Tag: biznes

Lojalność czy umiejętności?

Muszę przyznać się do pewnej ułomności:

Cierpię na chorobliwą lojalność.

I w dodatku nie znoszę, gdy ktoś nie dzieli ze mną tej przypadłości.

Ostatnio zastanawiałem się, co jest ważniejsze: lojalność pracownika czy jego umiejętności?

Oczywiście najlepsi są superspecjaliści, geniusze w swojej dziedzinie, którym jednocześnie możesz ufać bardziej niż sobie samemu. Nie powiem, że takich nie spotkałem, ale niestety jest ich stosunkowo niewielu i dylemat pozostaje dylematem.

Rozkminiając ten problem, doszedłem do wniosku, że lojalność i umiejętności to cechy, których nie można mierzyć taką samą skalą:

  • Lojalność jest parametrem dwustanowym. W normalnych warunkach, czyli gdy wykluczymy działalność niezgodną z podstawowymi zasadami moralnymi wyznawanymi przez obie strony, twój pracownik jest albo lojalny albo nielojalny. Nie może być lojalnym tylko w 72% przypadków, tak jak nie można być tylko częściowo w ciąży. Nielojalność zawsze pozostanie nielojalnością, choć zdarza się, że nie wynika ona ze złych intencji. Czasami jest owocem zupełnie odmiennego poglądu na rzeczywistość i dążenia do jej „lepszego” poukładania.
  • Umiejętności są parametrem ciągłym, mierzonym wykładniczą skalą osiąganych rezultatów. Z moich obserwacji wynika, że sprawność profesjonalna jednostek wybitnych jest 10 razy wyższa od średniej i 100 razy wyższa od sprawności nieudaczników.

Pytanie zatem jest następujące:

Czy powinieneś zatrudniać nielojalnych geniuszy?

Moim zdaniem: NIE.

Dlaczego?

Ponieważ człowiek nielojalny podważa twój autorytet jako pracodawcy lub przełożonego, a w ostatecznym rozrachunku to twój kurnik, a nie jego. I nie chodzi tu o zamykanie ust osobom, które mają inne pomysły. Problemem jest kontestowanie i wyśmiewanie przez nie decyzji już podjętych, obgadywanie szefa za plecami, a w najdrastyczniejszych przypadkach wynoszenie brudów poza firmę. Tego tolerować nie wolno!

Zrozumieliśmy się?

No to do roboty! ;-)

ANPP

W 8. numerze Productive! Magazine PL możesz znaleźć mój artykuł Mit garażu, w którym rozprawiłem się z naiwnym poglądem, jakoby firmy-gwiazdy, które wykluły się w amerykańskich garażach i wyrosły na światowe korporacje, kultywowały nieskrępowaną, garażową kulturę pracy uznawaną przez bałaganiarzy za niezastąpiony katalizator kreatywności.

Tak nie jest i… wszystko na ten temat!

A właściwie nie wszystko. W czytanej ostatnio przeze mnie hagiografii głównego projektanta Apple Jony’ego Ive’a znalazłem dowód, jak to naprawdę było z tą twórczą atmosferą, która zrodziła iPhone’y, iPady i komputery Mac występujące w większości hollywoodzkich przebojów filmowych.

Otóż w Apple rządzi ANPP. Cóż to takiego? Dowiesz się z poniższego cytatu:

W miesiącach po premierze iMaca „drużyna A” Jobsa dopracowała również nową metodologię pracy, którą ochrzciła „nowym procesem opracowywania produktów Apple” [ang. Apple New Product Process, w skrócie ANPP]. Miała się ona stać jedną z kluczowych składowych sukcesu firmy.

Nie powinno dziwić, że w świecie według Steve’a Jobsa system ANPP błyskawicznie wyewoluował i przyjął postać jasno zdefiniowanego procesu wprowadzania wyrobów na rynek opierającego się na nader szczegółowym opisie wszystkich faz opracowywania produktów.

Nowy proces w praktyce przypomina wielką listę zadań do wykonania, a jego fizyczna forma ma postać programu, dostęp do którego uzyskuje się przez wewnętrzną sieć firmy. ANPP wyszczególnia zadania dla wszystkich osób zaangażowanych w poszczególne etapy pracy nad każdym z produktów i zawiera instrukcje dla wszystkich działów: sprzętowego i oprogramowania, następnie operacyjnego, finansowego i marketingowego, a na koniec nawet zespołów wsparcia klienta, które mają za zadanie rozwiązywać problemy i naprawiać produkty już po ich wypuszczeniu na rynek. „Obejmuje on wszystko, od łańcucha zaopatrzenia aż po sklepy – mówi jeden z byłych pracowników szczebla kierowniczego. – ANPP jest podłączony do wewnętrznych systemów dostawców i dostawców dostawców. Mowa o setkach firm. System dotyczy dosłownie wszystkiego, od farb, przez śrubki, po procesory”.

