Tag: biznes

Prezydent załatwia!

Zbyt często okazuje się, że co bym nie napisał, ktoś wcześniej już na to wpadł. Zwykle nie byle kto!

Tak też było z główną myślą mojego niedawnego, kontrowersyjnego nieco wpisu Załatwiasz sprawę czy marudzisz?

Amerykański prezydent Harry S. Truman ujął to tak:

„To zadziwiające, jak wiele możesz osiągnąć, kiedy nie dbasz o to, kto zbierze laury.”

Nic dodać, nic ująć.

Stosować!

Załatwiasz sprawę czy marudzisz?

Justyna Kowalczyk została publicystką. W Gazecie Wyborczej prezentuje swoje przemyślenia na różne tematy.

I bardzo dobrze!

Ostatnio zaapelowała publicznie do Prezesa Zarządu Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusza Tajnera, żeby zaraził się miłością do nart i stworzył w Polsce godne warunki do uprawiania zimowych dyscyplin biegowych.

I bardzo źle.

Bo tak się nie załatwia spraw. Tak się marudzi, żeby zwrócić na siebie uwagę.

W każdej sytuacji, jeśli chcesz być skuteczny, a nie marudny, stosuj się do następujących rad:

  1. Po pierwsze: nie zaczynaj rozmowy od sugerowania złej woli lub nierozumności decydenta, od którego zależy to, co chciałbyś załatwić. To nie ma sensu! Tylko pogarszasz sprawę.
  2. Po drugie: nie prowadź takich rozmów publicznie, a tym bardziej nie za pomocą ogólnopolskich mediów lub maili skierowanych do „wszystkich”. Wywlekanie niedoskonałości źle świadczy o twoich intencjach, skłania bowiem do podejrzeń, że nie o sprawę ci chodzi, ale o siebie! Że chcesz pokazać, o ile jesteś mądrzejszy od tego niemrawego faceta nad tobą.
  3. Po trzecie: wymyśl sposób, jak załatwienie twojej sprawy może stać się sukcesem decydenta. Decydenta i twoim. Tak, w takiej kolejności. Bo przecież, gdy załatwicie sprawę, to sukces będzie wspólny – decydenta i twój. Tak, w takiej kolejności. I nie jest to żadna manipulacja, tylko mechanizm, który sprawdza się od czasu, kiedy człowiek zrozumiał siłę zespołowego działania! Oczywiście nie zrobisz tak, jeśli w rzeczywistości nie chodzi ci o rozwiązanie problemu, a jedynie o błyśnięcie marudzeniem w słusznej sprawie…

I to właśnie chciałem ci przekazać.

Zanim zaczniesz marudzić, zastanów się, czy naprawdę chcesz załatwić daną sprawę. Jeśli tak, idź do szefa i zaproponuj mu wspólne zainicjowanie przedsięwzięcia, które zmieni otaczający was świat na lepsze, a ludzi uczyni szczęśliwszymi!

Świat nagradza ludzi czynu, a nie marudy!

Głupie? Ale działa!

„Jeśli coś wydaje ci się głupie, ale działa, to znaczy, że nie jest głupie.” – Mercedes Lackey („Owlknight”)

Najwyższy czas, żeby ta powszechnie stosowana w wojsku i lotnictwie zasada została też skutecznie wdrożona w twoim biznesie.

Bo jak długo można bazować na improwizacji i radosnej twórczości?

Ile razy można odkrywać Amerykę?

Spisany i stosowany system reguł postępowania, standardów i list kontrolnych jest najskuteczniejszą metodą oliwienia organizacyjnych mechanizmów!

Po co?

Żeby samoloty lądowały tyle samo razy, ile startują. Żeby pacjenci nie „wynosili” w sobie żadnych narzędzi chirurgicznych z sal operacyjnych. Żeby pociągi nie zamieniały się w stertę złomu po próbie przejechania zakrętu z naddźwiękową prędkością. I w milionach innych przypadków.

Nie daj się zwieść! Każdy pracownik „wie lepiej” tylko do czasu, aż mleko się rozleje albo maszyna urwie mu rękę. Ale wtedy jest już za późno…

Pamiętaj, że w większości przypadków:

„Jeśli coś wydaje ci się głupie, ale działa, to znaczy, że nie jest głupie.”

Koalicje i konsorcja

Jakże piękny byłby świat, gdyby partie polityczne tworzyły koalicje, a organizacje gospodarcze konsorcja po to, żeby realizować wspólne, korzystne dla wszystkich cele. Po to, żeby uzupełniać swoje kompetencje oraz czynić użytek z oczywistych i nieoczywistych synergii. Po to wreszcie, żeby razem zrobić coś pożytecznego, zarabiając przy tym mnóstwo kasy lub przechodząc do historii…

Ach, marzenia…

Coś takiego zdarza się, ale tylko wtedy, gdy główny koalicjant lub konsorcjant jest zdecydowanie silniejszy od pozostałych i ma swoją wizję, do której dopasowuje całą resztę ekipy. Ci słabsi są po prostu przybudówkami lub podwykonawcami.

Niestety bardzo często koalicje i konsorcja służą zupełnie innemu celowi: sparaliżowaniu możliwości działania „partnerów”.

Żeby zablokować realizację programu partii politycznej, czasami lepiej przestać ją zwalczać, zawrzeć z nią koalicję i w ramach tej koalicji, pod sztandarami współpracy i jedności programowej skutecznie sypać piach w tryby.

Podobnie w biznesie – żeby obezwładnić silnych konkurentów, którzy chcą zdobyć to samo duże zamówienie rządowe, wystarczy, szermując hasłami wolności rynkowej, równego traktowania podmiotów i patriotyzmu ogólnego, doprowadzić do powstania wielkiego konsorcjum narodowego. I problem z głowy! Nic nie zostanie zrobione. Niestety kasy na takim blokowaniu nie da się zarobić, ale posiadając inne źródła przychodów, można w ten sposób skutecznie zamorzyć rywali. I o to bardzo często chodzi!

Strzeż się koalicji i konsorcjów!

Chyba że służą twojemu celowi…