Tag: przywództwo

Gdy pójdzie nie tak…

Każdy popełnia błędy. Lecz nie każdy zna skuteczną metodę wychodzenia z opresji. Oto ona:

  1. Działaj szybko. Im szybciej zareagujesz, tym mniejsze będą konsekwencje. Pamiętaj, że czas działa na twoją niekorzyść, a chowanie głowy w piasek nie jest strategią godną człowieka honoru.
  2. Weź odpowiedzialność. Przyznaj się. Nie zwalaj winy na innych lub wydumane czynniki obiektywne. Przyznając się, stosuj stronę czynną, a nie bierną (na przykład „potknąłem się i rozlałem mleko”, a nie „mleko się rozlało”). W ten sposób sygnalizujesz przejęcie kontroli nad niewygodną sytuacją.
  3. Zaproponuj rozwiązanie. Przyznając się do błędu, przedstaw swoją propozycję zniwelowania jego skutków. Jeśli jest na to czas i masz taką możliwość, uzyskaj dla swojego pomysłu aprobatę przełożonego i współpracowników. Jeśli nie ma czasu, po prostu działaj.

Tylko taka metoda pozwoli ci osiągnąć pozycję pozwalającą na popełnianie nowych, ciekawych błędów. Nie żartuję. Każda twórcza działalność to podróż w nieznane, gdzie wiele dróg prowadzi na manowce.

Pamiętaj tylko, żeby nie popełniać dwa razy tego samego błędu. W dobrym towarzystwie nie wypada tego robić.

Twoje dobre pytania

Kiedy pojawia się problem do rozwiązania, przychodzi czas na znalezienie odpowiedzi na pewne pytania. Jakość tych odpowiedzi zależy w dużej mierze od jakości pytań. Według metody QBQ (Question Behind Question – ach, te trzyliterowe skróty!):

  1. Twoje dobre pytania zaczynają się od słów „Co” lub „Jak”, a nie od „Dlaczego” (prowadzi do narzekania – na przykład „Dlaczego to właśnie ja mam ten kłopot?”), „Kiedy” (prowadzi do odwlekania – na przykład „Kiedy do mnie oddzwonią?”), „Kto” (prowadzi do oskarżeń – na przykład „Kto zgubił kabelek?”).
  2. Twoje dobre pytania zawierają słowo „ja”, a nie „oni”, „ich”, „im”, „tobie”, „wam”, ani nawet „nam”, ponieważ odnoszą się do ciebie.
  3. Twoje dobre pytania zawsze dotyczą działania, a nie teoretycznych rozważań na temat natury ludzkiej, otaczającego świata i tego, co by było, gdyby było.

Autonomia, Mistrzostwo, Cel

W swojej prezentacji podczas konferencji „TED” Daniel Pink wymienił trzy atrybuty „nowego, motywacyjnego systemu operacyjnego” dla korporacji XXI wieku:

  1. Autonomia – pracownicy pragną być sami sobie sterami i żeglarzami.
  2. Mistrzostwo – pracownicy pragną doskonalić się w tym, co jest dla nich ważne.
  3. Cel – pracownicy pragną brać udział we wspólnej realizacji śmiałych zamierzeń, których nie da się osiągnąć w pojedynkę.

Pomyśl, co możesz zrobić, żeby twoja firma/dział/sekcja pozwalała członkom zespołu realizować powyższy zestaw pragnień w celu osiągnięcia wspólnego sukcesu.

Pod dywanem Zbigniewa Hołdysa

W 1987 roku wraz z czterdziestoma tysiącami fanów uczestniczyłem we wspaniałym koncercie grupy Perfect na Stadionie X-lecia w Warszawie. Mimo że 4 lata wcześniej Zbigniew Hołdys ogłosił rozwiązanie zespołu, Perfect wystąpił w swoim znakomitym składzie (Zbigniew Hołdys, Andrzej Nowicki, Piotr Szkudelski, Grzegorz Markowski i Andrzej Urny) i wspaniałej formie. W sobie tylko wiadomy sposób organizatorzy imprezy ściągnęli wojskowe reflektory przeciwlotnicze, które w tych siermiężnych czasach stworzyły niezapomnianą oprawę świetlną koncertu. Energię, którą muzycy wyemitowali wówczas ze sceny, czuję do dziś, mimo że upłynęły 22 lata.

Cóż, czasy się zmieniły, Perfect występuje od 1993 roku bez swojego założyciela (który w międzyczasie zrealizował inne projekty), a na miejscu Stadionu X-lecia powstaje Stadion Narodowy – arena zmagań piłkarzy nożnych. Jedyne, co pozostało, to wspaniałe wspomnienia i poniższy dokument świadczący o tym, że pod dywanem Zbigniewa Hołdysa (i innych członków zespołu) wciąż zalega włochaty fafoł. W 2000 roku nie było żadnego obiecanego, darmowego koncertu grupy dla właścicieli certyfikatów. Choć z prawnego punktu widzenia można się spierać, czy nie zaszła okoliczność usprawiedliwiająca niewywiązanie się zespołu z danej obietnicy (w kwietniu 2000 roku zmarł Andrzej Nowicki), myślę, że w wirze niesnasek i kłótni muzycy po prostu uznali tę kwestię za nieistotną. Czy słusznie? Moim zdaniem nie, ponieważ reputację mamy tylko jedną i każdy powinien o nią dbać, a szczególnie osoby, które czują się powołane do mówienia innym, jak żyć.

Szkoda, że był to czek bez pokrycia. Tymczasem możemy z tej historii wysnuć następujący morał:

Nie rzucaj obietnic na wiatr, bo nie wiadomo, w którą stronę powieje, a ktoś przecież może uwierzyć w twoje słowa i wziąć je za dobrą monetę.

Perfect 2000 awers

Perfect 2000 rewers