ANPP od samego początku angażuje wszystkie działy firmy, nawet marketing, którego praca będzie widoczna dopiero po premierze produktu. „W Apple jest dla nas bardzo ważne, by już w początkowej fazie tworzenia produktu wziąć pod uwagę potrzeby klienta i wyzwania wynikające z potrzeby konkurowania na rynku – mówi szef marketingu Apple, Phil Schiller. – Dział marketingu, podobnie jak inżynierowie i grupa operacyjna, jest pełnowartościowym ogniwem zespołu tworzącego nasze produkty”.

Jobs zainicjował powstanie pierwotnej wersji ANPP już w NeXT, opierając się w pewnej mierze na najlepszych praktykach Hewletta-Packarda i innych firm z Doliny Krzemowej. Po powrocie do Apple szybko doprowadził swój nowy proces do perfekcji. Choć ANPP może na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie, jakby krępował pracowników, w rzeczywistości był wartym uwagi, nowatorskim krokiem ze strony Apple: „Jest to bardzo ściśle zdefiniowany proces, ale wcale nie jest ani uciążliwy, ani biurokratyczny. Pozwala wszystkim wykazać się kreatywnością tam, gdzie jest to naprawdę ważne. Wystarczy spojrzeć na rezultaty. Apple działa bardzo szybko”.

[Leander Kahney, „Jony Ive”, s. 193-194]

Iteruj!

Perfekcjoniści chcą dobrze.

Bardzo dobrze.

DOSKONALE!

I w tym właśnie tkwi sęk. I pies jest pogrzebany.

Dlaczego?

Dlatego, że zamiast zrobić coś nieźle, perfekcjonista w nieskończoność przygotowuje się do wyboru najwłaściwszej z najwłaściwszych czynności, a kiedy już wybierze, obmyśla taki sposób jej wykonania, który nie wzbudzi żadnych wątpliwości i nie pozwoli usiąść na jego dziele żadnej musze. Ale świat idzie do przodu, zmieniają się okoliczności i pieczołowicie wypracowane rozwiązanie już po chwili przestaje być komukolwiek potrzebne.

Ale jest na to metoda. Sprawdzona w praktyce przez tysiące firm, które odniosły sukces, stosując iteracyjne podejście do tworzenia swoich wyrobów i usług. Iteracyjne, czyli polegające na udostępnianiu klientowi produktu jeszcze niedoskonałego, ale już całkiem nieźle „coś robiącego”. A potem na sprawnym jego dopracowywaniu przy udziale użytkowników.

Zamiast więc skupiać się na dostarczeniu doskonałego dzieła już za pierwszym podejściem, osiągnij perfekcję w następujących dziedzinach:

  • określaniu minimalnych cech dzieła, które zaspokoją podstawowe potrzeby odbiorcy;
  • umiejętności słuchania uwag odbiorcy oraz rozumienia i priorytetyzowania jego podstawowych i zaawansowanych potrzeb;
  • projektowania swoich dzieł tak, aby ich wzbogacanie mogło być eleganckie, a nie polegające na łapaniu się prawą ręką za lewe ucho;
  • wstrzemięźliwości w akceptowaniu wybujałych ambicji odbiorcy.

Osiągnięcie perfekcji w tych obszarach czyni z każdego perfekcjonisty-nieudacznika perfekcjonistę spełnionego, a z erotomana-amatora – kochanka doskonałego.

Perfekcjonisto!

Iteruj!

Iteruj perfekcyjnie!

Praca w Amazonie

Wpis w serwisie Usenet z dnia 21 sierpnia 1994 roku:

Znajdujący się w dobrej sytuacji finansowej start-up poszukuje niezmiernie utalentowanego programisty C/C++/Unix do pomocy w zapoczątkowaniu handlu w internecie. Musisz dysponować doświadczeniem w projektowaniu i budowie dużych, złożonych, acz niewymykających się spod kontroli systemów i być gotowym zrealizować tego typu zadanie w czasie trzykrotnie krótszym od czasu, jaki uznaliby za możliwy najwybitniejsi spece z tej dziedziny. Powinieneś posiadać tytuł magistra lub doktora w zakresie informatyki lub nauk pokrewnych oraz dysponować znakomitymi umiejętnościami komunikacyjnymi. Znajomość technologii serwerów sieciowych i języka HTML będzie pomocna, ale nie jest warunkiem koniecznym.

Oferujemy pracę w gronie utalentowanych, zmotywowanych, poważnych i interesujących współpracowników. Warunkiem koniecznym jest przeprowadzenie się w okolice Seattle (pokryjemy koszty przeprowadzki).

Twoje wynagrodzenie będzie zawierało znaczący udział w przedsiębiorstwie.

Prześlij swoje Curriculum Vitae i list motywacyjny na adres: Jeff Bezos, Cadabra, Inc., N.E. 28th St., Bellevue, WA 98004.

Jesteśmy pracodawcą realizującym politykę równych szans w zatrudnieniu.

„Łatwiej jest wymyślić przyszłość, niż ją przewidzieć.” – Alan Kay