Tag: zarządzanie

Iteruj!

Perfekcjoniści chcą dobrze.

Bardzo dobrze.

DOSKONALE!

I w tym właśnie tkwi sęk. I pies jest pogrzebany.

Dlaczego?

Dlatego, że zamiast zrobić coś nieźle, perfekcjonista w nieskończoność przygotowuje się do wyboru najwłaściwszej z najwłaściwszych czynności, a kiedy już wybierze, obmyśla taki sposób jej wykonania, który nie wzbudzi żadnych wątpliwości i nie pozwoli usiąść na jego dziele żadnej musze. Ale świat idzie do przodu, zmieniają się okoliczności i pieczołowicie wypracowane rozwiązanie już po chwili przestaje być komukolwiek potrzebne.

Ale jest na to metoda. Sprawdzona w praktyce przez tysiące firm, które odniosły sukces, stosując iteracyjne podejście do tworzenia swoich wyrobów i usług. Iteracyjne, czyli polegające na udostępnianiu klientowi produktu jeszcze niedoskonałego, ale już całkiem nieźle „coś robiącego”. A potem na sprawnym jego dopracowywaniu przy udziale użytkowników.

Zamiast więc skupiać się na dostarczeniu doskonałego dzieła już za pierwszym podejściem, osiągnij perfekcję w następujących dziedzinach:

  • określaniu minimalnych cech dzieła, które zaspokoją podstawowe potrzeby odbiorcy;
  • umiejętności słuchania uwag odbiorcy oraz rozumienia i priorytetyzowania jego podstawowych i zaawansowanych potrzeb;
  • projektowania swoich dzieł tak, aby ich wzbogacanie mogło być eleganckie, a nie polegające na łapaniu się prawą ręką za lewe ucho;
  • wstrzemięźliwości w akceptowaniu wybujałych ambicji odbiorcy.

Osiągnięcie perfekcji w tych obszarach czyni z każdego perfekcjonisty-nieudacznika perfekcjonistę spełnionego, a z erotomana-amatora – kochanka doskonałego.

Perfekcjonisto!

Iteruj!

Iteruj perfekcyjnie!

Uporządkować chaos

Z naukowej ciekawości sięgnąłem po książkę Liz Davenport „Order from Chaos: A Six-Step Plan for Organizing Yourself, Your Office, and Your Life”. Dlaczego mnie, entuzjastę GTD, zainteresowała ta pozycja? Dlatego, że została wydana w 2001 roku – dokładnie wtedy, gdy opublikowano „Getting Things Done: The Art of Stress-Free Productivity” Davida Allena.

Postanowiłem dowiedzieć się, dlaczego „Getting Things Done” jest od wielu lat bestsellerem, obiektem kultu i ma 1107 recenzji w księgarni Amazon, a „Order from Chaos” to pozycja zapomniana, mogąca pochwalić się tylko 19 recenzjami.

I teraz już wiem!

David Allen opisał kompletną strategię radzenia sobie z życiem i optymalnego wykorzystywania dostępnych nam zasobów, a wszystkie pozostałe książki, w tym „Order from Chaos”, skupiły się na taktyce sporządzania list rzeczy do zrobienia, zapisywania terminów w kalendarzu i układania papierów na biurku. To są w większości doskonałe rady, ale nijak się mają do złożoności spraw, z jakimi musimy się borykać.

Metodę GTD można zaimplementować na świstkach papieru, na kolanie, na pustyni, w więzieniu i w Toruniu. Gdziekolwiek i jakkolwiek.

Dlaczego?

Ponieważ nie odpowiada ona na pytania „jak?”, „czym?” i „kiedy?”, ale na pytanie „co?”. Co zrobić, żeby zapanować nad swoim życiem. Konkretne narzędzia są sprawą drugorzędną.

OK, skoro kwestie zasadnicze mamy już z głowy, czas na moją opinię o książce „Order from Chaos”. To całkiem niezły taktyczny podręcznik opisujący koncepcję „kokpitu biurowego” (z pokaźną liczbą analogii z dziedziny awiacji), optymalizującego pracę przy… biurku. Wiele pomysłów stanowi ciekawe, praktyczne uzupełnienie metody GTD, inne, jak na przykład umieszczanie wszystkiego w terminarzu, stoją w jawnej sprzeczności z GTD. Dlatego nie zalecam tej lektury, ale dla potomności zamieszczam szereg interesujących cytatów, które z niej wyłowiłem:

Największym błędem, jaki popełniają osoby niezorganizowane, jest wiara, że istnieje jakieś „później”. Natomiast dla nas jest tylko „teraz” i „za późno”. Wszystkie rzeczy, które optymistycznie odkładamy na później, leżą potem odłogiem dniami, tygodniami, miesiącami lub latami.

