Tym razem nie będzie mowy o powszechnej goliźnie, ani o tym, że „Niech się wstydzi ten, kto widzi!” (przeczytaj!). Dziś pomogę ci usunąć bałagan z twojego biurka. Raz a dobrze. Raz na zawsze!
Tag: gtd
Wspólny mianownik
Często spotykam się z pytaniem, która aplikacja jest najlepsza do zarządzania zadaniami, terminami i spotkaniami, czyli wszelkimi zobowiązaniami. Osoby, które zadają to pytanie, zazwyczaj twierdzą, że spróbowały już wszystkiego, jednak bez powodzenia. W ich przypadku żadna z aplikacji „się nie sprawdziła”. Każda na początku wyglądała obiecująco, dawała nadzieję upragnionego uporządkowania spraw, ale żadna nie wytrzymała próby czasu. Odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się dzieje, jest prosta: ze względu na wspólny mianownik!
BBS #0158: Doing to Done
Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od „Apple” po „Spotify” i „YouTube”!
Nie wiem, czy David Allen wyda jeszcze jakiś bestseller o swojej metodzie Getting Things Done (GTD), ale pojawiło się coś nowego w tym temacie! Mam w rękach pierwszy w Polsce egzemplarz książki „Doing to Done”, którą opublikował Mike Williams, współautor tak chwalonego przeze mnie podręcznika „Getting Things Done dla nastolatków” („GTD – od czego zacząć?”). Powiem szczerze, że dawno nie czytałem tak zrozumiałej, zwięzłej, bogato ilustrowanej i praktycznej instrukcji obsługi spraw do załatwienia!
BBS #0155: Patrz pod nogi!
Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od „Apple” po „Spotify” i „YouTube”!

Skręciłem prawą kostkę. A było tak: biegłem po chodniku, a z przeciwka, całą jego szerokością szedł ojciec z dwojgiem nastolatków. Ani myśleli „zewrzeć szeregi”, żebym mógł ich minąć. Musiałem, złorzecząc w duchu, zbiec na jezdnię i kiedy, nadal złorzecząc, wracałem na chodnik, stanąłem na krawędzi krawężnika. Noga mi się paskudnie wykrzywiła, coś lekko chrupnęło i ledwo doszedłem do domu. I powiem ci szczerze, że to nie noga mnie najbardziej boli, ale urażona duma perfekcjonisty.