Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!
Różni samorozwojowi guru radzą: znajdź swoją pasję i za nią podążaj. Sru-tu-tu-tu kłębek drutu. Jakoś dziwnie nigdy nie mówią, gdzie szukać tej swojej pasji, ani jak za nią podążać. Piechotą? Na rowerze? Czy może Uberem? No wiem, wiem, wiem, że to podążanie za pasją to tylko taka przenośnia, ale według mnie wyjątkowo szkodliwa. Dlaczego?
W artykule
Odpowiedź na pytanie, czym ubezpieczenia różnią się od lotto, wydaje się oczywista: WSZYSTKIM. Ubezpieczenia są przecież poważną metodą czynienia życia mniej ryzykownym, a lotto – niepoważną grą w numerki z marną szansą na wygraną. Dla mnie odpowiedź na to pytanie jest równie oczywista, acz diametralnie odmienna: NICZYM! Tak, dobrze widzisz i słyszysz: ubezpieczenia nie różnią się NICZYM od lotto! Bo ubezpieczenia i lotto to iluzje.
Po drugiej wojnie światowej Warszawa powstawała z ruin. Budowano nowe domy, drogi i place, odbudowywano stare. Pewnego razu na jedną z takich budów przyjechał dyrektor przedsiębiorstwa robót drogowych, żeby skontrolować postęp prac. Tu pochwalił, tam zwrócił uwagę, aż wreszcie podszedł do brukarza i spytał: „Jak idzie?”. A brukarz odpowiedział: „Dyrektorze! Do kitu! Tego się nie da tak zrobić!”. Czy wiesz, co zrobił wówczas dyrektor?