Ten temat wraca jak bumerang. Kolejne generacje czytelników Biznesu Bez Stresu ślą do mnie maile z pytaniem, jakie jest najlepsze narzędzie pozwalające zapanować nad sprawami do załatwienia. Moja odpowiedź od lat pozostaje niezmienna i brzmi: „Nie narzędzie jest ważne, ale metoda! Jaka? Getting Things Done (GTD) Davida Allena!”. Sprawie tej poświęciłem już artykuł „Wspólny mianownik” (przeczytaj go), ale dziś chcę dodać jeszcze jedno istotne spostrzeżenie.
Tag: sprzęt
Rozchodzi się po kościach!
Jestem perfekcjonistą. Zawsze dbam o to, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. I dlatego – bynajmniej nie z zazdrości – denerwuje mnie, że tak wiele spartaczonych spraw rozchodzi się po kościach. Kiedy ja się staram, inni coś tam klecą naprędce, byle jak fastrygują i sklejają brązową taśmą pakową, żeby się nie rozpadło. I ku mojemu zdumieniu świat… oklaskuje ich heroiczną walkę z problemami, które sami bez ustanku tworzą. Ale nie o tym jest dzisiejszy artykuł, lecz o prawdziwym, a nie metaforycznym rozchodzeniu się po kościach. O rozchodzeniu się dźwięku.
BBS #0188: Apple Watch po sześciu latach
Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od „Apple” po „Spotify” i „YouTube”!
Dominik, jeden z Patronów Biznesu Bez Stresu, zaproponował, żebym ponownie napisał artykuł o zegarku firmy Apple. To dobry temat na początek czarnopiątkowego tygodnia. Sześć lat temu w artykule „Garmin czy Apple?” wyjaśniłem, dlaczego mam zegarek Apple, ale z nim nie biegam. Od tamtego czasu mój biegowy Garmin się rozpadł, a zegarkowi Apple spuchła bateria i się rozkleił. Kupiłem jednak kolejny. Po co?
Dialogi bez jednego końca
Stare przysłowie mówi: „Każdy dialog ma dwa końce”. A może kij? Nieważne. W każdym razie dialog to rozmowa dwóch osób. To proste i oczywiste spostrzeżenie wyjaśnia, dlaczego tak bardzo denerwuje nas komórkowe gaworzenie innych ludzi w pociągach, autobusach i tramwajach.