Rok: 2015

Teraz! wybory

Teraz! wybory

Niespodzianka!

Jeszcze przed premierą mojej książki „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?” udostępniam jej dodatkowy 16. rozdział „Teraz! wybory”. Plik PDF możesz znaleźć tu: Teraz3.pl.

Rozdział ten podpowiada, jak postawić krzyżyk na karcie do głosowania, żeby potem nie żałować swojej decyzji. A oto fragment tego tekstu:

Badanie przeszłości kandydatów dostarcza wielu niezbędnych informacji na ich temat, jednak równie ważna jest ocena, jak się zachowują dziś. Jaki charakter mają ich wypowiedzi i jak odnoszą się do innych ludzi. W ostatnich latach w dziedzinie stosunków międzyludzkich politycy podzielili się na dwa obozy. Istnieje spora, jednak z roku na rok malejąca, liczba osób (dżentelmenów i dam), które okazują szacunek oponentom, nie stosują ataków osobistych i w polemice posługują się danymi, które można łatwo sprawdzić w niezależnych źródłach.

Niestety diabeł demagogii opętał liczne grono aktorów występujących na polskiej i światowej scenie politycznej. Opętał i przemienił w trolli, dla których wyborca jest tylko narzędziem. Nie liczy się budowanie długotrwałej więzi opartej na zaufaniu, ponieważ chodzi jedynie o zwycięstwo w najbliższych wyborach. Dlatego pierwszym i najważniejszym celem trolla jest zdyskredytowanie konkurentów. Tu nie ma litości – każda broń jest dobra i każda forma ataku dopuszczalna. Tu skuteczność uświęca środki – im więcej krwi przeciwnika popłynie z ekranu telewizora, tym lepiej.

Drugim celem trolla jest udekorowanie się sztuczną reputacją. Bo troll nie musi mieć prawdziwej, dobrej reputacji – nie jest mu ona potrzebna. Troll stawia rusztowanie i rozwiesza na nim płachty z pseudofaktami i nic nieznaczącymi liczbami, których wiarygodności nie da się sprawdzić. Sto milionów, pięćset bilionów, spadek o siedemdziesiąt procent – to ślepaki, którymi strzela do ciebie licząc, że się przestraszysz. A twój umysł – nie radząc sobie bez kartki papieru z dużymi liczbami i złożonymi obliczeniami – odbiera je jako świadectwo kompetencji osoby je przytaczającej. Niesłusznie. Wyłącz w swojej głowie automat akceptujący duże liczby. Jeśli jakieś dane wydają się bełkotem, to pewnie nim są. Albo kryje się za nimi zupełnie inna prawda. Nie bez powodu ktoś kiedyś powiedział, że istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyka. Pamiętaj o tym, gdy ktoś będzie cię bombardował pogłowiem świń lub spadkiem polskiego eksportu turbolinek do Konga o 238%.

Życiówka na 5!

RUNbertów 2015

Jest! Jest! Jest!

Wreszcie, po wielu latach biegania przełamałem granicę 25 minut na 5 kilometrów!

Każdy kilometr pokonałem w mniej niż 5 minut!

To oficjalny wynik zmierzony na atestowanej trasie biegu RUNbertów.

A oto historia moich rezultatów na 5 kilometrów w epoce BIZNESU BEZ STRESU:

  • 2005: 28:30 (RunWarsaw)
  • 2006: 25:30 (RunWarsaw)
  • 2007: 36:26 (RunWarsaw z Panną TesTeqówną)
  • 2010: 27:20 (Sztafeta 5×5)
  • 2011: 26:25 (Sztafeta 5×5)
  • 2013: 26:58 (RUNbertów)
  • 2014: 28:44 (RUNbertów z Panną TesTeqówną – BRAWO!!!)
  • 2015: 24:40 (RUNbertów)

Bywało różnie, ale ten sobotni rekord przypisuję zmianie techniki biegu na ChiRunning.

W moim przypadku to naprawdę zadziałało.

Spróbuj i ty!

