Rok: 2006

Co Guy Kawasaki na to?

Żeby uniknąć podejrzeń o piractwo intelektualne w związku z publikowaniem przeze mnie artykułów opartych na internetowej twórczości Guya Kawasaki, poniżej przytaczam treść naszej korespondencji sprzed kilku miesięcy:

TesTeq – Krzysztof Wysocki do Guya Kawasaki :

Dear Mr. Kawasaki,
Your blog became one of my daily favorite readings. Thank you for sharing your great thoughts and advices on entrepreneurship and marketing.
I would be very glad to translate some posts from your blog to Polish language and publish it on one of my web sites but unfortunately I could not find any information about the copyright.
Is it some kind of Creative Commons copyright?
If not – can you give me permission to translate and publish your posts?
Best regards,
Kris Wysocki / TesTeq / Poland

Guy Kawasaki do Krzysztofa Wysockiego :

Kris,
Just go for it. Use it all that you like.
I’ve been to Poland. Interesting place! Too bad the Russians built buildings there. :-)
Guy

Jako załącznik Guy przesłał własnoręcznie wykonaną fotografię Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.

TesTeq – Krzysztof Wysocki

Czarny Pas GTD 2-go Stopnia

Kolejnym po Białym Pasie, Zielonym Pasie, Brązowym Pasie i Czarnym Pasie, a zarazem najwyższym stopniem wtajemniczenia GTD jest:

Czarny Pas 2-giego Stopnia

Na tym poziomie praktycznie nie odczuwasz presji upływu czasu. Często działasz szybko, ale rzadko jesteś zapracowany. Gdy bawisz się z psem, nie myślisz o sprawach najważniejszych – zrobiłeś to już wcześniej. Wiesz, do czego służy każdy z kluczy znajdujących się w szufladzie twojego biurka.

Czarny Pas GTD

Kolejnym stopniem wtajemniczenia GTD po Białym Pasie, Zielonym Pasie i Brązowym Pasie jest:

Czarny Pas

Na tym poziomie sprawdzasz na liście telefonów do wykonania, do kogo powinieneś zadzwonić. Ufasz swojej intuicji, która cały czas niezawodnie wskazuje ci priorytety twoich działań. Nie zniósłbyś niewykonania kompletnego Przeglądu Tygodniowego, a co kilka tygodni twoje pole działania jest czyste jak łza. Podczas przeglądów regularnie podążasz konstruktywnymi ścieżkami kreatywnego myślenia, decydowania i generowania nowych pomysłów. Nie narzekasz już na brak czasu na solidny, twórczy namysł. Możesz spokojnie zostawić stertę rzeczy w skrzynce spraw przychodzących i cieszyć się chwilą, wiedząc, że wszystko znajduje się w niezawodnym systemie i w odpowiednim czasie zostanie przeanalizowane. Używasz skrótów klawiaturowych zamiast tracić czas na machanie myszą. Od ręki sporządzasz użyteczne listy kontrolne. W każdej chwili jesteś gotowy do analizowania projektów i stawiania czoła nowym sytuacjom. Cała zawartość twojego archiwum została przejrzana w ciągu ostatniego roku. Wszystkie twoje systemy pozostają całkowicie dostępne, działające i sprawne, kiedy przenosisz się z miejsca na miejsce. Twoi współpracownicy są czuli na punkcie tego, co przynoszą do twojej sfery działania. Różnica pomiędzy sprawami osobistymi i związanymi z pracą staje się bardzo mała – po prostu pozytywnie skupiasz się na tym, co robisz. Potrafisz i masz siłę przywołać się do porządku, gdy czujesz, że zaniedbałeś swój system GTD na zbyt długo. Nie musisz nikogo przekonywać do GTD – zwykle nawet nie myślisz o metodzie, tylko korzystasz z jej dobrodziejstw. Przestałeś narzekać na pocztę elektroniczną. W bieżącym roku zgubiłeś tylko kilka nieistotnych kwitków. Przyjaciele nie chcą ci już pokazywać wnętrza swoich biur i samochodów.

Mantry kontra misje

Któż z was nie przeżył tego strasznego doświadczenia, jakim jest firmowy wyjazd integracyjny w celu sformułowania misji przedsiębiorstwa. Wyjazd taki ma zwykle następujący program:

Dzień 1: Budowanie zespołu. Uczestnicy zostają podzieleni na kilka interdyscyplinarnych zespołów składających się z pracowników różnych działów – na przykład (Boże, miej nas w swej opiece) z Działu Konstrukcyjnego i Działu Sprzedaży. Wykonują ćwiczenia typu: „Niech każdy z was po kolei wyjdzie przed szereg, stanie tyłem do pozostałych członków grupy, zamknie oczy i upadnie do tyłu w ramiona swych kolegów. Nauczy to was zaufania do współpracowników.”

Dzień 2: Formułowanie misji przedsiębiorstwa. Gorąca, zatłoczona sala wyposażona w tablice do notowania i trener, który nic nie wie o twojej firmie. Wszyscy dyrektorzy i cały zarząd przedsiębiorstwa obowiązkowo bierze w tym udział – nierzadko kilkadziesiąt osób. Każda z nich ma za zadanie dodać od siebie jedno słowo tak, że na koniec dnia stworzone zostaje kilkudziesięciowyrazowe zdanie typu:

„Misją firmy Wendy’s jest dostarczanie naszym klientom i społeczeństwu produktów i usług o pierwszorzędnej jakości poprzez przywództwo, innowacyjność i partnerstwo.”

Nie jest intencją tego przykładu atakowanie firmy Wendy’s. Po prostu kupowany u nich hamburger w żaden sposób nie budzi skojarzeń z „przywództwem, innowacyjnością i partnerstwem” . Praprzyczyną mody na misje przedsiębiorstw jest fakt, że kierują nimi ludzie, którzy ukończyli studia MBA albo pracowali dla McKinseya, albo doświadczyły ich obydwa te nieszczęścia.

Niestety nakłanianie organizacji do tworzenia krótkich, odróżniających się i niosących treść misji to walka z wiatrakami. Nie krępuj się zatem – wydaj sto tysięcy złotych na wyjazd integracyjny, trenera i konsultantów i sformułuj standardową misję przedsiębiorstwa. Jednakże powinieneś także doprowadzić do wymyślenia mantry firmy. Mantra składa się z od trzech do pięciu wyrazów. Najwyżej. Ma za zadanie pomóc pracownikom dogłębnie zrozumieć, po co istnieje organizacja, w której pracują.

W przypadku firmy Wendy’s dobra byłaby następująca mantra: „zdrowe, szybkie jedzenie” . Kropka. Poniżej wymienionych zostało kilka innych mantr, które mogą stanowić dla ciebie inspirację:

  • Federal Express: „Piece of mind”
  • Nike: „Authentic athletic performance”
  • Target: „Democratize design”
  • Mary Kay: „Enriching women’s lives”

Ostatecznym testem dla mantry (albo misji) jest sprawdzenie, czy twoja recepcjonistka (telefonistka) bez problemu ją pamięta. Jeśli tak, to stworzyłeś coś znaczącego i dającego się zapamiętać. Jeśli nie, to klapa.

Jeżeli jednak mimo wszystko zależy ci na sformułowaniu misji przedsiębiorstwa, mam dla ciebie radę, która pozwoli ci zaoszczędzić sporo czasu i pieniędzy. Zajrzyj na stronę „Dilbert Mission Statement Generator”. Bez konsultanta, trenera i wyjazdu integracyjnego znajdziesz tam misję swoich marzeń.

Na podstawie „Mantras Versus Missions” Guya Kawasaki.