Kategoria: x-lektury

Trzeba się bardzo starać

– Tato, ty wierzysz w Boga?

Spojrzał na mnie. Potem wolno powiedział:

– Widzę, że stajesz się mężczyzną.

Ja nie widziałem związku. Przez chwilę zastanawiałem się nawet, czy ktoś nie doniósł mu, że chodzę na dziewczyny na ulicę Paradis. Jednak dodał:

– Nie, nigdy nie udało mi się wierzyć w Boga.

– Nigdy się nie udało? Dlaczego? Trzeba się starać?

Popatrzył w otaczający go półmrok.

– Żeby wierzyć, że to wszystko ma jakiś sens? Tak. Trzeba się bardzo starać.

Eric-Emmanuel Schmitt „Pan Ibrahim i kwiaty Koranu” (28-29)

Kosmiczny system operacyjny

W swojej książce „The Life of the Cosmos”, którą każdy powinien przeczytać, Lee Smolin podaje najlepszy opis, z jakim kiedykolwiek się spotkałem, jak nasz wszechświat wyłonił się z nicości wskutek niesamowicie precyzyjnej równowagi opisujących go podstawowych stałych. Masa protonu, siła grawitacji, zasięg słabych oddziaływań jądrowych i kilka tuzinów innych stałych podstawowych całkowicie determinuje rodzaj wszechświata powstającego w wyniku Wielkiego Wybuchu. Gdyby te wartości były choć odrobinę inne, wszechświat byłby tylko rozległym oceanem ciepławego gazu albo gorącym kłębkiem plazmy, albo jakimś innym, mało interesującym tworem – bublem, innymi słowy. Jedynym sposobem uzyskania wszechświata, który nie jest bublem, który składa się z gwiazd, ciężkich elementów, planet i życia, jest właściwe dobranie tych podstawowych liczb. Jeśli istniałaby gdzieś maszyna potrafiąca wypluwać wszechświaty o losowo dobranych stałych podstawowych, to na każdy wszechświat podobny do naszego produkowałaby 10 do potęgi 229 bubli.

(…)

Myślę, że przesłanie jest jasne: gdzieś tam poza granicami naszego wszechświata istnieje system operacyjny zakodowany w nieskończonych sesjach programowania przez swego rodzaju hakera-demiurga. Ten kosmiczny system operacyjny jest obsługiwany za pomocą linii poleceń. (…) Demiurg siedzi przy swojej klawiaturze i wstukuje na niej jedno polecenie za drugim, określając wartości podstawowych stałych fizycznych:

universe -G 6.672e-11 -e 1.602e-19 -h 6.626e-34 -protonmass 1.673e-27 ...

i gdy linia polecenia jest skończona, mały palec jego prawej ręki zatrzymuje się na wieczność lub dwie nad klawiszem enter w oczekiwaniu, co się wydarzy, a potem opada – i BUM! – słychać kolejny Wielki Wybuch.

Neal Stephenson „In The Beginning… Was The Command Line” (147-148)

Podróże kształcą

Młodzi Amerykanie, którzy opuszczają swój wielki, wspaniały, homogeniczny kraj i odwiedzają inne części świata, zwykle przechodzą przez kilka etapów szoku kulturowego: najpierw są to okrągłe z oniemiałego zdumienia oczy. Potem niepewne wgłębianie się w obowiązujące w danym kraju zachowania, potrawy, środki transportu publicznego i toalety, co prowadzi do krótkiego okresu bzdurnego poczucia, że jest się ekspertem w tej dziedzinie. Gdy znużenie pobytem rośnie, pojawia się tęsknota za domem rodzinnym i podróżnik po raz pierwszy zaczyna doceniać, jak wiele spraw uważał w ojczyźnie za oczywiste. W tym samym momencie zaczyna też być widać, że wiele naszych zasad i tradycji jest w gruncie rzeczy arbitralnych i mogłyby być całkiem inne; na przykład prawostronny ruch drogowy. Po powrocie do domu i podsumowaniu wrażeń z wyjazdu okazuje się, że podróżnik nauczył się znacznie więcej o samej Ameryce niż o kraju, który odwiedził.

Neal Stephenson „In The Beginning… Was The Command Line” (91)

Dlaczego firmy upadają?

Zatem, dlaczego firmy upadają? W modelu Axtella istnieje pewna typowa trajektoria. Na początku nowa firma rośnie mniej więcej w postępie geometrycznym, w miarę jak rosnące zyski przyciągają coraz więcej pracowników. W pewnym momencie firma osiąga jednak swój szczyt, a następujący po nim upadek jest z reguły nagły i katastrofalny. Zredukowana do malutkiego ułamka swej poprzedniej wielkości firma walczy jeszcze przez pewien czas, dysponując garstką zdeterminowanych pracowników, aż wreszcie znika. Ten upadek firmy jest konsekwencją jej własnego sukcesu. Gdy urośnie już ona do sporych rozmiarów, staje się schronieniem dla darmozjadów, którzy korzystają z pracy innych. W ten sposób stopniowo wzrasta liczba obiboków, aż w końcu inni pracownicy stwierdzają, że mają dość i odchodzą. (Zauważmy, że firmy plajtują w tym modelu dlatego, że pracownicy odchodzą do lepszej pracy, a nie dlatego, że rynek dla ich produktów się kończy, albo że spłonęły magazyny, czy stało się cokolwiek innego. Plajta wynika z przyczyn wewnętrznych). Znamienne jest to, że tuż przed upadkiem firmy średni wysiłek jej pracowników gwałtownie spada do zera.

Philip Ball „Masa krytyczna. Jak jedno z drugiego wynika”” (343)