Tag: motywacja

24/7/365

Czy musisz?

Czy rzeczywiście musisz być podłączony do elektromedialnego, wszechświatowego krwiobiegu przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 (lub 366) dni w roku?

Czy sądzisz, że nie dowiesz się o czymś, czego nie powinieneś przeoczyć?

Zapewniam cię, że jeżeli coś takiego zajdzie, to zobaczysz czarną chmurę dymu albo inną ciemność, zanim zdążą poinformować cię o tym światowe telewizje, twittery i inni złodzieje twojego czasu.

Pamiętaj: nie musisz być uwiązany na elektronicznej smyczy.

To twój wybór!

Po prostu odłóż komórkę, tablet, wyłącz telewizor, komputer i wyjdź z bliskimi na spacer.

Zrób to choć raz w roku – w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia!

Radykalna uczciwość

Miałem ostatnio dwie okazje, żeby zademonstrować swoją radykalną uczciwość:

  1. Kilka dni temu kupowałem w kiosku świąteczne wydanie „Polityki” (cena 7,50 zł) i cukierki (3,00 zł). Podałem sprzedawcy banknot 20-złotowy, a ten wydał mi 11,10 zł. Mogłem w tym momencie odejść, ale coś mi tu nie pasowało. „Chyba Pan źle policzył” – powiedziałem i podsunąłem mu pod nos „Politykę”. W pierwszej chwili nie załapał, a potem zbladł. „Rzeczywiście, zupełnie nie zauważyłem, że nie kosztuje 5,90 zł jak zwykle. Dziękuję Panu” – odpowiedział wdzięczny, acz nieco zmartwiony. Po jego minie widać było, że wielu klientów przede mną albo nie zwróciło uwagi na zmianę ceny, albo było na bakier z arytmetyką, albo nie kultywowało radykalnej uczciwości…
  2. Kilka tygodni temu „Politykę” kupowałem w Tesco i włożyłem ją do wózka, tam gdzie jest takie składane siedzonko dla dziecka. Przy kasie oczywiście zapomniałem o tym i wyjechałem ze sklepu z „ukradzionym” czasopismem. Dopiero pakując rzeczy do samochodu, zorientowałem się, że zapłaciłem o 5,90 zł za mało. Odstawiłem wózek, wziąłem „dowód zbrodni”, przekonałem zdziwionego ochroniarza, żeby wpuścił mnie wyjściem od razu do kasy i uregulowałem brakującą należność.

Dlaczego o tym piszę? Ponieważ sprzedawcy, kasjerzy i ochroniarze reagują zawsze pełnym zaskoczeniem, co świadczy o tym, że radykalna uczciwość nie jest w dzisiejszych czasach czymś powszechnym. A przecież daje tyle satysfakcji i niewiele kosztuje!

Z okazji nadchodzących Świąt życzę ci zatem kontynuowania wędrówki po ścieżce radykalnej uczciwości. Lub wejścia na nią. Przekonasz się, jakie to przyjemne!

Kłótnia z rzeczywistością

„Ilekroć zaczynam kłócić się z rzeczywistością, przegrywam.” – Krzysztof Wysocki, 2013-06-18

Już dawno doszedłem do tego wniosku, ale dopiero w tym roku sformułowałem go w postaci złotej myśli, która przejdzie do historii i zostanie zapisana ozdobną czcionką w księdze światowej złotomyślności.

Zauważyłem jednak, że są ludzie, którzy interpretują tę sentencję niezgodnie z moimi intencjami. Spieszę zatem z wyjaśnieniem.

Nie chodzi mi o uznanie rzeczywistości za dopust boży, na który nie mamy żadnego wpływu. To byłaby postawa ofiary losu – postawa mi obca, żeby nie powiedzieć, wstrętna.

Kłótnia z rzeczywistością to dla mnie nieuznawanie oczywistych ograniczeń i uwarunkowań narzucanych przez świat zewnętrzny. Nie „brak zgody na nie”, ale ich nieuznawanie. Zamykanie oczu, zatykanie uszu i głośne powtarzanie: „nieprawda, nieprawda, nieprawda…”.

Rzeczywistość nie znika, gdy się na nią nie patrzy. Zamykanie oczu nie jest skuteczną strategią zabezpieczającą przed poślizgiem na skórce od banana. Wręcz przeciwnie – wyostrzone postrzeganie rzeczywistości pozwala unikać zastawianych przez nią pułapek. Albo chociaż minimalizować ich skutki.

Jaki z tego wniosek?

