Miesiąc: Listopad 2009

Uaktualnienie Kindelka

Mój Czytelnik Krissto doniósł uprzejmie tydzień temu, że Amazon udostępnia właśnie uaktualnienie oprogramowania swojego czytnika książek elektronicznych. Włączyłem więc bezprzewodowość Kindelka i z niecierpliwością czekałem, co się stanie. Już po chwili w menu ekranu „Settings” wyszarzona do tej pory opcja „Update Your Kindle” stała się czarna. Wybrałem ją i… nic. Przeszedłem do ekranu „Home”, a tam znienacka pojawił się podręcznik „Kindle User’s Guide, 4th Ed.”. Wróciłem ponownie do ekranu „Settings”, wybrałem opcję „Update Your Kindle” i… znowu nic. Odczekałem chwilę i spróbowałem trzeci raz. Udało się:

KINVER23

Podejrzewam, że nieudane próby wynikały z faktu, że moja niecierpliwość była większa od szybkości transferu uaktualnienia oprogramowania przez Whispernet (w tym bezpłatnie przez polską sieć komórkową).

Aktualizacja zakończyła się pełnym sukcesem. Nic nie zginęło, a Kindelek ochoczo wyświetlił listę załadowanych do niego książek. Dopiero teraz zauważyłem, że listę tę można filtrować („Personal Docs” – tu są PDF-y, „Subscriptions” – tu są gazety, „Books” – tu są książki zakupione w Amazon lub pozyskane w inny sposób (na przykład w formacie PRC) oraz „All My Items” – tu jest wszystko) i sortować („Most Recent First” – ostatnio czytane na górze, „Title” – tytuły w kolejności alfabetycznej oraz „Author” – autorzy w kolejności alfabetycznej):

Kindle Filter and Sort

Nową funkcją czytnika jest możliwość obracania zawartości ekranu. Nie dotyczy to przeglądania sklepu Amazon i Wikipedii (a propos – czytnik oferuje dostęp tylko do angielskiej wersji Wikipedii). Jednocześnie odpowiednio modyfikowany jest kierunek działania minidżojstika. Do zmian orientacji ekranu służy dodatkowa opcja „Screen Rotation” w menu wywoływanym klawiszem zmiany wielkości czcionki i układu tekstu:

Kindle Screen Rotation

Największą sensacją medialną było jednak wzbogacenie urządzenia o możliwość przeglądania plików PDF bez, wymaganej wcześniej, konwersji. We wpisie Kindelek z PDF-ami na plaży przedstawiłem problemy, jakie czasami stwarzała ta konwersja. Teraz jest znacznie lepiej. Polskie litery w podręcznikach stworzonych na podstawie „Wakacyjnego kursu ZTD” są interpretowane prawidłowo. Treść pliku PDF jest automatycznie dopasowywana do szerokości ekranu zarówno podczas wyświetlania w pionie (wówczas mieści się cała strona), jak i w poziomie (wówczas widać tylko pół strony). Nie ma możliwości ręcznego powiększania zawartości! Nie można też dodawać własnych notatek i podkreśleń – pozostają tylko zakładki. Jeśli PDF nie składa się z samych ilustracji, można go przeszukiwać, ale w pliku ZTDPL.PDF oprogramowanie nie znalazło słowa „prosty”, zaś w pliku „Wakacyjny_kurs_ZTD” bez problemu. Oczywiście o wprowadzaniu polskich znaków nie ma mowy:

KINPDFPL

Zmasakrowany poprzednio podczas konwersji z formatu PDF „Productive Magazine” obecnie jest prawidłowo interpretowany, lecz… prawie nieczytelny. Niewyłuskany tekst jest tak mały, że przeczytanie go graniczy z cudem, nawet gdy jest wyświetlony w poziomie. Można jedynie ogólnie podziwiać wspaniałą pracę projektanta szaty graficznej tego wydawnictwa. Podsumowując, dobrze prezentują się jedynie proste PDF-y z wyraźną, nieskomplikowaną treścią:

KINPDFEN

Na koniec przeprowadziłem jeszcze eksperyment z polską klasyką pobraną z witryny „bookini.pl”, którą wskazał mi mój Czytelnik Aldek. W formacie PRC ściągnąłem „Wiersze wybrane” Bolesława Leśmiana i dwa pierwsze tomy „Winnetou” Karola Maya (dlaczego nie ma trzeciego, ja się pytam!). Kindelek wyświetla je bez żadnego problemu:

KINPRC

Wiele radości może sprawić włączenie czytania na głos polskich książek, ponieważ oprogramowanie czytnika spodziewa się tekstów w języku angielskim. Jest to doprawdy odkrywcza interpretacja, która uwalnia poezję i prozę od ich potocznego znaczenia, na rzecz praktycznie niezrozumiałych ewolucji fonetycznych. :-)

Nowa wersja oprogramowania jest zdecydowanie żwawsza. Szybciej przełącza strony i odświeża ekran, jednak to przyspieszenie nieco mnie niepokoi. Mam obawy, że niebezpiecznie podkręcono szybkość pracy procesora, od czasu do czasu bowiem w okolicach mojego Kindelka czuję zapach rozgrzanej elektroniki. Naprawdę. Nie żartuję. Mam nadzieję, że nie skończy się to efektownym stopieniem obudowy urządzenia.

