Tag: biznes

Konsultant z o.o.

Jeśli przyjdzie ci kiedyś korzystać z usług konsultanta, doradcy, mentora lub lajfkołcza, pamiętaj o następujących sprawach:

  1. Rady, które otrzymasz, oparte będą na osobistych doświadczeniach i wiedzy konsultanta. Nawet jeśli udzielone zostaną w najlepszej wierze, mogą nie pasować do twojej sytuacji, strategii życiowej i poglądów. Może też się zdarzyć, że trafisz w sidła osoby nieuczciwej, której głównym celem jest jak najdłuższe doradzanie, a nie rozwiązywanie twoich problemów.
  2. Konsultant odpowiada za udzielenie ci rady, ty za podjęte działania. Nikt nie będzie słuchał twoich usprawiedliwień, jeśli podjąłeś błędne decyzje na podstawie niewłaściwych rad. Odpowiedzialność konsultanta jest ograniczona do jego reputacji, twoja wykracza znacznie dalej.
  3. Zatrudniając konsultanta, przyjrzyj się jego kwalifikacjom. Czasami już na pierwszy rzut oka widać, że jego kompetencje mogą być wątpliwe. Na przykład twierdzi, że jego zadowolonymi klientami są, odnoszący wspaniałe sukcesy, prezesi i menedżerowie z najwyższej półki, a jednocześnie szczyci się tym, że nie przepracował ani jednego dnia „na etacie”. Tymczasem należy osobiście zanurzyć się w oceanie wyzwań i samemu poczuć codzienny smak pracy w korporacji, żeby udzielać skutecznych rad w tym zakresie. Doskonałym źródłem wiedzy na temat kompetencji konsultanta może być jego blog, jeśli takowy prowadzi (a powinien). Czy jego teksty charakteryzują się należytą starannością i dbałością o język? Są autorzy, którzy z ochotą dbają o język w blogowych komentarzach, nie przejmując się nagminnymi literówkami i błędami gramatycznymi w swoich tekstach. Czy argumentacja jest spójna i przejrzysta? Czy wpisy zawierają solidną dawkę wiedzy, a nie luźny zbiór obiegowych banałów?
  4. Strzeż się konsultantów pozbawionych poczucia humoru i dystansu do własnej osoby. Takich, którzy każdy, nawet życzliwy dowcip na swój temat gromią stwierdzeniami o powadze „zagadnień, które tu omawiamy” i o groźnych skutkach rozpowszechniania nieprawdziwych informacji.

Nie na wariata!

Dowiedziałem się ostatnio, że amerykańscy strażacy, po dotarciu na miejsce pożaru, postępują zgodnie z 7-punktową listą kontrolną. Nie znam treści wszystkich pozycji na tej liście, ale wiem, że gaszenie ognia znajduje się na piątym, a nie na pierwszym miejscu.

To ważne, żeby nawet w najtrudniejszych i wymagających największego pośpiechu sytuacjach nie dać się ponieść fantazji i nie działać „na wariata”. Zamiast kogoś uratować, można w ten sposób narobić więcej szkód i samemu niepotrzebnie narazić się na niebezpieczeństwo.

Pamiętaj zatem, żeby zawsze przed przystąpieniem do akcji najpierw sprawnie ocenić zaistniałą sytuację, następnie na podstawie dostępnych informacji podjąć najlepszą decyzję i dopiero wtedy ruszać do walki z żywiołem. A po akcji zabezpieczyć teren i podsumować przebieg działań w celu wyciągnięcia wniosków na przyszłość.

Tak postępują profesjonaliści – zarówno w straży pożarnej, jak i w każdej innej dziedzinie życia.

Bankowość internetowa bez stresu

Do niedawna październik jednoznacznie kojarzył się z oszczędzaniem. Ostatnio stał się też miesiącem premier kolejnych wersji Ubuntu – najpopularniejszej, pieczołowicie przygotowywanej dla zwykłych ludzi, dystrybucji systemu operacyjnego Linux. W zadziwiający sposób te dwa październikowe skojarzenia prowadzą nas do tematu dzisiejszego wpisu, czyli bezpiecznej bankowości internetowej.