Bądź czujny, wierz swoim oczom i zamiast kłócić się z rzeczywistością, wykorzystuj ją do swoich celów!

Alex destylowany

Alex W. Barszczewski (polski trener, coach, life-mentor i autor samorozwojowego bloga dla młodych menedżerów Blog Alexa) w ramach, jak to sam nazwał, „działania badawczo-dydaktycznego” napisał i własnym sumptem wydał książkę „Sukces w relacjach międzyludzkich”.

Jako podręcznik z dziedziny rozwoju osobistego łączy ona w sobie dwie sprzeczne cechy – jest zarówno typowa, jak i unikalna:

  • typowa, przedstawia bowiem pewne koncepcje i narzędzia, które czytelnik może z pożytkiem zastosować w swoim życiu, o ile będzie w stanie zmobilizować się nie tylko do lektury, ale i do aktywnej, regularnej pracy nad sobą. Z doświadczenia wiem, że właśnie brak motywacji jest największym problemem blokującym samodoskonalenie, jednak autor atakuje ten problem już w prologu, przedstawiając trzy autobiograficzne scenki. Mają one przekonać czytelnika, że choć dziś, być może, jest w jednym dołku, jutro będzie w innym, ale pojutrze ma szansę zdobyć wszystko, co tylko sobie wymarzy. Ale do tego niezbędny jest sukces w relacjach międzyludzkich.
  • unikalna, opiera się bowiem na kultywowanym przez autora, ekstremalnie pragmatycznym podejściu do życia polegającym na skupianiu się na pozytywach i bezkompromisowym czyszczeniu emocjonalnego przedpola z tego, co negatywne. Oczywiście wszystko zgodnie z zasadami etycznymi zebranymi w postaci dekatrialogu Aleksa – listy 13 wskazówek wyznaczających zakres użycia opisywanego arsenału interpersonalnego. Jako że trudno się z nimi nie zgodzić, oto moja, zwięzła ich interpretacja:
    1. Szanuj każdego – także jego wolę nie bycia szanowanym.
    2. Szukaj w każdym czegoś dobrego.
    3. Podaruj coś każdemu – choćby uśmiech.
    4. Pielęgnuj tylko wzajemnie korzystne relacje.
    5. Pielęgnuj tylko relacje „bez łaski”.
    6. Dbaj o interesy słabszej strony relacji.
    7. Nie osądzaj pochopnie, bo możesz nie wiedzieć wszystkiego.
    8. Bez zbędnych emocji dystansuj się w przypadku dysonansu w relacji.
    9. Nieproszony, nie udzielaj rad.
    10. Proś, zanim zaczniesz egzekwować swoje prawa.
    11. Dziękuj, ponieważ nikt na tym świecie niczego nie musi.
    12. Psuj radość atakującej cię osobie.
    13. Nie daj się lekceważyć.

Praktycznie wszystkie idee zawarte w książce Alex przedstawiał już wielokrotnie w swoim blogu, ale zebrane w jednym miejscu stanowią właśnie ten tytułowy „destylat”, który moim zdaniem wart jest życzliwej uwagi. Tak, jak lepiej kupić pół litra niż zawracać sobie głowę zgłębianiem procesu produkcji zacieru i jego destylacji, tak lepiej wydać 35 złotych i zacząć pracę nad sobą niż utonąć na długie miesiące w odmętach bogatej, wielotematycznej, blogowej twórczości autora.

O tym, że Alex może mieć coś do powiedzenia w temacie relacji świadczą nie tylko jego słowa, ale i sama książka, która została:

  • profesjonalnie zredagowana przez Ewę J. Wytrążek – nawet długie, wielokrotnie złożone zdania oszlifowano tak, że są dostatecznie zrozumiałe i „czytające się”;
  • obdarzona skromną, gustowną okładką autorstwa Marty Sitkiewicz, przypominającą raczej podręcznik akademicki niż literaturę samodoskonaleniową;
  • wydrukowana dużą czcionką, ułatwiającą starszym czytelnikom pomykanie przez tekst bez nadmiernego męczenia oczu. Wierz mi, w pewnym wieku ten aspekt staje się naprawdę ważny. Znam wielu ludzi, którzy za pomocą tego kryterium dokonują preselekcji swoich lektur. Ja z tego powodu preferuję książki elektroniczne na czytniku Kindle, który pozwala mi dostosowywać wielkość czcionki do moich potrzeb. Jedynym mankamentem typograficznym tej pozycji są całe akapity wyróżnione podkreśleniem – wolałbym wytłuszczenie, które zwiększa czytelność, a nie ją zmniejsza.