Słuchaj, Justysiu…

„Słuchaj, Justysiu, żeby była jasność, demokracji w zespole nie ma, ja podejmuję decyzje.” – Michał Wiśniewski, lider zespołu Ich Troje do przyjętej właśnie, kolejnej wokalistki Justyny Majkowskiej.

Powiedz to swoim pracownikom na samym początku waszej współpracy.

Grzecznie, ale stanowczo.

A potem z żelazną konsekwencją się tego trzymaj.

Zasięgaj ich opinii, proś o rekomendacje, ale decyzje podejmuj sam.

I najważniejsze: wprowadź zasadę, że decyzje się realizuje, a nie kontestuje.

Piszę o tym w 15. rozdziale mojej książki „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?”.

Widzimisja Prezesa

Wiele polskich firm prywatnych tylko pozornie może pochwalić się ponadprzeciętną sprawnością działania. Znakomicie wypadają jedynie w porównaniu z państwowymi molochami i organizacjami, gdzie ludzie nie chcą lub nie umieją efektywnie pracować.

Atutem firm prywatnych jest to, że w ich przypadku istnieją konkretni właściciele, którym zależy na sukcesie, ponieważ inaczej poszliby z torbami. Swoimi własnymi torbami, a nie torbami należącymi do społeczeństwa, czyli do nikogo.

Problem w tym, że bardzo często właściciele ci nie umieją prawidłowo zarządzać swoim przedsiębiorstwami. Nie umieją, ale uważają się za mistrzów biznesu – przecież ich firmy są w stanie błyskawicznie odbierać klientów krajowym, państwowym „potentatom”.

To przeświadczenie o własnej doskonałości sprawia, że strategią organizacji staje się „Widzimisja Prezesa” – jego nieprzekładalna na język maluczkich, niezawodna intuicja, bez której wszystko rozleciałoby się w proch i pył.

Teoretycznie spółki prawa handlowego powinny być zabezpieczone przed takimi „widzimisjami” strukturą zarządzania składającą się z Walnego Zgromadzenia Wspólników lub Akcjonariuszy, Rady Nadzorczej i Zarządu działających zgodnie z rozsądnymi regulaminami i praktykami prowadzenia biznesu. Jednak często to właściciel jest Prezesem, a Rada Nadzorcza bardziej przypomina Radą Rodzinną niż kompetentne ciało opiniotwórcze. W takich warunkach nie ma mowy o budowie sprawnej, samodzielnej organizacji.

Na dłuższą metę warsztaty rzemieślnicze stoją na przegranej pozycji w starciu z profesjonalnie kierowanymi korporacjami, które czerpią swoją mądrość z większej liczby źródeł niż tylko głowa Prezesa. Mają wypracowane sposoby zaspokajania potrzeb klientów, szacowania ryzyka i opłacalności przedsięwzięć oraz organizowania produkcji w mniejszej lub większej skali.

A dla krajowego „widzimisjonarza” zarówno przegranie przetargu („O rany, skąd ja wezmę na ZUS?”), jak i jego wygranie („O rany, sam tego nie dam rady zrobić!”) bywa przyczyną popadnięcia w tarapaty.

Dlaczego wygrana to kłopot?

Ponieważ bardzo często przedsiębiorstwo pozbawione odpowiedniej osnowy organizacyjnej musi posługiwać się hasłem „wszystkie ręce na pokład” bardziej pasującym do klęsk żywiołowych niż do sukcesów gospodarczych. Ale wtedy pożary zaczynają wybuchać na innych pokładach i trzeba natychmiast biec je gasić. W ten sposób załoga spędza gros czasu na bieganiu z wiadrami, zamiast na uszczęśliwianiu klienta.

Pamiętaj:

Nawet jeśli jesteś twórcą firmy i wiesz, co chcesz osiągnąć, nie przeszkadzaj ludziom, którzy potrafią twojemu przedsiębiorstwu nadać charakter wydajnej maszyny do zarabiania pieniędzy. Na samym entuzjazmie daleko nie zajedziesz.