Tag: minimalizm

Ile czasują włosy?

KWBARD1Mój niedawny wpis Ile to czasuje? zdobył olbrzymią popularność, ale też obnażył dość powszechne nieporozumienie związane z ograniczaniem liczby posiadanych przedmiotów. Otóż nie chodzi o to, żeby rezygnować ze wszystkiego, ale tylko z tego, co jest niepotrzebne lub nie sprawia właścicielowi osobistej przyjemności. Żeby nie być gołosłownym, postanowiłem wyjaśnić sprawę na przykładzie moich włosów.

Czytaj dalej…

Ile to czasuje?

CZASUJE„Rzeczy, które masz, w końcu biorą cię w posiadanie.” – powiedział Tyler Durden, bohater filmu „Fight Club”. Kiedy jesteś dzieckiem, chcesz mieć jak najwięcej zabawek. O ich wygląd i sprawność troszczą się twoi rodzice. Dorastasz, ale twój apetyt wcale nie słabnie. Jedynie zabawki są coraz kosztowniejsze i na ciebie spada odpowiedzialność za ich utrzymanie.

Czytaj dalej…

Ta chwila

Leo Babauta po raz kolejny trafia swoim tekstem w samo sedno. Jestem zwolennikiem smakowania każdej chwili życia wtedy, kiedy ta chwila następuje, czyli Teraz! – więc za zgodą Autora publikuję tłumaczenie jego wpisu „This Moment is Enough” [zenhabits.net].

Ta chwila jest wszystkim

Byłem na pokładzie samolotu, który podchodził do międzylądowania w Portland, gdy nagle widok przepięknego, niesamowicie różowego wschodu słońca ponad błękitno-purpurowymi wierzchołkami gór niemalże zatrzymał bicie mojego serca.

Instynktownie odwróciłem się do Ewy, żeby podzielić się z nią moim zachwytem, ale ona ucięła sobie właśnie drzemkę. Poczułem wówczas ból niespełnienia wynikający z braku możliwości wspólnego przeżycia tej chwili razem z moją żoną, a jeśli nie z nią, to z kimkolwiek. Wydawało mi się, że piękno bezpowrotnie przecieka przez moje palce.

To było dla mnie bardzo pouczające. W jakiś sposób czułem, że ta chwila sama w sobie nie jest kompletna, jeśli nie mogę się nią z nikim podzielić. Lecz po sekundzie przyszła refleksja: przecież tej chwili nic nie brakuje – jest po prostu wszystkim.

Chwila jest samowystarczalna. Nie musi być pokazywana, fotografowana, udoskonalana albo komentowana. Zapiera dech w piersiach i inspiruje taka, jaką jest.

Nie ja jedyny odczuwam potrzebę utrwalania chwil na zdjęciach i dzielenia się nimi w internecie. W tym właśnie celu stworzono niezwykle popularny serwis Instagram.

Czujemy, że sama chwila nie wystarcza, jeśli o niej nie porozmawiamy, nie podzielimy się nią i nie sprawimy, że zastygnie w nas niczym beton. Chwila jest ulotna, a my pragniemy solidności i trwałości, więc brak jej zakotwiczenia może nas przerażać.

To uczucie niewystarczalności jest w naszym życiu dość powszechne:

  • Siedzimy przy stole i jemy, a jednocześnie czujemy, że powinniśmy czytać coś w internecie, sprawdzać pocztę elektroniczną albo pracować. Tak jakby samo jedzenie nam nie wystarczało.
  • Denerwujemy się na ludzi, że nie postępują tak, jak my byśmy tego chcieli. To, jacy są, nam nie wystarcza.
  • Czujemy się zagubieni w życiu, tak jakby samo życie nam już nie wystarczało.
  • Odwlekamy wykonanie tego, co powinniśmy zrobić, dajemy się rozpraszać błahostkom, tak jakby ważna dla nas praca nam nie wystarczała.
  • Zawsze czujemy, że powinniśmy robić coś innego, i nie możemy przez chwilę usiedzieć w spokoju.
  • Opłakujemy ludzi, którzy odeszli, przeszłość, tradycje,… ponieważ teraźniejszość wydaje nam się niewystarczająca.
  • Bez przerwy gdybamy, co nas czeka w przyszłości, jakby nie wystarczało nam skupienie się na tym, co stoi tuż przed nami.
  • Cały czas próbujemy doskonalić siebie i otaczających nas ludzi, tak jakby nie wystarczało nam to, jacy już jesteśmy.
  • Odrzucamy rzeczywistość, ludzi i samych siebie, ponieważ nic nie jest w stanie nam wystarczyć.

A gdybyśmy tak zaakceptowali chwilę teraźniejszą wraz ze wszystkim, co się na nią składa, i uznali, że to wystarczy?

A gdybyśmy tak nie potrzebowali niczego więcej?

A gdybyśmy tak pogodzili się z tym, że ta chwila umknie, kiedy się dokona, i dostrzegli ulotność spotkania z nią bez konieczności zapamiętywania tego doświadczenia i dzielenia się nim z kimkolwiek?