[Liz Davenport, „Order from Chaos”, s. 4]

Jak często bierzesz do ręki kartkę papieru, patrzysz na nią, stwierdzasz: „Nie wiem, co z tym zrobić.” i odkładasz ją z powrotem? Tymczasem w 99,9% przypadków za każdym następnym razem, kiedy kartka ta znajdzie się w twojej ręce, będziesz wiedział na jej temat dokładnie tyle samo, ile na początku. Zatem… PODEJMIJ DECYZJĘ OD RAZU!

[Liz Davenport, „Order from Chaos”, s. 11]

Jak często bierzesz długopis z kubka na długopisy, stwierdzasz, że nie pisze, odkładasz go z powrotem do kubka i szukasz następnego, piszącego? Od dziś nie odkładaj go do kubka, tylko celnie umieszczaj w koszu na śmieci.

[Liz Davenport, „Order from Chaos”, s. 68]

Urządź swoje biuro zgodnie z częstotliwością używania poszczególnych rzeczy:

  • Rzeczy używane codziennie umieść w zasięgu twoich dłoni.
  • W zasięgu twoich dłoni powinny znajdować się tylko rzeczy używane codziennie.
  • Rzeczy używane co najmniej raz w tygodniu umieść w zasięgu twoich ramion.
  • W zasięgu twoich ramion powinny znajdować się tylko rzeczy używane co najmniej raz w tygodniu.
  • Rzeczy używane co najmniej raz w miesiącu umieść w swoim biurze (pokoju).
  • W twoim biurze (pokoju) powinny znajdować się tylko rzeczy używane co najmniej raz w miesiącu.
  • Rzeczy używane rzadziej niż raz w miesiącu staraj się trzymać poza biurem.

[Liz Davenport, „Order from Chaos”, s. 77]

Wyobraź sobie kontrolera ruchu lotniczego, który zarządza przestrzenią powietrzną tak, jak większość ludzi zarządza swoimi sprawami. Na przykład:

  • Informacje o niektórych samolotach ma zobrazowane na ekranie komputera.
  • Informacje o niektórych samolotach ma zapisane w zeszycie.
  • O przelocie niektórych samolotów po prostu pamięta.
  • Informacje o niektórych samolotach ma zapisane na karteczkach samoprzylepnych przyczepionych do monitora.
  • Informacje o kilku samolotach są reprezentowane przez wycinki trzymane w neseserze.
  • Informacje o niektórych samolotach ma zapisane na kartkach pozostawionych w samochodzie na parkingu.
  • Informacje o pozostałych samolotach kryją się w stosach papierów na biurku i walają na podłodze.
  • Informacje o samolotach przelatujących dzisiaj są przemieszane z informacjami o lotach planowanych na jutro i za tydzień.

Czy odważyłbyś się skorzystać z usług takiego portu lotniczego? Nigdy w życiu! Dosłownie! Nie chciałbyś tam nawet polecieć, gdybyś dowiedział się, że kontroler ruchu lotniczego używa tylko dwóch systemów śledzenia samolotów! Szaleństwo tej metody jest oczywistą oczywistością, a jednak większość ludzi właśnie tak postępuje, zarządzając swoimi codziennymi sprawami.

[Liz Davenport, „Order from Chaos”, s. 87]

Jak często brałeś do ręki kartkę papieru, patrzyłeś na nią, stwierdzałeś: „Nie wiem, co z tym zrobić.” i odkładałeś ją z powrotem? Później brałeś ją znowu, wciąż nie wiedziałeś, co z nią zrobić, i ponownie odkładałeś. To zachowanie jest zarówno typowe, jak i intrygujące. Czego oczekujemy? Że następnym razem, kiedy weźmiemy ten papier do ręki, coś się zmieni? Nagle doznamy olśnienia, co z tym zrobić? Niestety, nie stanie się to bardziej oczywiste tylko dlatego, że kartka w międzyczasie nieco pożółkła. Nie istnieje też żadna wróżka decyzyjna, która nadleci i praśnie nas w głowę swoją różdżką tak, że za następnym razem cudownie ujrzymy rozwiązanie tej sprawy. To jest po prostu niepodjęta decyzja.

[Liz Davenport, „Order from Chaos”, s. 149-150]

Jeśli coś nie jest wystarczająco ważne, żeby to zapisać, to czy jest wystarczająco ważne, żeby w ogóle zajmowało twój cenny czas?

[Liz Davenport, „Order from Chaos”, s. 156]

Jeśli nie teraz, to kiedy? Jeśli nie ty, to kto?

