Tag: rodzina

BBS #0051: Mit «pracy z domu»

Nie masz czasu czytać tego wpisu, to go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!

BURZAWKADziś w Biznesie Bez Stresu z okazji śmigusa-dyngusa zimny prysznic. Legendarny publicysta amerykański John C. Dvorak zgodził się, żebym przetłumaczył i opublikował jego kontrowersyjny i dający wiele do myślenia artykuł pod tytułem „The «Working from Home» Myth” („Mit «pracy z domu»”). Mam nadzieję, że ten tekst pomoże ci zrozumieć i rozwiązać problemy, z którymi borykasz się od momentu, kiedy koronawirus zamknął twoje biuro i uwięził cię w domu.

Czytaj dalej…

Przed Wigilią 2019

DOSKLEPU

CHOINKAW przedwigilijnym zamęcie chciałbym po pierwsze podziękować wszystkim członkom Klubu Biznesu Bez Stresu, którzy w ciemno kupili moje „Mylneryki”. To niezwykłe uczucie mieć takich wspaniałych fanów! Tym, którym limeryczne klimaty mniej odpowiadają, dziękuję za to, że cierpliwie wytrzymali mój podcastowy i mailowy #SzturmMylneryczny. A po drugie chciałbym przypomnieć kilka wartych przypomnienia okołoświątecznych wpisów, które przez lata pojawiły się w Biznesie Bez Stresu:

Czytaj dalej…

Klima za 15 złociszy

KLIMA15Mam piękny pokój z dużym oknem skierowanym na wschód i tarasem od południa. Widok wspaniały, ale w letnie poranki szyby tak nagrzewają się od słońca, że temperatura wewnątrz pomieszczenia wzrasta od 21°C o świcie do 28°C o siódmej rano. NIE DO WYTRZYMANIA! Mógłbym zainstalować klimatyzację za kilka tysięcy złotych i przez pół roku płacić słone rachunki za prąd, ale postanowiłem własnoręcznie wykonać klimę za 15 złociszy!

Czytaj dalej…

Kowal własnego losu?

KWIATEKW jednym z ostatnio opublikowanych podcastów z udziałem twórcy metody Getting Things Done (GTD) Davida Allena padło stwierdzenie, że „wszystko, z czego składa się teraz twoje życie, zostało przez ciebie stworzone albo przyczyniłeś się do tego, albo na to pozwoliłeś”. To jest bardzo mądre zdanie, ale odnosi się ono przede wszystkim do stabilnej egzystencji w ciepełku zachodniej cywilizacji wypełnionej wolnością i dostatkiem.

Czytaj dalej…

Miłość

Miłość 1

Słowa są niepotrzebne. Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie, żeby nie mieć żadnej wątpliwości, że moi Rodzice się lubili, rozumieli i przyjaźnili.

Miłość 2

Słowa są niepotrzebne. Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie, żeby dostrzec, jak wspaniałe miałem dzieciństwo. Moja Mama zawsze była w pobliżu i przeżywała ze mną wszystkie moje sukcesy i porażki.

Miłość 3

Słowa są niepotrzebne. Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie, żeby poczuć, jak wielką siłą i odpornością na przeciwności losu obdarzał mnie przy każdej okazji mój tata.

Słowa są niepotrzebne…

Fortepian

YZA

W nawiązaniu do mojego wpisu sprzed tygodnia „Nie ufasz mi?” przypomniało mi się rozczarowanie, jakie swego czasu przeżyła moja Mama. Na powyższym zdjęciu zdaje się szukać niebiańskiej inspiracji do swojej różnorodnej twórczości.

Mama lubiła i rozumiała muzykę. W trudnych powojennych latach jej marzeniem stało się posiadanie fortepianu, na którym mogłaby pomuzykować. W połowie XX wieku porządny instrument był czymś luksusowym i zbyt drogim dla młodej osoby dopiero zaczynającej PRL-owską karierę zawodową. Mama wdrożyła zatem plan oszczędnościowy i po pewnym czasie uzbierała odpowiednią kwotę. Oczywiście kwota ta wystarczała tylko do zakupu używanego instrumentu w dobrym stanie, a nie „nówki-sztuki nieśmiganej”.

Jako osoba przezorna moja Mama wynajęła eksperta do zbadania fortepianu, który sobie upatrzyła. Fachowiec potwierdził, że wszystko jest w porządku i transakcja została zawarta. Instrument pojawił się w domu i stał się źródłem radości oraz mnóstwa pięknych dźwięków. Czas jednak płynął, a wraz z nim zaczął płynąć cały strój fortepianu. Coraz większy fałsz wdzierał się we wspaniałe melodie Beethovena, Chopina i Straussa.

Mama zaprosiła więc stroiciela, żeby przywrócił prawidłowe brzmienie niesfornych strun. Okazało się to niestety niemożliwe. To znaczy przez kilka dni po nastrojeniu wszystko wracało do normy, ale potem znowu potrzebna była korekta. Dlaczego? Ponieważ fortepian miał pękniętą ramę, na której naciągnięte były jego struny.

Jak to możliwe, że ekspert badający instrument nie dostrzegł tego krytycznego uszkodzenia? Otóż dostrzegł, ale za dochowanie tej tajemnicy został odpowiednio wynagrodzony przez sprzedającego…

Mama nie kupiła już kolejnego fortepianu, a ta przykra historia jest dowodem na to, że najbardziej powinniśmy obawiać się rzeczy, o których nie wiemy, że nie wiemy. W tym właśnie obszarze czają się prawdziwe niebezpieczeństwa. Sprawy, o których wiemy, że nie wiemy, nie są dla nas tak groźne.

Jaka stąd nauczka?

Strzeż się tego obszaru swojej niewiedzy, z którego istnienia nie zdajesz sobie nawet sprawy!

O moim Tacie

Tata Alpy

1997 rok. Pierwszy raz wybraliśmy się z Tatą na narty do Austrii. Mój Tata uwielbiał ten sport. Śmigaliśmy po 3-tysięcznikach, nie wiedząc, że to nasz ostatni wspólny wypad w góry. Ostatnia zima i ostatni śnieg. Pierwszy i ostatni lodowiec. To były czasy…

Jeśli chcesz poznać bliżej mojego Tatę, przeczytaj, proszę, te cztery wpisy:

Trzymaj się, Tato, gdziekolwiek jesteś!