Tag: muzyka

Republikańskie szczęście

REPUB5Oprócz tego, że Grzegorz Ciechowski był wspaniałym poetą, oryginalnym kompozytorem i muzykiem oraz sepleniącym wokalistą, był także człowiekiem, który bał się, że szczęście nie będzie trwało wiecznie i kiedyś się skończy. I skończyło się. Znienacka. Moglibyśmy rozpaczać, czemu stało się to tak szybko, ale lepiej bądźmy wdzięczni losowi, że w ogóle było. Bo przecież mogłoby nie być wcale…

Czytaj dalej…

Republikański celebrytyzm

REPUB4Artysta jest narażony na uwielbienie. Tłumy bezkrytycznych fanów nie tylko zatruwają mu codzienne życie, ale mogą go także prowokować do obniżania sobie poprzeczki i pławienia się w komfortowym ciepełku owacji na stojąco. Czy tak było w przypadku Republiki? Oto cytaty na ten temat, które wynotowałem z książki Piotra Stelmacha „Lżejszy od fotografii – o Grzegorzu Ciechowskim”.

Czytaj dalej…

Republikańska sztuka

REPUB1Kiedy 28 lipca 2018 roku odeszła Kora, największa poetka polskiego rocka, natychmiast sięgnąłem po – czekającą od pewnego czasu na swoją kolej – książkę Piotra Stelmacha „Lżejszy od fotografii – o Grzegorzu Ciechowskim”. Zawsze byłem i nadal jestem fanem Republiki, a jej lidera uważam za największego poetę polskiego rocka. Tak, tak, to właśnie on był głosem pokolenia, które dojrzewało w cieniu zimnowojennych rakiet wycelowanych w terytorium Polski.

Czytaj dalej…

Perfekcja procesu

CELOWOJuż wielokrotnie i na różne sposoby rozprawiałem się na łamach Biznesu Bez Stresu z perfekcjonizmem. Dlaczego? Dlatego, że jest to przypadłość, na którą cierpię od dzieciństwa. Lubię to, co dopracowane, nieskazitelne, bezbłędne i nieporysowane. W najważniejszych sprawach warto być perfekcjonistą. Ale co zrobić, jeśli pragnienie doskonałości przenika cię na wskroś i powstrzymuje od działania, ponieważ podejrzewasz, że rezultat nie będzie celujący?

Czytaj dalej…

Cisza!

Niektórzy ludzie do wydajnej pracy potrzebują muzycznego tła. Lepiej im się wtedy myśli, słowa płynniej spływają przez klawiaturę na ekran komputera, a prezentacje stają się barwniejsze i bardziej przekonujące. Jednym pomaga Bach, innym Mozart, jeszcze innym hip-hop albo przeboje Beatlesów.

Ja jestem inny.

Muzyka mi przeszkadza. Wręcz uniemożliwia mi skupienie się na myśleniu.

Dlaczego?

Ponieważ nie umiem jej biernie słuchać. Dotyczy to nie tylko muzyki. Ruch uliczny, rozmowy, szum czajnika – wszystkie te dźwięki przyciągają moją uwagę.

Gdy tylko usłyszę jakiś utwór, natychmiast rozkładam go na czynniki pierwsze i kontempluję ich wzajemne współbrzmienia oraz sposób, w jaki są rozmieszczone w krajobrazie dźwiękowym pomiędzy moimi uszami.

Nawet gdy jest to miniatura na gitarę klasyczną solo, potrafię znieruchomieć zafascynowany pięknem linii basowej lub nieoczekiwanym flażoletem.

Gdy gra orkiestra, każdy instrument z osobna przemawia do mnie swoją charakterystyczną barwą i unikalną linią melodyczną.

Dlatego nie pytaj mnie, przy jakiej muzyce najlepiej mi się pracuje.

Przy żadnej!

I, do diabła, nie pytaj mnie o to wtedy, kiedy widzisz, że pracuję, bo mogę się stać bardzo nieprzyjemny…