„Niektórzy nigdy w życiu niczego się nie nauczą, bo pojmują wszystko zbyt szybko.” – Alexander Pope
Tag: edukacja
Zagroda świętych krów
W niektórych organizacjach bardzo trudno jest zwolnić złych pracowników. Szefowie systemu szkolnego miasta Nowy Jork nawet nie podejmują takich działań wobec nauczycieli zatrudnionych na etacie. „Miejska lista płac obejmuje setki nauczycieli, którzy zostali uznani za niekompetentnych, brutalnych lub winnych molestowania seksualnego. Ponieważ szkoły obawiają się ich powrotu do sal klasowych, umieszczani są oni w tak zwanych „gumowych pokojach”, gdzie przeglądają prasę, grają w karty i plotkują, co kosztuje nowojorskich podatników 20 milionów dolarów rocznie”, pisze John Stossel w czasopiśmie „Reason” z października 2006 roku.
Joel Spolsky „Smart & Gets Things Done” (131)
Dzieci nam się pogubiły
Dzieci nam się pogubiły. Ich rodzice w dużej mierze też, ale przynajmniej pamiętają, że kiedyś było inaczej.
Kiedyś w cenie był sukces, u którego podstaw leżała pasja, praca i wytrwałość. Oczywiście zdarzali się tacy, którzy jechali po bandzie i zwyciężali, ale wygrana odniesiona w ten sposób miała znacznie mniejszą wartość i nie dawała odpowiedniej satysfakcji.
A dziś liczy się myk. Nie pasja, nie praca i nie wytrwałość, tylko wiara w fart. Że po raz kolejny się uda. Że tych, którzy poświęcili swój czas na przygotowania, będzie można wyśmiać. A jak się nie uda, to wina szefa, nauczyciela, czy sędziego, którzy się uwzięli.
I liczą się jeszcze błyskotki. Ciuchy, wypasione bryczki, głupie dowcipy i bezkarna bezczelność. Tak, bezczelność to błyskotka, którą można zaimponować rówieśnikom.
Rośnie nam pokolenie ludzi, którzy święcie wierzą, że im się należy. I wcale nie uważają, że do swojego powodzenia powinni przyłożyć rękę. I – co najgorsze – to nie cynizm, tylko nieskażona jakąkolwiek refleksją, naiwna wiara w mannę z nieba.
Ale niestety z nieba pada tylko deszcz. Albo śnieg. I wtedy zaczynają płonąć przedmieścia wielkich miast…
Podrzyj gazety i czasopisma
Gdy jestem jedynym lub ostatnim użytkownikiem gazet (lub czasopism), które wpadają w moje ręce, to bez wahania przystępuję do dzieła zniszczenia:
- Przeglądam tytuły artykułów.
- Czytam kilka pierwszych zdań każdego artykułu o bardzo zachęcającym tytule.
- Wyrywam każdy bardzo ciekawie rozpoczynający się artykuł i odkładam go do przeczytania w wolnej chwili lub umieszczam w moim archiwum.
Słowo bardzo jest w tej procedurze bardzo istotne. Obecnie więcej szkody przynosi nam wszystkim marnowanie czasu na czytanie bajdurzenia dziennikarzy niż przegapienie kilku niegłupich artykułów. Przecież i tak wszystko jest lub będzie w internecie.
Teczkę „do przeczytania”, która zawiera „wyrywki” z gazet, staram się zawsze mieć ze sobą, żeby pożytecznie wykorzystywać nieuniknione chwile oczekiwania na coś lub na kogoś. Gdy w urzędzie skarbowym kolejka spoconych, zdenerwowanych ludzi ze zniecierpliwieniem przestępuje z nogi na nogę i złorzeczy na powolną pracę urzędników, ja spokojnie zatapiam się w interesującej lekturze. A kiedy nadejdzie moja kolej, uśmiechnięty załatwiam znacznie więcej niż moi szczerzący kły i warczący bliźni.
Podrzyj gazety i czasopisma!