Miesiąc: Styczeń 2015

Moje pióro…

Moje pióro

Moje pióro papier skrobie.
Nowe pióro kupię sobie.
I kleksów już nie zrobię.

Może nie pióro i nie papier, choć… część notatek nadal sporządzam w tradycyjny sposób. I nie robię kleksów!

Moja książka powstaje w postaci ulotnych sekwencji bitów, co w czasach, kiedy pisałem swoje wprawki, było niewyobrażalne dla większości z nas. Tylko Stanisław Lem wiedział, co się święci.

A moja Pani Wychowawczyni miała niezłe wyczucie, nagradzając piątkami najwcześniejsze utwory TesTeqa… ;-)

Stanowisko Pracy Kreatywnej

Stanowisko Pracy Kreatywnej

Pisanie książki to nie tylko zapał i radość przelewania myśli do pamięci komputera. Dawniej przelewało się na papier, ale te czasy bezpowrotnie minęły. Teraz każdą myśl musisz wgnieść do elektronicznego liczydła, litera po literze, za pomocą podłączonej do niego klawiatury.

Pisanie to nie twórcze uniesienia, ale przede wszystkim setki godzin do wysiedzenia. Żeby to wytrzymać, musisz mieć wygodne Stanowisko Pracy Kreatywnej.

Powyższe zdjęcie przedstawia moją kuźnię dzieł literackich. Składa się ona z dobrego komputera i znakomitego fotela. To właśnie jego oparcie z charakterystycznymi otworami przesłania widoczny w tle ekran.

Cała Dolina Krzemowa siedzi na fotelach biurowych firmy Herman Miller. W większości są to zaprojektowane w 1994 roku, kultowe modele Aeron. Jednak ja poszedłem za radą Jeffa Atwooda [blog.codinghorror.com] i zainteresowałem się tańszym, zaprojektowanym w 2003 roku fotelem Mirra. W siedzibie firmy K&R Design, polskiego dealera Herman Miller, w miłej atmosferze miałem okazję wypróbować każdy z oferowanych modeli i okazało się, że bez dwóch zdań mój tył jest kompatybilny z Mirrą! ;-)

Tak, wiem, że można podobny fotel nabyć znacznie taniej, ale albo już za rok będzie cię czekał kolejny zakup, kiedy wątły sprzęcik rozpadnie się na kawałki, albo po kilku latach będziesz musiał skorzystać z usług służby zdrowia w zakresie generalnego remontu twojego kręgosłupa, czego ci szczerze nie życzę.

Na wielu rzeczach warto oszczędzać, ale z pewnością nie na swoim zdrowiu!

Brukarz? Brukam!

Korzystając z chwili wolnego czasu, postanowiłem prowizorycznie zaradzić zapaści, jakiej doznał mój podjazd do garażu.

Nie spodziewałem się, że tak trudno jest wyjąć pierwszą kostkę z dobrze ułożonej nawierzchni.

Nie przewidziałem też, że nie da się wszystkich kostek upchnąć z powrotem tam, gdzie przedtem z powodzeniem się mieściły.

Zadziwiające!

A oto moje dzieło: prowizorka jak się patrzy, ale kamieniem krytyki ma prawo rzucić tylko ten, kto choć raz w życiu kamienie układał!

Dziękuję za moralne i fizyczne wsparcie Pani TesTeqowej i Pannie TesTeqównie!

BRUKARZ1

BRUKARZ2

Coś się kończy, coś zaczyna

Pożegnanie WBE 2014

To była wzruszająca uroczystość i okazja do podsumowania 17 lat spędzonych w firmie, której byłem jednym z założycieli. Jak przystało na swój wiek, spółka wyrosła nam na dorodną nastolatkę u progu dojrzałości. O jej względy zabiegają zarówno wysportowani młodzieńcy, jak i stateczni mężczyźni z grubo wypchanymi portfelami. Trudno sobie wymarzyć lepsze zakończenie tak pięknej przygody zawodowej i prawdziwej, pełnej emocji jazdy bez trzymanki.

Ale czas podjąć nowe wyzwanie.

Czas zmierzyć się z zadaniem utrwalenia i udostępnienia ludzkości doświadczeń, które zdobyłem, konfrontując idealny świat przedstawiany w podręcznikach zarządzania ze skrzypiącą, nienaoliwioną rzeczywistością.

Czas to wszystko spisać i przeobrazić w praktyczne i skuteczne recepty dla każdego.

TERAZ!

Ogłaszając ten zamiar chcę Was wszystkich wykorzystać.

Do czego?

Do ciągłego motywowania mnie i utrzymywania w stanie mobilizacji. Chcę czuć Wasze spojrzenia i słyszeć Wasz, wypełniony znakami zapytania, oddech. „Ile już napisałeś?”, „Jaka będzie okładka?”, „Czy będzie wersja angielska?”, „Kiedy i gdzie będę mogła kupić?” – to są pytania, którymi chcę, żebyście mnie zamęczali.

Postęp prac będę relacjonował w ramach BIZNESU BEZ STRESU. To główny temat, na którym skupię się w 2015 roku. Przynajmniej do września, jak to przepowiedział Święty Mikołaj.

No właśnie! Wierzy we mnie Święty Mikołaj. Wierzy rodzina. Wierzą przyjaciele, znajomi i współpracownicy. Wierzy nawet Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a to zobowiązuje!

Teraz BBN