Widać zatem, że autora wspierała grupa kompetentnych, zaangażowanych osób, co jest niewątpliwym przykładem sukcesu w relacjach międzyludzkich.

W książce „Sukces w relacjach międzyludzkich” znalazłem wiele interesujących spostrzeżeń i ćwiczeń. Oto niektóre z nich:

  • Szkodliwe niedziękowanie – tak jak Alex, mam alergię na tę gangrenę toczącą polskie społeczeństwo:

    Wielokrotnie w Polsce, życząc komuś powodzenia, otrzymuję dziwną odpowiedź: „Nie dziękuję” (bez przecinka czy pauzy po „nie” – brzmi to jak „niedziękuję”). Na pytania o powód takiej odpowiedzi słyszę: „Aby nie zapeszyć”…
    [Alex W. Barszczewski, „Sukces w relacjach międzyludzkich”, s. 49]

  • Bezpodstawna życzliwość stanowi również moją dewizę, lecz kluczowa jest tu następująca uwaga:

    Wyzwanie polega na tym, że nie może to być udawana czy choćby sterowana życzliwość na zawołanie, bo wtedy łatwo zostanie rozpoznana i zakwalifikowana jako manipulacja. To musi być integralny element Waszej osobowości.
    [Alex W. Barszczewski, „Sukces w relacjach międzyludzkich”, s. 63]

  • Dobre słowo na „dzień dobry” to wyrwany z kontekstu cytat, który powinieneś sobie wydrukować i powiesić nad łóżkiem, żeby rano robił ci dobrze (każdy autor musi pogodzić się z tym, że czytelnik może zrobić dowolny użytek z jego twórczości :-) ):

    Znając siebie dość dobrze wiem, że – obok bycia czasem skuteczną maszyną do rozwiązywania problemów – jestem też, a może przede wszystkim, bardzo wrażliwym człowiekiem.
    [Alex W. Barszczewski, „Sukces w relacjach międzyludzkich”, s. 110]

  • Istotne zastrzeżenie powinno, moim zdaniem, być zamieszczane w każdej pozycji samodoskonaleniowej, bo w końcowym rozrachunku chodzi przecież o twoje życie, a nie lepsze lub gorsze pomysły autora podręcznika:

    Oczywiście to, co napisałem powyżej, jest moim osobistym sposobem działania i efektem osobistego doświadczenia, co nie musi oznaczać, że jedynym lub najlepszym z możliwych. Nie zmienia to faktu, że dla mnie (i sporej grupy osób, które znam) funkcjonuje to znakomicie i to przez wiele lat. Dlatego zachęcam Was co najmniej do poważnego rozważenia tego, co czytacie w tej części książki, a najlepiej wypróbowania w praktyce.
    [Alex W. Barszczewski, „Sukces w relacjach międzyludzkich”, s. 114]

  • Wielkoduszność we własnym interesie jest niezwykle skuteczną i jednocześnie szlachetną strategią definiowania i osiągania własnych celów w sytuacjach pokonfliktowych:

    Chodzi o to, aby po pozytywnej zmianie zachowania partnera nie mścić się na nim za poprzednie rundy, nie odgrywać się i nie dawać nauczki. Taka pamiętliwość przyczyniała się do pogorszenia wyniku końcowego w konkursie, co potwierdzam też moimi obserwacjami życiowymi. Niestety większość ludzi skupia się w takich wypadkach na wymierzeniu sprawiedliwości, zamiast na własnych pożądanych wynikach.
    [Alex W. Barszczewski, „Sukces w relacjach międzyludzkich”, s. 189-190]

  • Koniec – czyli przytoczone w książce, celne, niemieckie powiedzenie:

    „Lepszy bolesny koniec niż ból bez końca.”
    [Alex W. Barszczewski, „Sukces w relacjach międzyludzkich”, s. 200]

  • Mistrz ciętej riposty – tak nazwałem ostatni rozdział książki, w którym Alex przedstawia sposoby radzenia sobie z „dobrymi radami” i zarzutami formułowanymi przez bliźnich. Podobno poniższe pytanie jest świetną pierwszą reakcją pozwalającą skutecznie zbić z pantałyku „zatroskanego” agresora:

    „Co chcesz przez to powiedzieć?”
    [Alex W. Barszczewski, „Sukces w relacjach międzyludzkich”, s. 229]

Wierzę, że moja recenzja sprawi Aleksowi przyjemność, więc mam prośbę:

Jeśli jesteś bywalcem Blogu Alexa, powiedz mu o tym wpisie!