Tag: bezpieczeństwo

To nie Amsterdam

CHOD150Dziś Biznes Bez Stresu sięga bruku. A właściwie chodnika. Podczas niedawnego pobytu w Amsterdamie zwróciłem uwagę na różnicę pomiędzy holenderskimi a polskimi trotuarami. Nie chodzi mi nawet o to, które z nich są czystsze i bardziej zadbane (bo i w Amsterdamie można wdepnąć w psią kupę), ale o zasady, jakimi kierują się ich projektanci. Otóż w Holandii chodniki są dla ludzi, a w Polsce dla samochodów.

Czytaj dalej…

Fakenews

zwdodupCzymże mógłbym się zająć przed pierwszym kwietnia, jeśli nie informacjami, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością? Primaaprilisowe figle służą jedynie naszej zabawie, jednak w pozostałe dni roku zmyślenia pełnią zupełnie inną rolę. Zarówno dobrą, jak i złą. Gdybyśmy nie potrafili zmyślać, nie powstałyby największe dzieła literatury i kinematografii. Wszak większość z nich mówi o fikcyjnych światach, ludziach i wydarzeniach. Hamlet, Wokulski, Kmicic, Harry Potter i Batman to totalna ściema! Naprawdę. W przeciwieństwie do dinozaurów. ;-)

Czytaj dalej…

Pali się!

PALISIE„Wybuch gazu w Murowanej Goślinie. W mediach społecznościowych pojawiły się nagrania i zdjęcia pożaru.” – taką informację przeczytałem w piątek w internecie i zamyśliłem się. Wybuch gazu jest wypadkiem, a wypadki się przytrafiają. Natomiast relacje w mediach społecznościowych nie „przytrafiają się” – one stały się regułą.

Czytaj dalej…

Jak blisko śmierć…

TIR grozy

Jak blisko śmierć musi przejść obok nas,
By człowiek zrozumiał swój los?

To pytanie zadał Andrzej Bianusz w polskim tłumaczeniu tekstu słynnego przeboju Boba Dylana „Blowin’ in the Wind”.

Ja też sobie je ostatnio zadałem, gdy o sekundę spóźniłem się na spotkanie z łamiącym wszelkie przepisy i zdrowy rozsądek, rozpędzonym tirem. Na animacji, którą widzisz powyżej, jadę zielonym samochodem po swoim pasie, a czerwony tir mknie na wprost, nie zważając, że jego pas ruchu się w tym miejscu kończy. Gdybym był odrobinę szybszy, zostałbym staranowany albo zrolowany pod jego naczepą…

Na szczęście tak się nie stało i bezpiecznie wróciłem do domu. A tam odkryłem niezwykły, szokujący, brytyjski serial „Black Mirror”, który podrzuca do przemyślenia dylematy etyczne związane z kierunkiem rozwoju naszej cywilizacji.

Odcinek „Be Right Back” prowokuje do rozważań, co by było, gdyby zaoferowano usługę kontaktu ze zmarłymi osobami. A właściwie nie ze zmarłymi osobami, ale z ich symulatorami stworzonymi na podstawie wszystkich materiałów, które te osoby zamieściły w internecie. Na ile odtworzony sposób wyrażania się i tembr głosu dawałaby wrażenie obecności tych, którzy odeszli na zawsze? Na ile rozmowa z nimi pomagałaby ukoić żal po stracie ukochanych i odczuwać ich wsparcie w trudnych chwilach?

Fascynujące, nieprawdaż?

A puenta? Puenta tego wpisu jest taka, że gdyby tirami kierowały komputery, a nie ludzie, to mniejsze byłoby prawdopodobieństwo, że moje życie zawisłoby na włosku. Dlaczego? Bo choć czasami maszyna może ulec uszkodzeniu, to przynajmniej nie jest głąbem z kompleksami!