Tag: sprzęt

Rower Jobsa

„Przeczytałem kiedyś wyniki badań naukowych, w ramach których mierzono wydajność przemieszczania się różnych gatunków zamieszkujących naszą planetę. Okazuje się, że kondor zużywa najmniej energii na przebycie jednego kilometra. Ludzie znaleźli się w tym rankingu na dość odległym miejscu… Nie wyglądało to zbyt dobrze, więc któryś z redaktorów pisma Scientific American wpadł na pomysł, żeby zmierzyć wydajność przemieszczania się człowieka na rowerze. I co? I kolarz po prostu zmiótł kondora z jego świetnym wynikiem.
Tym właśnie dla mnie jest komputer: najznakomitszym narzędziem, jakie kiedykolwiek wynaleźliśmy. Jest odpowiednikiem roweru dla naszych umysłów.”

– Steve Jobs

Stanowisko Pracy Kreatywnej

Stanowisko Pracy Kreatywnej

Pisanie książki to nie tylko zapał i radość przelewania myśli do pamięci komputera. Dawniej przelewało się na papier, ale te czasy bezpowrotnie minęły. Teraz każdą myśl musisz wgnieść do elektronicznego liczydła, litera po literze, za pomocą podłączonej do niego klawiatury.

Pisanie to nie twórcze uniesienia, ale przede wszystkim setki godzin do wysiedzenia. Żeby to wytrzymać, musisz mieć wygodne Stanowisko Pracy Kreatywnej.

Powyższe zdjęcie przedstawia moją kuźnię dzieł literackich. Składa się ona z dobrego komputera i znakomitego fotela. To właśnie jego oparcie z charakterystycznymi otworami przesłania widoczny w tle ekran.

Cała Dolina Krzemowa siedzi na fotelach biurowych firmy Herman Miller. W większości są to zaprojektowane w 1994 roku, kultowe modele Aeron. Jednak ja poszedłem za radą Jeffa Atwooda [blog.codinghorror.com] i zainteresowałem się tańszym, zaprojektowanym w 2003 roku fotelem Mirra. W siedzibie firmy K&R Design, polskiego dealera Herman Miller, w miłej atmosferze miałem okazję wypróbować każdy z oferowanych modeli i okazało się, że bez dwóch zdań mój tył jest kompatybilny z Mirrą! ;-)

Tak, wiem, że można podobny fotel nabyć znacznie taniej, ale albo już za rok będzie cię czekał kolejny zakup, kiedy wątły sprzęcik rozpadnie się na kawałki, albo po kilku latach będziesz musiał skorzystać z usług służby zdrowia w zakresie generalnego remontu twojego kręgosłupa, czego ci szczerze nie życzę.

Na wielu rzeczach warto oszczędzać, ale z pewnością nie na swoim zdrowiu!

Pomarańczowy internet

Internet 2014 Orange

Sześć lat temu dość lekkomyślnie naśmiewałem się z telekomunikacyjno-polskiej infrastruktury dostarczającej mi w Warszawie internet (Skąd się bierze internet?).

Teraz wiem, że niesłusznie. Zapomniałem o szacunku dla tradycji i zabytkowego dziedzictwa, które powinniśmy pielęgnować.

Na szczęście pamięta o tym Orange – nowy właściciel mojej „ostatniej mili” internetu. Jakże malowniczo zza podstołecznych krzaków wyłania się „mój” drewniany, pamiętający jeszcze zabory, słup telekomunikacyjny podtrzymujący elementy wszechświatowej pajęczyny. Zapewnia mi niezawodny kontakt z wirtualną rzeczywistością, gdy… nie wieje zbyt silny wiatr.

Chwała globalnym koncernom, że nie depczą nowoczesnymi buciorami przaśnego lokalnego krajobrazu, że zachowują to, co darzymy tak wielkim sentymentem…

Internet 2014

Magiczne buty 2014

Magiczne Buty 2014

Kolejna wiosna zaatakowała mnie z pełną premedytacją i sprowokowała do wymiany moich wysłużonych, magicznych butów biegowych (na zdjęciu po lewej) na nowe (na zdjęciu po prawej).

Tym razem są to znacznie lżejsze od poprzednich szybkobiegi Brooks Adrenaline GTS 13.

Już pierwsza przebieżka pokazała, że osiągam w nich bardzo zbliżone rezultaty mierzone odsetkiem intymnych kontaktów wzrokowych nawiązanych z mijanymi w pędzie nadobnymi niewiastami.

I to mi daje do myślenia…

Może to wcale nie buty są przyczyną piorunującego pierwszego rażenia?