To tyle na temat uaktualnienia oprogramowania Amazon Kindle. W związku z dużą popularnością tego tematu, utworzyłem nową kategorię BIZNESU BEZ STRESU o nazwie „kindle” i umieściłem w niej wszystkie dotychczasowe wpisy dotyczące tego czytnika:

Autonomia, Mistrzostwo, Cel

W swojej prezentacji podczas konferencji „TED” Daniel Pink wymienił trzy atrybuty „nowego, motywacyjnego systemu operacyjnego” dla korporacji XXI wieku:

  1. Autonomia – pracownicy pragną być sami sobie sterami i żeglarzami.
  2. Mistrzostwo – pracownicy pragną doskonalić się w tym, co jest dla nich ważne.
  3. Cel – pracownicy pragną brać udział we wspólnej realizacji śmiałych zamierzeń, których nie da się osiągnąć w pojedynkę.

Pomyśl, co możesz zrobić, żeby twoja firma/dział/sekcja pozwalała członkom zespołu realizować powyższy zestaw pragnień w celu osiągnięcia wspólnego sukcesu.

Konsultant z o.o.

Jeśli przyjdzie ci kiedyś korzystać z usług konsultanta, doradcy, mentora lub lajfkołcza, pamiętaj o następujących sprawach:

  1. Rady, które otrzymasz, oparte będą na osobistych doświadczeniach i wiedzy konsultanta. Nawet jeśli udzielone zostaną w najlepszej wierze, mogą nie pasować do twojej sytuacji, strategii życiowej i poglądów. Może też się zdarzyć, że trafisz w sidła osoby nieuczciwej, której głównym celem jest jak najdłuższe doradzanie, a nie rozwiązywanie twoich problemów.
  2. Konsultant odpowiada za udzielenie ci rady, ty za podjęte działania. Nikt nie będzie słuchał twoich usprawiedliwień, jeśli podjąłeś błędne decyzje na podstawie niewłaściwych rad. Odpowiedzialność konsultanta jest ograniczona do jego reputacji, twoja wykracza znacznie dalej.
  3. Zatrudniając konsultanta, przyjrzyj się jego kwalifikacjom. Czasami już na pierwszy rzut oka widać, że jego kompetencje mogą być wątpliwe. Na przykład twierdzi, że jego zadowolonymi klientami są, odnoszący wspaniałe sukcesy, prezesi i menedżerowie z najwyższej półki, a jednocześnie szczyci się tym, że nie przepracował ani jednego dnia „na etacie”. Tymczasem należy osobiście zanurzyć się w oceanie wyzwań i samemu poczuć codzienny smak pracy w korporacji, żeby udzielać skutecznych rad w tym zakresie. Doskonałym źródłem wiedzy na temat kompetencji konsultanta może być jego blog, jeśli takowy prowadzi (a powinien). Czy jego teksty charakteryzują się należytą starannością i dbałością o język? Są autorzy, którzy z ochotą dbają o język w blogowych komentarzach, nie przejmując się nagminnymi literówkami i błędami gramatycznymi w swoich tekstach. Czy argumentacja jest spójna i przejrzysta? Czy wpisy zawierają solidną dawkę wiedzy, a nie luźny zbiór obiegowych banałów?
  4. Strzeż się konsultantów pozbawionych poczucia humoru i dystansu do własnej osoby. Takich, którzy każdy, nawet życzliwy dowcip na swój temat gromią stwierdzeniami o powadze „zagadnień, które tu omawiamy” i o groźnych skutkach rozpowszechniania nieprawdziwych informacji.

Jaka będzie przyszłość?

– Jaka będzie przyszłość?

– Taka, jak dzień dzisiejszy, tylko bardziej.

Bogaci będą bogatsi, biedni biedniejsi, to, co duże, jeszcze urośnie, to, co małe, skurczy się niebywale, aż przyleci kometa i machnie ogonem, a wtedy będziemy mogli wszystko zacząć od nowa. :-)

Dom nad rozlewiskiem

W niedzielne wieczory, w porze największej oglądalności, za sprawą serialu „Dom nad rozlewiskiem” pierwszy program TVP przenosi swoich widzów w piękne, mazurskie plenery. Nie zajmowałbym was, Drodzy Czytelnicy, tym łatwym do samodzielnego sprawdzenia faktem, gdyby nie bliska mojemu sercu nazwa miejscowości, w pobliżu której toczy się akcja widowiska. To Pasym. Miasto w połowie drogi między Olsztynem a Szczytnem, malowniczo położone nad jeziorem Kalwa. To miejsce, gdzie spędziłem większość swoich wakacji. To miejsce, gdzie po raz pierwszy:

  • złowiłem taaaaką rybę;
  • samodzielnie płynąłem łodzią wiosłową i rowerem wodnym, sterowałem żaglówką i motorówką;
  • alkohol (cherry na winiaku) zaburzył moje poczucie równowagi;
  • stanąłem na desce windsurfingowej;
  • będąc świeżo upieczonym kierowcą, zbyt szybko, lecz na szczęście bez konsekwencji przejechałem nieoczekiwanie ostry zakręt drogi;
  • w blasku zachodzącego słońca wyrzeźbiłem tęczę w fontannie tryskającej spod wodnej narty rozcinającej gładką, przedwieczorną toń;
  • zabrałem dziewczynę na samotny rejs po jeziorze;
  • kupiłem piwo w wiadrze (ach, te okresowe, permanentne niedobory – nawet piwa w butelkach brakowało) i wódkę w restauracji, wyrzucając obowiązkowego śledzika do beczki pełnej śledzików;
  • zmierzyłem się z nieprzeniknioną, bezgwiezdną ciemnością mazurskiego lasu;
  • obszedłem na piechotę jezioro i zrozumiałem, że buty nie muszą być piękne – wystarczy, że będą wygodne;
  • wdrapałem się na „kurhan pod wysokim napięciem” i zobaczyłem, że z góry widać więcej i wiatr wolności przyjemnie rozwiewa tam włosy.

Tak, nie da się zapomnieć takich chwil i niezależnie od tego, jak potoczą się dalsze losy bohaterów serialu, zawsze będę tam widział siebie i wspominał czasy, kiedy wszystko było takie… pierwsze.

Dom Nad Rozlewiskiem - Pasym

ZTD Moleskine

W niedawnym wpisie Nowe Moleskiny zapowiedziałem przedstawienie jeszcze jednego nowego produktu Moleskine. Publikując „Wakacyjny kurs ZTD”, zastanawiałem się, jaki papierowy terminarz byłby najwygodniejszy jako narzędzie implementacji metody Zen To Done. Każdy dzień roku powinien mieć w nim oddzielną stronę, ale z drugiej strony książeczka zawierająca 365 stron jest gruba i nieporęczna. Doszedłem wówczas do wniosku, że wygodny byłby terminarz złożony z 12 miesięcznych zeszytów. Nie wiem, czy ktoś mi w głowie założył podsłuch, ale firma Moleskine przygotowała na rok 2010 właśnie taki zestaw: Moleskine Colour a Month Pocket Daily Planner:

Moleskine Colour a Month Pocket Daily Planner 0

Obłożone w miękkie, kolorowe okładki miesięczne terminarze doskonale mieszczą się w kieszeni lub teczce i pozwalają na lekkie i skuteczne wdrożenie metody ZTD:

Moleskine Colour a Month Pocket Daily Planner 1

Każdy miesięczny zeszyt zawiera:

  • miejsce na dane osobiste właściciela (1 strona);
  • kalendarz 2010 (2 strony);
  • terminarz 2010 (6 stron, 2 miesiące na stronie, 1 półlinia na każdy dzień roku);
  • międzynarodowy wykaz świąt (2 strony);
  • kalendarz 2011 (2 strony);
  • terminarz 2011 (6 stron, 2 miesiące na stronie, 1 półlinia na każdy dzień roku);
  • tabelę planowania podróży (2 strony);
  • mapę stref czasowych (2 strony);
  • tabelę odległości między najważniejszymi miastami (1 strona) – nie wiem po co;
  • tabelę międzynarodowych kodów telefonicznych, krajowych domen internetowych i oznaczeń na samochodowych tablicach rejestracyjnych (1 strona);
  • tabelę konwersji jednostek miar (w tym oś liczbową do przeliczania stopni Celsjusza na Fahrenheita i z powrotem) (1 strona);
  • tabelę rozmiarów ubrań i obuwia (1 strona);
  • linijkę calowo-centymetrową na krawędzi kartki (1 strona)
  • do 31 stron terminarza dziennego;
  • kilka stron na dodatkowe notatki.

Oczywistą wadą tego rozwiązania jest wysoka cena, będąca odbiciem wysokiej jakości wykonania i marketingowej siły marki Moleskine. Osoby, które uważają, że wydanie 100 złotych na 12 cienkich zeszycików jest grubą przesadą, mogą samodzielnie skonstruować podobny terminarz, korzystając z oferty sklepów papierniczych lub hipermarketów. Moim zdaniem idea podziału roku na mniejsze odcinki czasu jest dobrym pomysłem. Dzięki temu system jest wygodniejszy i bezpieczniejszy, a zagubienie jednego zeszytu znacznie mniej boli niż utrata zapisków z całego roku.

Rytuał tygodnia

Niektórzy użytkownicy metody GTD (Getting Things Done) Davida Allena wzbogacają ją o „rytuał tygodnia”, który polega na określeniu głównych tematów działań dla poszczególnych dni tygodnia – na przykład:

  1. Poniedziałek – Dzień Prania.
  2. Wtorek – Dzień Zakupów.
  3. Środa – Dzień Gotowania.
  4. Czwartek – Dzień Załatwiania Spraw Urzędowych.
  5. Piątek – Dzień Sprzątania.
  6. Sobota – Dzień Działkowo-Garażowo-Projektowy.
  7. Niedziela – Dzień z Rodziną.