Tag: życie

Czas to nie pieniądz

Ludzie mówią „czas to pieniądz”, chcąc podkreślić wagę upływających chwil, jednak porównanie to może skłaniać do całkiem fałszywych wniosków.

Czas to nie pieniądz, ponieważ:

  • Nie musisz go zarabiać. Codziennie rano budzisz i – proszę – masz kolejne 24 godziny do wykorzystania. Tylko od ciebie zależy, czy spożytkujesz je mądrze, czy bezpowrotnie przetracisz.
  • Nie możesz go od nikogo pożyczyć. Nawet na wysoki procent. Nie możesz zatem się zadłużyć.
  • Nie możesz go odłożyć na czarną godzinę. Każdą chwilę musisz wykorzystać wtedy i tylko wtedy, kiedy nadeszła jej pora.
  • Nikt nie może ci go ukraść. Oczywiście niektórzy ludzie będą starali się to robić, ale wystarczy krótkie „NIE”, żeby ich zamiary spaliły na panewce.
  • Jest dostępny dla każdego. Niezależnie od tego, czy jesteś bogaty czy biedny, mądry czy głupi, wykształcony czy nie, dostajesz codziennie nowe, nieużywane 24 godziny. Ani mniej, ani więcej.
  • Nie jest pamiętliwy i mściwy, nie osądza twojego postępowania. Codzienna dostawa czasu nie zależy od tego, co zrobiłeś z poprzednią. Nie ma nagrody, ale nie ma i kary. Geniusz nie dostaje w uznaniu zasług dwudziestej piątej godziny, ale głupiemu też nikt nie zabierze marnowanych minut. Może to się wydawać niesprawiedliwe, ale stanowi także olbrzymią szansę. W każdej chwili masz szansę zacząć działać mądrze, a nie głupio – czas się nie zdziwi i nie będzie miał nic przeciwko temu.

Zastanów się zatem, jak ty wykorzystujesz ten unikalny strumień niepowtarzalnych chwil serwowanych ci za darmo przez wszechświatową czasodajnię.

Wpis inspirowany fragmentami książki „How to Live on 24 Hours a Day” Arnolda Bennetta.

Bo chcę być szczęśliwy!

To ciekawe.

Jeśli wystarczająco długo będziesz zadawał sobie pytanie „Dlaczego?”, zawsze ostateczną odpowiedzią będzie „Bo chcę być szczęśliwy!”.

Na przykład:

  • „Chcę skończyć studia.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby dostać dobrą pracę.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby mieć satysfakcję zawodową i móc utrzymać rodzinę.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby robić to, co mnie pasjonuje, i spędzać dni z ludźmi, których kocham.”
  • „Dlaczego?”
  • Bo chcę być szczęśliwy!

Albo tak:

  • „A żeby mu ręka uschła.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby nie mógł nią machać i sobie żarcia do gęby wkładać.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby zdechł, a jego dom się spalił.”
  • „Dlaczego?”
  • „Żeby sprawiedliwości stało się zadość.”
  • „Dlaczego?”
  • „Bo porządek musi być.
  • „Dlaczego?”
  • „Bo nikt nie powinien mieć więcej niż ja.”
  • „Dlaczego?”
  • Bo chcę być szczęśliwy!

Niezależnie od bardziej lub mniej pokrętnej ścieżki wnioskowania oraz logiki argumentów, zawsze ostateczną odpowiedzią jest:

„Bo chcę być szczęśliwy!”

A tobie?

Co tobie jest potrzebne do szczęścia?

Mądry Polak po szkole

Przejrzałem swoje poprzednie wpisy zamieszczane w BIZNESIE BEZ STRESU z okazji rozpoczynającego się roku szkolnego i zdałem sobie sprawę, że wszystko, co wiem w tej dziedzinie, napisałem już dwa lata temu: Przepis na sukces w szkole.

Pod wpisem tym znajduje się, jakże prawdziwy, komentarz jednego z moich stałych czytelników:

  • orginal_replica 2010/09/06 13:20:15
    Podałeś prosty, skuteczny i działający sposób na osiągnięcie sukcesu w szkole i potem „z rozpędu” w dalszym życiu. Z tych wymienionych trzech powodów ok. 97% populacji Ci nie uwierzy (bo za proste, na pewno są jeszcze jakieś specjalne sztuczki); ok 3% spróbuje to stosować. Potem 2/3 z tych próbujących się wykruszy, bo będą oczekiwać efektu natychmiastowego, a nie w funkcji czasu.
    Po 20 latach ten 1% to będzie zadowolony z życia człowiek, posiadający jakieś przedmioty – oczywiste i niezbędne dla niego, ale odróżniające i budzące zazdrość u pozostałych („ten to się nakradł!”).
    Najbardziej oczywisty przykład to odchudzanie – działa metoda „żryj połowę mniej, ruszaj się połowę więcej” (ŻP), ale niewielu potrafi ją wcielić w życie – 99% szuka „udanego” skrótu.
    Po dłuższym zastanowieniu dodałbym, że bardzo dobrze, iż tak się dzieje. Musi być wszak jakaś nagroda za konsekwencję i dyscyplinę w życiu, w dodatku nieosiągalna w żaden inny sposób.

Na sprawę tę możesz spojrzeć z dwóch punktów widzenia. Albo poddać się i narzekać na świat do końca dni swoich, albo zdobyć się na tę odrobinę wysiłku, zastosować do moich rad i tym samym wstąpić do klubu 1% nieoburzonych. Konkurencja jest stosunkowo niewielka – trzeba tylko chcieć…

Wybór naprawdę należy do ciebie.