A gdybyśmy tak zaczęli mówić TAK, zamiast wszystko odrzucać?

A gdybyśmy tak zaakceptowali to, co złe, w tym, co dobre, porażkę jako możliwy wynik próby, to, co irytujące, w tym, co piękne, strach towarzyszący nadarzającym się okazjom – jako elementy pakietu oferowanego nam przez każdą mijającą chwilę?

A gdybyśmy tak się teraz zatrzymali, rozejrzeli dookoła, popatrzyli w lustro i po prostu docenili, że to wszystko jest wystarczająco doskonałe – takie, jakie jest?

Bardzo potrzebowałem tego artykułu przed przystąpieniem do porządkowania (czytaj: usuwania) setek niepotrzebnych zdjęć, które zrobiłem podczas wyprawy na Dolny Śląsk w poszukiwaniu złotego pociągu.

Permanentny niedobór

„Większość ludzi nie potrafi określić, czego dokładnie chce. Ale są stuprocentowo pewni, że tego nie mają.” – Alfred E. Neuman

Nie wiem, czy ten, znakomicie opisujący ludzką naturę, cytat należy rzeczywiście przypisać Alfredowi E. Neumanowi. Nie ulega natomiast wątpliwości, że sam Neuman jest postacią fikcyjną, żyjącą głównie na okładkach amerykańskiego czasopisma humorystycznego „Mad”.

Wracając do tej wiekopomnej myśli: daje ona szerokie możliwości działania każdemu, kto chce zrobić karierę na zaspokajaniu ogólnej ludzkiej potrzeby polegającej na tym, że pragniemy, aby ktoś ciągle zaspokajał nasze kolejne konkretne potrzeby. Nawet wtedy, kiedy one jeszcze nie istnieją.

Zrobił to Bill Gates, wstawiając nam do domów komputery osobiste.

Zrobił to Steve Jobs, wkładając do naszych kieszeni najpierw tysiące piosenek, a potem telefon z ekranem dotykowym i internetem.

Zrobił to Jarosław Kaczyński, dając nam po 500 złotych na dziecko (z naszych własnych pieniędzy, które są nam wcześniej zabierane w postaci podatków).

Jako człowiek myślący zastanów się zatem nad dwiema kwestiami:

  1. Co mógłbyś zaoferować ludziom, żeby dać im satysfakcję zaspokojenia potrzeby, o której istnieniu jeszcze przed chwilą nie mieli zielonego pojęcia?
  2. Czy jesteś pewien, że naprawdę czegoś ci brakuje? Czy twoje życie nie daje ci wystarczających powodów do wdzięczności za to, co masz? Czy warto tracić to z oczu, uganiając się za błahostkami i tandetnymi świecidełkami?

Pomyśl o tym w powalentynkowy poniedziałek – w dzień po „święcie” wymyślonym po to, żeby zaspokoić potrzebę, której nie miałeś…

Kochaj albo wyrzuć!

A oto kilka cytatów, które wynotowałem z poradnika „Magia sprzątania” autorstwa japońskiej „perfekcyjnej pani domu” Marie Kondo:

#Radość

Doprowadzenie domu do porządku daje radość! Proces dochodzenia do tego, jaki mamy stosunek do posiadanych rzeczy, które spełniły swój cel, wyrażenie wdzięczności i pożegnanie się z nimi, to tak naprawdę badanie swojego wnętrza, rytuał przejścia do nowego życia.

[Marie Kondo, „Magia sprzątania”, s. 78]

#Prezent

Prawdziwym przeznaczeniem prezentu jest bycie przyjętym.

[Marie Kondo, „Magia sprzątania”, s. 123]

#ŁatweOdkładanie

Powszechny błąd, jaki popełnia wielu ludzi, to podjęcie decyzji o tym, gdzie trzymać rzeczy na podstawie tego, skąd najłatwiej jest je wyjmować. To pułapka. Bałagan pojawia się wtedy, gdy rzeczy nie są odkładane na swoje miejsce. Przechowując rzeczy, powinniśmy zatem ograniczyć wysiłek, jakiego wymaga ich odkładanie, a nie wyjmowanie.

[Marie Kondo, „Magia sprzątania”, s. 157]

#Eliminowanie

„Dotąd wierzyłam, że liczy się dodawanie ważnych rzeczy do mojego życia, chodziłam więc na szkolenia i pogłębiałam swoją wiedzę. Jednak w trakcie twojego kursu na temat sprzątania po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, że jeszcze ważniejsze niż dodawanie jest eliminowanie.”

[Marie Kondo, „Magia sprzątania”, s. 192]

#PewnośćSiebie

Jednym z magicznych efektów sprzątania jest wzrost wiary w swoją zdolność podejmowania decyzji. Sprzątanie oznacza wzięcie każdej rzeczy do ręki i zadanie sobie pytania, czy wzbudza ona radość, a następnie na tej podstawie podjęcie decyzji, czy chce się ją zatrzymać. Powtarzając ten proces setki i tysiące razy, udoskonalamy nasze umiejętności podejmowania decyzji. Kiedy komuś brakuje wiary w swoje zdolności do podejmowania decyzji, nie wierzy też w siebie.