Może to całkiem coś innego?

Zmiany, zmiany, zmiany…

2013 rok…

Jaki był, taki był. Ważne, że się skończył.

Jestem usatysfakcjonowany swoimi osiągnięciami biegowymi. Przebiegłem rekordowe 1154 kilometry:

2013BIEG

Przedłużający się remont basenu był dobrą wymówką, żeby przepłynąć tylko niecałe 22 kilometry:

2013PLYW

Prawdziwa katastrofa dotyczyła zaś windsurfingu. Okoliczności i mój kręgosłup przyczyniły się do jednego wielkiego ZERA:

2013WIND

Nowy rok przynosi niespodziewaną i zadziwiającą zmianę dotyczącą mojego Dziennika Sportowego.

Jak co roku, zaczaiłem się na Moleskine Pocket Weekly Diary 2014 u wyłącznego, autoryzowango dystrybutora na Polskę – Czułego Barbarzyńcy. Czuwałem przez cały październik, listopad i grudzień, wiedząc, że mały kalendarzyk zamykany na gumkę za 39,60 zł (w promocji, normalna cena: 45,- zł) to znacznie rozsądniejsza propozycja niż prawie identyczny wyrób moleskinopodobny dostępny bez problemu w Empiku za 6,49 zł (w promocji, normalna cena: 12,99 zł). :-)

I nie doczekałem się!

Teraz moja snobistyczna dusza będzie przez cały rok cierpiała obcując codziennie z Dziennikiem Sportowym za 6,49 zł!

Dziennikiem, który, jak widać na poniższym zdjęciu, naprawdę niczym się nie różni od poprzednika (Moleskine po lewej, Empik po prawej):

Moleskine vs. Empik

Wygląda na to, że kapitalistyczna nędza dystrybucyjna dorównuje komunistycznej nędzy zaopatrzeniowej. A właściwie nie – jest jeszcze gorzej: w PRL-u towaru po prostu nie było w wystarczającej ilości; teraz jest, tylko ludziom się nie chce.

Cóż, ja zarobiłem, Empik zarobił, Czuły Barbarzyńca stracił, ale najważniejsze jest:

Żebyśmy zdrowi byli, czego z całego, wysportowanego serca życzę wszystkim Czytelnikom BIZNESU BEZ STRESU!

I sobie też!

Czego używam?

Jako internetowy celebryta zostałem zaszczycony i zaszczyciłem wywiadem witrynę usesthis.pl, której misją jest przedstawianie sprzętu i oprogramowania używanego przez profesjonalistów. Zaprezentowałem eksperymentalne, oparte na iPadzie Mini (!), minimalistyczne instrumentarium, które wykorzystuję do pielęgnacji mojej bezstresowej aktywności internetowej.

Pomysł ten podsunął mi niestrudzony Michał Śliwiński – twórca aplikacji Nozbe służącej już ponad 100 tysiącom użytkowników do zarządzania swoimi codziennymi sprawami oraz współautor książki „#iPadOnly” wieszczącej koniec ery komputerów i początek ery tabletów.

Przeczytaj wywiad i w komentarzu napisz, czy uważasz, że tablety rzeczywiście zastąpią tradycyjne komputery osobiste, czy też pozostaną jedynie dodatkowym ekranem profesjonalisty?

TesTeq at usesthis.pl

Magiczne buty

Magiczne Buty

Z nadejściem wiosny wymieniłem opony w samochodzie i buty biegowe na moich nogach. Nowe obuwie jest wygodne, choć nieco ciężkie i chyba zbyt ciepłe. Oprócz tego, jest też niewątpliwie bezpieczne. Prawdopodobnie kibice na mecie biegu będą w stanie dostrzec, kiedy przekraczam linię startu. :-)

Najważniejszą jednak cechą tych szybkobiegów jest to, że umożliwiają osiąganie znacznie lepszych rezultatów!

Podczas treningów dokonałem wielu sprawdzeń i mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że statystyka nie kłamie: jest lepiej. Oto szczegóły:

92.6% dziewczyn, które mijam, patrzy mi głęboko w oczy. W przypadku poprzedniego obuwia odsetek ten nie przekraczał 26,9%.

A przecież, jak mówi stara zasada biznesowa, liczy się pierwsze rażenie.

Te buty je zapewniają.

Na ulicy.

Czy działają również w cyberprzestrzeni, okaże się po liczbie komentarzy pod tym wpisem.

Zatem czas na test:

Droga czytelniczko!

Czy po spojrzeniu na mój magiczny but masz ochotę zgłębić toń moich oczu?