Kategoria: x-a-propos

Pozytywny marketing porównawczy

Kardynalną zasadą marketingu jest unikanie wspominania o konkurencji. Ona po prostu nie istnieje. Ale jeśli już musisz podkreślić nową jakość, którą wnosi twój produkt, rób to w sposób pozytywny, a nie obnażający niedoskonałości rywali.

Oto przykład: powiedzmy, że chcesz zareklamować Fiata 500, czyli luksusowego, włoskiego malucha dla pań. Porównawcza reklama negatywna mogłaby brzmieć tak:

Masz już dość hałasu podczas podróży Toyotą Yaris? Jesteś zmęczona poszukiwaniem miejsca do zaparkowania twojego Mercedesa S-klasy? Koniec z kompromisami! Wybierz luksusową jazdę i wygodne parkowanie Fiatem 500!

W polecanej przeze mnie wersji pozytywnej brzmiałoby to tak:

Podoba Ci się wygodne parkowanie Toyotą Yaris? Urzeka Cię płynna, cicha jazda w wygodnych skórzanych fotelach Mercedesa S-klasy? Koniec z kompromisami! Wybierz luksusową jazdę i wygodne parkowanie Fiatem 500!

Gwarantuję skuteczność tej metody i polecam ją każdemu – marketingowcom, politykom, żonom, mężom i kochankom!

Długie dni, krótkie lata

Ktoś kiedyś powiedział:

„Dni się dłużą, ale lata lecą, jak z bicza strzelił.”

O co mu chodziło?

Może o to, że każdego ranka wstajesz i wydaje ci się, że masz jeszcze tyle godzin przed sobą, że na pewno wszystko zdążysz zrobić. Minuty płyną, a ty siedzisz na fesjbuczku albo gapisz się bezmyślnie w telewizor. Nadchodzi wieczór i kładziesz się spać, by odpocząć po tym „wysiłku”, który ani o milimetr nie przybliżył cię do twoich marzeń.

I tak, dzień po dniu, niepostrzeżenie mijają tygodnie, miesiące i lata. Dryfujesz przez ocean czasu, a ślad twojej podróży znika zanim ty zdążysz się oddalić.

Tymczasem gdybyś codziennie konsekwentnie poświęcał tylko jedną godzinę na realizację swoich zamierzeń, po roku miałbyś powody, żeby pogratulować sobie zdobycia nowej umiejętności, stworzenia dzieła sztuki, uprzytulnienia mieszkania, napisania książki czy zdobycia Mount Everestu.

Przestań się oszukiwać: każdego dnia wydaje ci się, że masz tak wiele czasu, ale przecież gołym okiem widać, że wciąż stoisz w tym samym miejscu…

Upiekło się!

Zrobiłeś coś źle.

Poniosłeś porażkę.

Schrzaniłeś.

Zastanów się jednak, co tak naprawdę się stało.

Podlicz straty.

Czy największą z nich jest twoja urażona duma?

Nadwyrężone poczucie własnej wartości?

Kolejny dowód na to, że nie jesteś dokonały?

Zauważ, że żyjesz!

Co prawda zagapiłeś się i przejechałeś skrzyżowanie na czerwonym świetle, ale tym razem na szczęście nikt, jadący z innego kierunku, nie uderzył w ciebie, nie poranił cię, nie zabił.

Zapamiętaj, żeby tego więcej nie robić, ale też uśmiechnij się, doceniając fakt, że tym razem ci się upiekło!

Pomarańczowy internet

Internet 2014 Orange

Sześć lat temu dość lekkomyślnie naśmiewałem się z telekomunikacyjno-polskiej infrastruktury dostarczającej mi w Warszawie internet (Skąd się bierze internet?).

Teraz wiem, że niesłusznie. Zapomniałem o szacunku dla tradycji i zabytkowego dziedzictwa, które powinniśmy pielęgnować.

Na szczęście pamięta o tym Orange – nowy właściciel mojej „ostatniej mili” internetu. Jakże malowniczo zza podstołecznych krzaków wyłania się „mój” drewniany, pamiętający jeszcze zabory, słup telekomunikacyjny podtrzymujący elementy wszechświatowej pajęczyny. Zapewnia mi niezawodny kontakt z wirtualną rzeczywistością, gdy… nie wieje zbyt silny wiatr.

Chwała globalnym koncernom, że nie depczą nowoczesnymi buciorami przaśnego lokalnego krajobrazu, że zachowują to, co darzymy tak wielkim sentymentem…

Internet 2014