życiem.

Otrzymany e-mail ma wiele potencjalnych znaczeń, dopóki nie wybierzesz jednego z nich. Te potencjalne znaczenia mnożą się w twojej głowie jak króliki, wypełniając całą przestrzeń i nie pozostawiając miejsca na prawdziwe, twórcze myślenie.

A zatem:

Wybierz jednego ładnego królika, a resztę rozpędź na cztery wiatry! Niech sobie hasają na wolności, a nie w twojej głowie!

Pułapka rozwoju

Zakładasz swoją firmę. Odnosisz pierwsze sukcesy, zdobywasz klientów, stać cię na rozwój. Wynajmujesz większy lokal, zatrudniasz pracownika, potem następnego. Zdarzają się trudne chwile, ale firma rośnie jak na drożdżach. Staje się samodzielnym bytem, który pożera coraz więcej twojego czasu. Ale nie jesteś w stanie powstrzymać tego rozwoju. Poza tym odpowiadasz za los ludzi, którzy u ciebie pracują. Stres narasta. Nie masz już czasu na urlop i na przyjemności, które odłożyłeś na później, kiedy zakończysz budowę swojego imperium. Świat zaczyna wirować i budzisz się w szpitalu na oddziale kardiologicznym.

Czy może być inaczej? Tak, istnieją dwie drogi:

  1. Świadomie ogranicz rozwój i oprzyj sukces swojego biznesu na jego unikalności i niszowości.
  2. Pozwól swojemu dziecku (czyli firmie) żyć własnym życiem pod twoją kontrolą.

Wielu przedsiębiorców ma olbrzymie kłopoty z wejściem na tę drugą drogę, ponieważ są przekonani o swojej niezastąpioności, o tym, że sami wszystko zrobią najlepiej. Być może rzeczywiście wiele rzeczy są w stanie zrobić lepiej od swoich pracowników, ale oznacza to, że kiedyś popełnili poważne błędy rekrutacyjne. A w większym przedsiębiorstwie nie da się zrobić wszystkiego samemu.

Pamiętaj! To ty masz mieć firmę, a nie firma ciebie!

Nazywanie rzeczy

Boimy się rzeczy nienazwanych. Nie umiemy sobie z nimi poradzić, znaleźć dla nich miejsca w świecie, który rozumiemy i znamy. Dlatego budzą one nasz niepokój. Stają się powracającymi myślami, które uwielbiają absorbować nas w najmniej odpowiednich momentach.

W dzisiejszym świecie coraz mniej przerażają nas duchy i potwory czające się w ciemnej piwnicy i mrocznych zaułkach. Nienazwanymi rzeczami naszych czasów są sprawy, które domagają się naszej uwagi, ponieważ do tej pory nie poświęciliśmy im wystarczającej uwagi. Dziesiątki listów elektronicznych w naszej skrzynce odbiorczej, nienapisany raport na poniedziałek, wybór szkoły dla dziecka itp.

Tak naprawdę przyczyną naszego stresu nie są same sprawy do załatwienia, tylko to, że nie określiliśmy naszego stosunku do tych spraw. Nie nazwaliśmy ich.

GTD (Getting Things Done) Davida Allena to prosty zestaw zaleceń, których głównym celem jest skłonienie nas do nazwania rzeczy i spraw oraz wyznaczenia im właściwego miejsca w naszej czasoprzestrzeni. Ulga, jaką wówczas odczuwamy, to nic innego, jak wolność od niepokoju i od strachu przed nieznanym. W takim zakresie, w jakim jest to tylko możliwe.

Czas narzekania

Czasami trzeba ponarzekać. Nie odmawiaj sobie tej przyjemności. Wyznacz jeden dzień w miesiącu (na przykład piętnastego) i porę (na przykład od trzynastej do trzynastej czterdzieści pięć) i 12 razy w roku ulżyj sobie, ile wlezie. Najlepiej zamknij się wówczas w jakimś ustronnym miejscu, żeby nikt nie widział cię w tym stanie. :-)

Czymże byłby świat bez narzekania?

Dekompresja po stresie

W blogu Zen Habits pojawiła się lista dwunastu wypróbowanych przez autora metod redukcji stresu:

  1. Od 3 do 10 głębokich wdechów połączonych z powolnymi wydechami.
  2. Rozmasowywanie napiętych mięśni.
  3. Krótki spacer – na przykład wokół budynku.
  4. Ćwiczenia fizyczne.
  5. Wyjście na świeże powietrze, wtopienie się w naturę i posmakowanie jej piękna.
  6. Seks.
  7. Wolny dzień dla nabrania dystansu.
  8. Medytacja.
  9. Wciągająca lektura.
  10. Przebywanie w towarzystwie osób, które kochasz.
  11. Odłączenie się (od Internetu, telefonu i całego pędzącego świata).
  12. Drzemka – 30 minut, które mogą zdziałać cuda.