Tag: zarządzanie

Słuchaj, Justysiu…

„Słuchaj, Justysiu, żeby była jasność, demokracji w zespole nie ma, ja podejmuję decyzje.” – Michał Wiśniewski, lider zespołu Ich Troje do przyjętej właśnie, kolejnej wokalistki Justyny Majkowskiej.

Powiedz to swoim pracownikom na samym początku waszej współpracy.

Grzecznie, ale stanowczo.

A potem z żelazną konsekwencją się tego trzymaj.

Zasięgaj ich opinii, proś o rekomendacje, ale decyzje podejmuj sam.

I najważniejsze: wprowadź zasadę, że decyzje się realizuje, a nie kontestuje.

Piszę o tym w 15. rozdziale mojej książki „Teraz! Jak już dziś zmienić jutro?”.

Widzimisja Prezesa

Wiele polskich firm prywatnych tylko pozornie może pochwalić się ponadprzeciętną sprawnością działania. Znakomicie wypadają jedynie w porównaniu z państwowymi molochami i organizacjami, gdzie ludzie nie chcą lub nie umieją efektywnie pracować.

Atutem firm prywatnych jest to, że w ich przypadku istnieją konkretni właściciele, którym zależy na sukcesie, ponieważ inaczej poszliby z torbami. Swoimi własnymi torbami, a nie torbami należącymi do społeczeństwa, czyli do nikogo.

Problem w tym, że bardzo często właściciele ci nie umieją prawidłowo zarządzać swoim przedsiębiorstwami. Nie umieją, ale uważają się za mistrzów biznesu – przecież ich firmy są w stanie błyskawicznie odbierać klientów krajowym, państwowym „potentatom”.

To przeświadczenie o własnej doskonałości sprawia, że strategią organizacji staje się „Widzimisja Prezesa” – jego nieprzekładalna na język maluczkich, niezawodna intuicja, bez której wszystko rozleciałoby się w proch i pył.

Teoretycznie spółki prawa handlowego powinny być zabezpieczone przed takimi „widzimisjami” strukturą zarządzania składającą się z Walnego Zgromadzenia Wspólników lub Akcjonariuszy, Rady Nadzorczej i Zarządu działających zgodnie z rozsądnymi regulaminami i praktykami prowadzenia biznesu. Jednak często to właściciel jest Prezesem, a Rada Nadzorcza bardziej przypomina Radą Rodzinną niż kompetentne ciało opiniotwórcze. W takich warunkach nie ma mowy o budowie sprawnej, samodzielnej organizacji.

Na dłuższą metę warsztaty rzemieślnicze stoją na przegranej pozycji w starciu z profesjonalnie kierowanymi korporacjami, które czerpią swoją mądrość z większej liczby źródeł niż tylko głowa Prezesa. Mają wypracowane sposoby zaspokajania potrzeb klientów, szacowania ryzyka i opłacalności przedsięwzięć oraz organizowania produkcji w mniejszej lub większej skali.

A dla krajowego „widzimisjonarza” zarówno przegranie przetargu („O rany, skąd ja wezmę na ZUS?”), jak i jego wygranie („O rany, sam tego nie dam rady zrobić!”) bywa przyczyną popadnięcia w tarapaty.

Dlaczego wygrana to kłopot?

Ponieważ bardzo często przedsiębiorstwo pozbawione odpowiedniej osnowy organizacyjnej musi posługiwać się hasłem „wszystkie ręce na pokład” bardziej pasującym do klęsk żywiołowych niż do sukcesów gospodarczych. Ale wtedy pożary zaczynają wybuchać na innych pokładach i trzeba natychmiast biec je gasić. W ten sposób załoga spędza gros czasu na bieganiu z wiadrami, zamiast na uszczęśliwianiu klienta.