[Liz Davenport, „Order from Chaos”, s. 176]

Postanowienia Świstakowe

Jak wiesz, nie jestem zwolennikiem postanowień noworocznych. Po większości z nich pod koniec stycznia nie ma już nawet śladu. Niechybnie ze względu na zawieje i zamiecie śnieżne. Taki klimat… :-)

Uważam, że każdy dzień jest dobry, żeby coś odmienić w swoim życiu.

Kilka lat temu David Seah zaproponował ciekawy system dla tych, którzy mimo wszystko lubią postanowienia, ale z noworocznymi im jakoś nie wychodzi.

Oto Postanowienia Świstakowe (Groundhog Day Resolutions) dostosowane przeze mnie do polskiego kalendarza:

  • 2014-02-02: Dzień Świstaka
    Spisz swoje Postanowienia Świstakowe.
  • 2014-03-03: Międzynarodowy Dzień dla Ucha i Słuchu
    Co słychać w sprawie twoich Postanowień?
  • 2014-04-04: Międzynarodowy Dzień Wiedzy o Minach i Działań Zapobiegających Minom
    Czy realizacja twoich Postanowień zręcznie omija zasadzki codzienności?
  • 2014-05-05: Wielka Majówka i Matury
    Czy twoje Postanowienia są gotowe do zdania egzaminu dojrzałości?
  • 2014-06-06: Rocznica otwarcia pierwszego kasyna na terenie obecnej Polski (Sopot, 1920)
    Czy twoje Postanowienia to hazard czy niewzruszona determinacja?
  • 2014-07-07: Tanabata – dzień, w którym spełniają się marzenia Japończyków
    Połowa roku za tobą – pogratuluj sobie wytrwałości!
  • 2014-08-08: Rocznica runięcia polskiego supermasztu radiowego (Konstantynów, 1991)
    Dbaj o bezpieczną eksploatację swoich Postanowień!
  • 2014-09-09: Rocznica utworzenia Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (1948)
    Pamiętaj, że nawet najdziwniejsze Postanowienia dają się zrealizować!
  • 2014-10-10: Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego
    Wiedz, że uczciwość wobec siebie jest fundamentem bezstresowego życia.
  • 2014-11-11: Narodowe Święto Niepodległości
    Pamiętaj, że Postanowienia są twoją suwerenną decyzją!
  • 2014-12-12: Dzień Świstakowego Podsumowania
    Uczciwie zastanów się, czego dokonałeś w mijającym roku, pogratuluj sobie i z opróżnioną z niepotrzebnych trosk głową przygotuj się do intensywnego przeżywania radosnego, świąteczno-noworocznego szaleństwa!

Wszystkie ręce na pokład?

„Wszystkie ręce na pokład!” – to okrzyk będący apelem o pełną mobilizację sił i środków w chwili zagrożenia lub w obliczu krańcowo trudnego wyzwania.

„Wszystkie ręce na pokład!” – to skuteczna metoda radzenia sobie z wyboistą rzeczywistością w małych firmach. Na przykład w momencie zdobycia olbrzymiego zamówienia, przekraczającego dotychczasowe możliwości przedsiębiorstwa. Tylko mobilizując załogę do nadzwyczajnego wysiłku, można wówczas takie zadanie wykonać i wznieść firmę na kolejny poziom działalności.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby skuteczność metody „Wszystkie ręce na pokład!” nie wżerała się tak głęboko w umysły młodych przedsiębiorców. Gdyby nie uznawali, że jest to podstawowy i najskuteczniejszy tryb pracy zapewniający dalszy dynamiczny rozwój.

A tak niestety nie jest.

Gdy firma rośnie, a liczba zatrudnionych zbliża się do setki, nadchodzi czas aktywnego zwalczania mentalności „Wszystkie ręce na pokład!”.

Dlaczego?

Ponieważ podejście to przestaje działać! Kilka projektów można opędzić takim spontanicznym chaosem, ale gdy jest ich kilkadziesiąt, wszystko zaczyna się sypać – od jednego zapomnienia do drugiego, od jednego niedotrzymanego terminu do kolejnego. Kiedy organizacyjny mechanizm składa się z kilku elementów, praktycznie każdy w firmie jest w stanie ogarnąć całokształt i podejmować w miarę rozsądne decyzje. Kiedy jednak projekty zaczynają mnożyć się jak króliki, konieczne jest wprowadzenie reguł działania sprawiających, że ludzie nadal będą podejmować rozsądne decyzje, mimo że będą wiedzieli tylko „wystarczająco dużo”.

O tym i o wielu innych aspektach dojrzewania organizacyjnego przedsiębiorstw mówi znakomita książka Lesa McKeowna „Algorytm $ukcesu” („Predictable success”), którą szczerze polecam.