Tag: zarządzanie

Parasol

Za oknem upał, a ja w poniedziałek o deszczu maili, a dziś o parasolu! Co jest?

Nic strasznego! Po prostu deszczowe metafory są bardzo obrazowe. Wszak każdy z nas nieraz solidnie zmókł.

W mojej zbliżającej się wielkimi krokami książce „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?” piszę również o tym, jak wielki błędem jest lekceważenie kwestii umów w życiu zawodowym i prywatnym. Umów spisanych na papierze i potwierdzonych podpisami wszystkich umawiających się stron.

Spotykam się z olbrzymią niechęcią do „tych papierów” będących dla wielu osób symbolem biurokracji.

Ale spotykam się również z wieloma rozczarowaniami i dramatami wynikającymi z tego, że w przeszłości ta niechęć wyraziła się wiarą, że „jakoś to będzie”, że sobie ufamy i że „nie ma sytuacji bez wyjścia”.

Ileż to spółek powstaje na podstawie ogólnego wzorca ściągniętego z internetu – wzorca, który nie uwzględnia istoty praw i obowiązków wiążących tych konkretnych wspólników. A potem pojawia się płacz, zgrzytanie zębów i wzajemne pretensje, „bo ja myślałem, że ty miałeś na myśli to samo co ja”.

Pamiętaj, że:

Umowa jest jak parasol – sięgasz po nią, kiedy pada deszcz, a nie wtedy, kiedy świeci słońce.

Natomiast spisujesz ją przy bezchmurnej pogodzie, kiedy wszyscy są przepełnieni optymizmem i wiarą, że tak będzie zawsze.

Nie będzie. Gwarantuję ci, że takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach i opowieściach z krainy wiecznej szczęśliwości.

Zadbaj o dobrą umowę, a jeśli to niemożliwe, odwróć się na pięcie i nie wracaj do tematu.

A z domu zawsze wychodź z parasolem. Może się przydać!

Deszcz maili

Nie będę tego dłużej ukrywał.

Obecnie moje najlepsze teksty ukazują się w Productive! Magazine.

Tak jest i tym razem.

W 13. numerze, który właśnie ujrzał światło dzienne, zająłem się problemem maili. Codziennie, niczym nieznośna ulewa, zatapiają one ciebie i twój dobytek. Zająłem się tą bolączką skutecznie – postawiłem diagnozę i przepisałem lekarstwo pozwalające złagodzić dolegliwości.

Z mojego artykułu dowiesz się, dlaczego, w przeciwieństwie do innych zaleceń, kuracja, którą proponuję, działa bez zarzutu.

Uchylę rąbka tajemnicy: deszcz maili możesz łatwo przemienić w niegroźną mżawkę, ograniczając:

  1. Plusk.
  2. Parowanie.

Co to znaczy? Dowiesz się z artykułu Deszcz maili.

Ciekawy jestem, czy w twoim przypadku moje lekarstwo też będzie równie skuteczne jak w innych.

Skąd się biorą sterty?

Niektórzy nazywają to twórczym chaosem, inni po prostu bałaganem. Etykietka nie ma tu żadnego znaczenia. Prawda jest jedna:

Otaczają cię sterty.

Sterty rzeczy.

Sterty papierów, czasopism, książek, ubrań, naczyń, narzędzi warsztatowych, sprzętu ogrodniczego i zwyczajnych śmieci.

Sterty zawierające i złośliwie ukrywające wszystko to, czego właśnie szukasz.

Skąd się biorą te góry potrzebnych i niepotrzebnych ci przedmiotów?

Naiwna odpowiedź brzmi: z lenistwa.

Prawdziwa odpowiedź brzmi: ze strachu.

Jeśli nie wyznaczyłeś odpowiednich miejsc dla wszystkich posiadanych rzeczy, jeśli nie wiesz, gdzie coś ma leżeć lub gdzie ma być zapisane, gromadzisz to wszystko na leżących w zasięgu wzroku stertach. A w komputerze – na pulpicie.

Boisz się, że gdy coś zniknie z twojego pola widzenia, zgubi się na wieki, zostanie pochłonięte przez czarną dziurę i nigdy już tego nie znajdziesz.

Jeśli jednak zdecydujesz, gdzie w przyszłości chcesz szukać każdej rzeczy, nic nie będzie powstrzymywało cię przed odkładaniem wszystkiego na właściwe miejsce.

Wyznacz swoim rzeczom i informacjom wygodne „domy”, a sterty same zaczną znikać z twojego otoczenia.

Przestaniesz się spóźniać i odzyskasz spokój, ponieważ nie będziesz gubił tego, czego tak naprawdę nie zgubiłeś.

A co zrobić, jeśli masz za mało miejsca dla wszystkiego, co posiadasz? Wyrzuć to, co się nie mieści! Zapewniam cię, że już nie potrzebujesz butów, w których haratałeś w gałę w podstawówce.

Menedżer przedsiębiorcą?

Jesteś sprawnym menedżerem. Zarządzasz ludźmi w dużej korporacji, ale masz dosyć płaszczenia się przed szefem. Dojrzewa w tobie myśl, żeby rzucić to wszystko i założyć własny biznes, korzystając ze zgromadzonych oszczędności.

To ciekawy pomysł, ale najpierw zastanów się, czy złość na szefa jest właściwym powodem, żeby „pójść na swoje”. Wierzę, że w zanadrzu masz także jakąś inną, pozytywną motywację! Chęć odciśnięcia piętna na skórze wszechświata albo coś podobnego…

Weź też pod uwagę spostrzeżenie, które sformułował w swojej książce „Effectuation: Elements of Entrepreneurial Expertise” Saras Saraswathy: liderzy korporacyjni i przedsiębiorcy zasadniczo różnią się podejściem czy nawet logiką myślenia i działania.

Logikę menedżerów w dużych organizacjach można określić następującym zdaniem: „na tyle, na ile możemy przewidzieć przyszłość, możemy ją kontrolować”. Podejście to bazuje na następujących zasadach:

  • Cele są określone i osiągalne zgodnie z posiadanymi danymi.
  • Dane do analiz i testów są znane.
  • Do podejmowania decyzji stosuje się określone narzędzia i procedury.
  • Można wskazać optymalne rozwiązanie przy założonych ograniczeniach.
  • Analiza ryzyk pozwala zminimalizować je lub zmniejszyć ich wpływ w celu osiągnięcia optymalnych wyników.
  • Zewnętrzne organizacje są konkurentami i barierami na drodze rozwoju.

Natomiast logikę przedsiębiorców charakteryzuje następujące zdanie: „na tyle, na ile możemy kontrolować przyszłość, nie musimy jej przewidywać”.

Menedżer przewiduje przyszłość i działa w ramach tych przewidywań, zaś przedsiębiorca działa i sprawdza, czy przyszłość chce współpracować i czy rzeczywistość poddaje się jego presji. Jeśli nie, wykorzystuje tę nauczkę przy kolejnej próbie „oszukania przeznaczenia”.

Zastanów się, czy jesteś gotowy zmienić swoje podejście do nieznanej przyszłości?