Pamiętaj:

Nawet jeśli jesteś twórcą firmy i wiesz, co chcesz osiągnąć, nie przeszkadzaj ludziom, którzy potrafią twojemu przedsiębiorstwu nadać charakter wydajnej maszyny do zarabiania pieniędzy. Na samym entuzjazmie daleko nie zajedziesz.

Jak zmieniać ludzi?

Cztery lata temu w swoim słynnym już wpisie Ludzie jak balony skutecznie rozprawiłem się z poglądami, jakoby trud wychowawczy lub resocjalizacyjny wobec dorosłych ludzi miał jakikolwiek głębszy sens.

Moim zdaniem nie ma.

Także w przypadku imigrantów przybywających do nas z innych światów oraz w przypadku tubylców w miejscach, gdzie za pomocą uzbrojonych po zęby sił pokojowych „krzewimy demokrację”.

Co zatem powinieneś zrobić, jeśli ludzie wokół ciebie są nie do wytrzymania?

Po pierwsze porzuć złudzenia, że możesz skutecznie wpłynąć na ich podejście do życia i sposób postępowania. Trwała zmiana czyjegoś zachowania bez wywierania ciągłej presji jest tak rzadka jak wygrana w Lotto.

Czy oznacza to, że znalazłeś się w sytuacji bez wyjścia?

Nie!

Dzięki dwuznaczności słowa „zmienić”, możesz jednak zmienić ludzi, którzy cię otaczają!

Jak?

Zmieniając towarzystwo!

Nie rób tego pochopnie, ale i nie odwlekaj nieuniknionego. Staraj się nikogo nie ranić bez potrzeby, ale tnij skutecznie więzy, które cię krępują.

Wiele związków i układów międzyludzkich trwa tylko z przyzwyczajenia i dlatego, że zerwanie jest często traktowane przez zrywającego jako osobista porażka. A nią nie jest. W większości przypadków bywa aktem wyzwolenia i rozpoczęcia nowego, wspaniałego etapu życia.

Zastanów się nad tym…

Teraz! Produkcja!

Teraz! wykres zdania

1 czerwca 2015 roku we wpisie Teraz! Spis treści ogłosiłem, że rękopis mojej książki „Teraz!” przybrał postać wersji beta.

Po kilku tygodniach negocjacji przeplatanych starannym przeglądaniem tekstu Oficjalny Rękopis Mojego Dzieła znalazł się w rękach Wydawnictwa. Trochę się obawiałem, że będzie to żelazny uścisk człowieka zakładającego opony samochodowe, ale okazało się, że nic z tych rzeczy. Moje wypieszczone zdania i akapity trafiły w delikatne dłonie osób, których profesjonalizm i troska o jakość publikacji wprawiły mnie w osłupienie. Jednocześnie spotkałem się z wielkim szacunkiem dla mojego indywidualnego stylu i niektórych awangardowych konstrukcji językowych. W ten sposób Moje Dzieło jest w dalszym ciągu Moim Dziełem, tyle że znacznie zrozumialszym i poprawniejszym.

W następnym kroku skorygowany tekst dostał się w ręce profesjonalnego łamacza, dzięki czemu książkę będzie się czytało łatwo i bez zmęczenia oczu. Równocześnie trwały prace nad okładką, których efekt jest znakomity. Zapewniam, że nie przeoczycie „Teraz!” na zatłoczonej półce w Empiku!

Co dalej? Produkcja! Drukarnia wydrukuje pierwszy nakład, a machina marketingowa ruszy pełną parą, żeby na jesieni każdy wiedział, gdzie nabyć mój przewodnik, dzięki któremu zacznie podejmować właściwe decyzje – to znaczy takie, jakich nie będzie potem żałował!

A ten wykres na zdjęciu powyżej został sporządzony przez moją córkę – polonistkę i przedstawia jedno z najbardziej skomplikowanych zdań w moim rękopisie. Zdanie tak silne, że przetrwało wszelkie próby amputacji i upraszczania. ;-)