Tag: komunikacja

Metadane, drogi Watsonie

Metadane są to dane opisujące dane. Co prawda nie są nośnikiem głównych treści, ale mogą nam wiele o tych treściach powiedzieć, a nawet stać się głównym czynnikiem kształtującym nasz stosunek do tych treści. Na przykład:

  • Główną treścią każdej książki jest zawarty w niej tekst. Metadane to między innymi stopka redakcyjna (zamieszczona zwykle na odwrocie strony tytułowej), układ stron, podział na rozdziały oraz sposób oprawy. Data wydania książki zawarta w stopce redakcyjnej może całkowicie zmienić nasz odbiór zamieszczonego w niej tekstu.
  • Główną treścią pliku JPG zawierającego zdjęcie z imprezy są wybałuszone oczy Moniki, która właśnie zakrztusiła się szampanem. Ale gdy otworzymy okienko właściwości tego pliku, ukażą nam się zapisane w nim metadane, z których możemy dowiedzieć się między innymi, kiedy i jakim aparatem zrobiono to zdjęcie. Niektóre aparaty wyposażone są już w możliwość automatycznego zapisywania miejsca zrobienia zdjęcia na podstawie danych pozyskiwanych z odbiornika nawigacji satelitarnej.
  • Główną treścią pliku MP3 są dźwięki – na przykład te, które wydała z siebie piosenkarka Doda ze swoim zespołem. Ale plik ten zawiera również informacje o tytule piosenki i płyty, autorach i wykonawcach utworu, roku wydania itp.

Metadane nie są jedynie domeną mediów (tradycyjnych i cyfrowych). Występują także w życiu codziennym. Zdolności dedukcyjne Sherlocka Holmesa w dużej mierze opierały się właśnie na umiejętności dostrzegania tych dodatkowych informacji towarzyszących ludziom, z którymi się spotykał, i niezwykłym zdarzeniom, które były związane z rozwiązywanymi przez niego zagadkami.

Zwróć zatem uwagę na metadane, które towarzyszą przekazywanym przez ciebie informacjom. Zastanów się, jak się ubierasz, jak mówisz i czego można się o tobie dowiedzieć z całej otoczki towarzyszącej twojemu przekazowi.

Alex W. Barszczewski w jednym ze swoich ostatnich wpisów „Właściwy adresat” zwrócił uwagę na konieczność odpowiedniego adresowania przekazywanych informacji. Podał tam przykład pracownika, który rozmawia na temat problemów z przełożonym z kolegami i rodziną, zamiast przede wszystkim z tym przełożonym. Oprócz oczywistej nieskuteczności takich rozmów, towarzyszą im również niewypowiedziane metadane. Kiedy w przypadkowy (lub nieprzypadkowy) sposób przełożony ów dowie się od kogoś o żalach tego pracownika, dodatkową informacją będzie fakt, że pracownik nie ma do niego zaufania, obgaduje go za plecami i w związku z tym prawdopodobnie nie jest godny zaufania.

Jednym słowem:

Dbaj o metadane, drogi Watsonie, ponieważ każdy jest na swój sposób Sherlockiem Holmesem i wyciąga wnioski z faktów, które sam uznaje za najistotniejsze. Niekoniecznie są to te same fakty, które ty uważasz za kluczowe.

Humor i sarkazm

Według badań, których wyniki opublikowano w czasopiśmie Psychology Today, tylko w 56% przypadków odbiorca listu elektronicznego jest w stanie prawidłowo zinterpretować humor i sarkazm wyrażony przez nadawcę. Okazuje się, że brak sygnałów przekazywanych za pomocą języka ciała lub choćby odpowiedniej modulacji głosu uniemożliwia odpowiednie odczytanie komunikatu zawierającego informacje podawane nie wprost.

Dbaj o jasność i prostotę swoich listów elektronicznych. Humorem i sarkazmem błyszcz podczas spotkań twarzą w twarz lub w ostateczności podczas rozmów telefonicznych.

A najlepiej w ogóle zrezygnuj z sarkazmu – to nie jest zdrowa postawa życiowa.

„Znam Kowalskiego”

„Znam Kowalskiego”. Ale co to stwierdzenie tak naprawdę oznacza? Wasza znajomość może osiągnąć różne poziomy zażyłości, od których zależy skłonność Kowalskiego do kupienia oferowanych przez ciebie usług i towarów:

  1. „Znam Kowalskiego” – wiem o jego istnieniu.
  2. „Znam Kowalskiego” – spotkałem go na pewnej konferencji.
  3. „Znam Kowalskiego” – uścisnąłem mu dłoń na tej konferencji.
  4. „Znam Kowalskiego” – mam jego wizytówkę.
  5. „Znam Kowalskiego” – Kowalski ma moją wizytówkę.
  6. „Znam Kowalskiego” – Kowalski mnie rozpozna, gdy do niego zadzwonię.
  7. „Znam Kowalskiego” – Kowalski ucieszy się, gdy do niego zadzwonię.
  8. „Znam Kowalskiego” – Kowalski chętnie porozmawia o moich propozycjach.
  9. „Znam Kowalskiego” – Kowalski ufa mi i jest skłonny podjąć działanie na podstawie moich rekomendacji.
  10. „Znam Kowalskiego” – Kowalski czeka na moje propozycje.

Na podstawie „I know Bob..”.

M jak Mroczek

Właściwie nie Mroczek, tylko prawdziwy mrok w stosunkach międzyludzkich. Mrok niedomówień i zakłamania.

Jedną z metod, jakie autorzy „M jak Miłość” (a także wielu innych, podobnych seriali) wykorzystują do budowania intrygi, jest brak zaufania i umiejętności rozmawiania o swoich sprawach występujący pomiędzy wszystkimi bohaterami opowieści. Dzieci zatajają przed rodzicami prawdę o swoich kłopotach szkolnych albo finansowych. Rodzice kryją się ze swoimi chorobami. Dziewczyny za żadne skarby nie chcą zwierzyć się swoim chłopakom z prześladującej je przeszłości, bo ci w kluczowym momencie wygłaszają beznadziejnie głupie stwierdzenia typu „nigdy nie mógłbym się związać z kimś, kto choć raz mnie okłamał”. A sami omijają prawdę szerokim łukiem.

Ludzie! Czy wasze związki wyglądają tak samo? Czy żyjecie w zaciskającej się pętli niedopowiedzeń i kłamstw? Mam nadzieję, że nie, że to tylko serialowa fikcja, jakaś aberracja niemająca nic wspólnego z rzeczywistością.

Jeśli jednak ukrywasz coś przed swoim partnerem, coś, o czym powinien wiedzieć, to zdobądź się na odwagę i wyznaj mu całą prawdę. Taka operacja bywa bolesna, ale jeśli jesteś z człowiekiem, który naprawdę cię kocha, ból minie, a twój związek zostanie wyleczony z czającej się śmiertelnej choroby. I im szybciej to zrobisz, tym ból będzie mniejszy.