[Marie Kondo, „Magia sprzątania”, s. 194]

#PrzywiązanieDoPrzeszłości #StrachPrzedPrzyszłością

Jeżeli w trakcie procesu selekcji natrafiłaś na coś, co nie wywołuje twojej radości, ale nie możesz zdobyć się na to, żeby to wyrzucić, zatrzymaj się na chwilę i zastanów, czy trudno jest ci się tego pozbyć z powodu przywiązania do przeszłości czy może ze strachu przed przyszłością. Zadaj sobie to pytanie w stosunku do każdej problematycznej rzeczy.

[Marie Kondo, „Magia sprzątania”, s. 197]

#RzeczyChcąByćUżyteczne

Jedno jest pewne: wszystkie rzeczy, jakie posiadasz, chcą być użyteczne. (…) Co więc właściwie czują rzeczy, które nie wywołują naszej radości? Myślę, że po prostu chcą odejść.

[Marie Kondo, „Magia sprzątania”, s. 207, 208]

KonMari wymiata!

Teraz! KonMari!

Jedną z ważniejszych pozycji wymienionych w bibliografii mojej książki „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?” jest poradnik „The Life-Changing Magic of Tidying Up” autorstwa japońskiej „perfekcyjnej pani domu” Marie Kondo. Wydawnictwo MUZA SA wydało go w tym roku w Polsce pod tytułem „Magia sprzątania”.

Szczerze polecam tę książkę wszystkim tym, którym przeszkadza otaczający ich bałagan.

Czytając „Magię sprzątania” doznałem nagłego olśnienia: przecież to jest GTD dla twojego dobytku!

Metoda Getting Things Done Davida Allena pozwala zapanować nad osaczającymi cię sprawami do załatwienia. Jak? Musisz precyzyjnie określić swój stosunek do każdej z nich.

Metoda KonMari Marie Kondo pozwala zapanować nad rzeczami, które rozłażą się po twoim mieszkaniu i wypełniają szafy. Jak? Musisz precyzyjnie określić, dla których z nich jest miejsce w twoim sercu. Pozostałe możesz bez skrupułów wyrzucić.

Widzisz podobieństwo?

Jeśli chcesz bezstresowo żyć, precyzyjnie określ swój stosunek do wszystkich spraw i do wszystkich rzeczy.

W metodzie KonMari najpierw w jednym miejscu gromadzisz przedmioty z danej kategorii (ubrania, książki, papiery, urządzenia elektroniczne, drobiazgi). Potem kolejno bierzesz je do ręki i oceniasz, czy są ci naprawdę potrzebne i czy ich obecność sprawia ci radość. Te, które pozostaną, starannie układasz w przeznaczonych dla nich szafach, szufladach i przegródkach.

I już!

Proste?

Proste!

Skuteczne?

W stu procentach!

Skąd się biorą sterty?

Niektórzy nazywają to twórczym chaosem, inni po prostu bałaganem. Etykietka nie ma tu żadnego znaczenia. Prawda jest jedna:

Otaczają cię sterty.

Sterty rzeczy.

Sterty papierów, czasopism, książek, ubrań, naczyń, narzędzi warsztatowych, sprzętu ogrodniczego i zwyczajnych śmieci.

Sterty zawierające i złośliwie ukrywające wszystko to, czego właśnie szukasz.

Skąd się biorą te góry potrzebnych i niepotrzebnych ci przedmiotów?

Naiwna odpowiedź brzmi: z lenistwa.

Prawdziwa odpowiedź brzmi: ze strachu.

Jeśli nie wyznaczyłeś odpowiednich miejsc dla wszystkich posiadanych rzeczy, jeśli nie wiesz, gdzie coś ma leżeć lub gdzie ma być zapisane, gromadzisz to wszystko na leżących w zasięgu wzroku stertach. A w komputerze – na pulpicie.

Boisz się, że gdy coś zniknie z twojego pola widzenia, zgubi się na wieki, zostanie pochłonięte przez czarną dziurę i nigdy już tego nie znajdziesz.

Jeśli jednak zdecydujesz, gdzie w przyszłości chcesz szukać każdej rzeczy, nic nie będzie powstrzymywało cię przed odkładaniem wszystkiego na właściwe miejsce.

Wyznacz swoim rzeczom i informacjom wygodne „domy”, a sterty same zaczną znikać z twojego otoczenia.

Przestaniesz się spóźniać i odzyskasz spokój, ponieważ nie będziesz gubił tego, czego tak naprawdę nie zgubiłeś.

A co zrobić, jeśli masz za mało miejsca dla wszystkiego, co posiadasz? Wyrzuć to, co się nie mieści! Zapewniam cię, że już nie potrzebujesz butów, w których haratałeś w gałę w podstawówce.