Ostatnio temat ten wywołał publicysta Washington Post Brian Krebs w artykule „Avoid Windows Malware: Bank on a Live CD”. Większość użytkowników nie chce, bądź nie może zrezygnować z Microsoft Windows jako podstawowego środowiska pracy. Niestety, niezależnie od wysiłków czynionych przez firmę z Redmond, system ten jest siedliskiem dziur umożliwiających przejmowanie haseł dostępu do kont bankowych oraz głównym celem ataku cyberprzestępców. Natomiast Linux, przede wszystkim ze względu na mniejszą popularność, jak i jawność kodu, jest powszechnie uważany za najbezpieczniejsze oprogramowanie systemowe dostępne dla przeciętnego użytkownika.

Najprostszą metodą pogodzenia tych dwóch sprzecznych ze sobą wymagań jest używanie komputera pracującego pod kontrolą Microsoft Windows do wszystkiego oprócz bankowości internetowej, a do bankowości internetowej Linuksa.

Aby to zrobić w sposób lekki, łatwy i przyjemny powinieneś skorzystać z dysku CD z dystrybucją Linux Ubuntu Live. Jego obraz możesz pobrać ze strony „Get Ubuntu” i zapisać na dysku CD.

Każdorazowo, gdy będziesz chciał wystartować komputer z dysku CD, wciśnij klawisz wywołujący „BOOT MENU” (na ekranie powinna być podpowiedź, który to klawisz) i wybierz z wyświetlonego menu pozycję „CD-ROM”. Ubuntu uruchomi się, nie psując systemu Windows, który masz zainstalowany na twardym dysku. Następnie uruchom przeglądarkę Firefox (jej ikona powinna być widoczna na „belce” u góry ekranu) i wpisz adres internetowy swojego banku. W tym momencie możesz być pewny, że żaden intruz nie podejrzy twojego hasła i treści przeprowadzanych transakcji (o ile oczywiście bank prawidłowo stworzył swój system obsługi bankowości internetowej).

Od kilku lat stosuję podobną metodę. Udało mi się wygospodarować osobny komputer, który jest przeznaczony tylko i wyłącznie do bankowości internetowej. Zainstalowałem na nim Linuksa Ubuntu i nigdy nie wchodzę za jego pomocą na strony internetowe niezwiązane z transakcjami bankowymi. Skomplikowane hasła dostępu wygenerowałem za pomocą strony Perfect Passwords (darzę ją pełnym zaufaniem) i zapisałem na dysku USB, który przechowuję w zupełnie innym miejscu niż komputer.

Stosowanie Linuksa jako środowiska dostępu do bankowości internetowej jest jednym z istotnych elementów mojego BIZNESU BEZ STRESU, czego i tobie życzę.

Poziomy GTD w firmie

Oto pytania związane z poziomami oceny rzeczywistości, które zgodnie z metodą GTD (Getting Things Done) Davida Allena możesz zadać w stosunku do całych firm i organizacji:

  • 50000 stóp: czy otaczający cię ludzie (w dziale, departamencie, całym przedsiębiorstwie) mają wspólną wizję celu oraz katalog zasad i wartości, którymi kierują się w działaniu?
  • 40000 stóp: czy otaczający cię ludzie znają długoterminowe cele firmy, czy wiedzą, jaki jest azymut jej wędrówki przez świat, i czy ich osobiste kompasy wskazują ten sam kierunek?
  • 30000 stóp: czy otaczający cię ludzie wiedzą jakie są następne kamienie milowe, do których organizacja chce dotrzeć w ciągu najbliższych miesięcy i lat?
  • 20000 stóp: czy każdy członek załogi wie, dlaczego się w niej znalazł i jakie istotne (cztery do sześciu) role w niej pełni?
  • 10000 stóp i bieżnia życia: czy wszyscy mają nawyk notowania pozyskiwanych informacji, czy prowadzą listy swoich projektów i określają dla nich Najbliższe Działania?

Myślę, że to dobre pytania, ale czy masz odwagę je zadać?