Tag: motywacja

Droga do zmiany

Są rzeczy, których w sobie nie lubisz. Chciałbyś je zmienić, ale nie możesz się do tego zabrać. Oto sposób, który działa. Prosty, ale nie zawsze łatwy, ponieważ wymaga uczciwości i odwagi powiedzenia sobie prawdy prosto w oczy.

  1. Przyjmij do wiadomości, że „coś” jest nie tak (nie jakieś ogólne „coś”, tylko bardzo konkretne „coś” – na przykład obgryzanie paznokci albo palenie papierosów).
  2. Zaakceptuj fakt, że to „coś” wymaga zmiany.
  3. Podziękuj sobie, że starczyło ci uczciwości i odwagi, żeby wykonać pierwsze dwa kroki.
  4. Znajdź przekonującą odpowiedź na pytanie, dlaczego chciałbyś to „coś” zmienić. Dla zdrowia? Żeby stać się bardziej atrakcyjnym? Żeby awansować?
  5. Rozpocznij ewolucyjną zmianę i nadaj jej trudny do zatrzymania impet. Nie próbuj rewolucji, ponieważ, jak uczy nas historia, rewolucja pożera swoje własne dzieci i często jej wynik jest tylko karykaturą pierwotnych zamierzeń.

I pamiętaj, żeby w danym momencie, zgodnie z duchem „Zen To Done”, skupiać się na jednej i tylko jednej zmianie.

Na podstawie „How to Stop The Raging War Inside Yourself” / Dumb Little Man.

YMMV

Jakiś czas temu, za pomocą wpisu Dobra moneta namawiałem cię do przyjęcia wobec bliźnich i świata następującej postawy:

„Wierzę, że chcesz mojego dobra, i ja też chcę twojego dobra.”

Obawiam się jednak, że mój blog nie jest na tyle wpływowy, żeby dotrzeć do wszystkich i zmienić ich postawę życiową. Z pewnym smutkiem obserwuję przebieg dyskusji na niektórych forach internetowych. I nie chodzi mi tu o podnoszoną ostatnio kwestię braku wychowania, ale o ubrane w uprzejmość komentarze publikowane świadomie bądź podświadomie w złej wierze.

Praktycznie do każdej kulturalnej wypowiedzi można podejść na dwa sposoby:

  1. Przyjąć, że rozmówca ma dobre intencje, i odpowiedzieć mu w tym duchu.
  2. Nie ufać rozmówcy i doszukiwać się podstępu w każdym jego słowie.

Ta pierwsza postawa jest powszechna na wielu forach anglojęzycznych (na przykład „Zen Habits”, „The David Allen Company GTD Forums”, „Manager Tools Forums”) oraz niektórych polskich (na przykład „Przelotnie-pobieżnie-przejściowo”, „Hau!”, „Poradnik internauty”). Prowadzi ona do dyskusji w przyjaznej atmosferze, zaś w przypadku rozbieżności poglądów konwersacja kończy się pojednawczym YMMV (Your Mileage May Vary – czyli „być może masz inne doświadczenia, znajdujesz się w innej sytuacji lub po prostu masz inne zdanie”).

Druga postawa kieruje rozmowy na tory niekończącego się czepiania o słówka, o interpretacje i o to, co kto komu w usta włożył. Charakterystyczne dla tego typu dyskusji jest bezwzględne domaganie się odpowiedzi na swoje pytania, żądanie „czytania ze zrozumieniem” i drobne uszczypliwości (przykłady takich wypowiedzi znajdziesz na wielu popularnych forach internetowych). A wszystko to zamaskowane fałszywą troską o precyzję i poziom merytoryczny wymiany poglądów.

Rozszerzeniem tej taktyki są zawoalowane ataki personalne oraz niszczenie reputacji adwersarza za pomocą pozornie niewinnych przypuszczeń co do jego wiedzy i doświadczenia.

Co zatem zrobić ze złą monetą? Wziąć ją za dobrą!

Dopóki nie jest to uwłaczające godności lub nie krzywdzi bliźnich, bierz udział w dyskusjach, cały czas zakładając, że inni mają dobre intencje. Takie podejście jest wspaniałym filtrem: ci, którzy są nieufni tylko z obawy przed porażką, w końcu zrozumieją, że nie zamierzasz ich wdeptać w ziemię dla zaspokojenia swoich chorych ambicji, a ci, którzy mają swoje ukryte cele, albo sami odejdą, nic nie zwojowawszy, albo skażą cię na banicję, co w ogólnym rozrachunku też jest dobrym rozwiązaniem.

Takie jest moje zdanie. YMMV. :-)

Natenczas czy na zapas

Dziś o nauce. Głównym wątkiem naszego dzieciństwa i młodości jest szkoła. Jedni znoszą ją gorzej – nie mają głowy do nauki i chcą jak najprędzej wyzwolić się z klatki edukacyjnej. Inni rozsmakowują się w nauce i staje się ona podstawowym celem ich życia. Zdobywanie wciąż nowej wiedzy uzależnia ich jak narkotyk, bez którego nie mogą żyć.

Nie mam nic przeciwko kształceniu się, o ile nie jest ono celem samym w sobie. Według mnie powinno służyć doskonaleniu własnego twórczego działania, a nie być tylko konsumpcją intelektualnej strawy.

Zatem apeluję: zdobywajmy wiedzę natenczas i w takim zakresie, w jakim jest nam ona potrzebna w naszej działalności. Nie uczmy się na zapas, bo i tak nie jesteśmy w stanie wszystkiego się dowiedzieć, a bez działania zgromadzone w nas wiadomości nikomu do niczego się nie przydadzą.

Zastanów się, kim jesteś

W zależności od tego, jaki jest twój zakres odpowiedzialności, jesteś:

  1. dzieckiem – nie odpowiadasz za nic, to inni za ciebie odpowiadają;
  2. młodzieńcem – odpowiadasz za siebie i swoje czyny;
  3. dorosłym – odpowiadasz za siebie i za innych ludzi (swoją rodzinę, przyjaciół, współpracowników);
  4. przywódcą – umiesz zmotywować innych, żeby przyjęli odpowiedzialność za siebie i innych;
  5. mistrzem – spod twojej ręki wychodzą przywódcy.

Zastanów się, kim jesteś.