Dziękuję za miłe słowa po klubowym wpisie „KlubBBS: Dlaczego TesTeq?”. Opowiem dziś, jak po sukcesie emulatora PC-CHECK potoczyły się dalsze losy mojej firmy. Jej klientami stały się bardzo poważne instytucje, ale… niestety zaspokoiłem cały krajowy popyt na transfer danych pomiędzy minikomputerami MERA 9150 a pecetami. Co gorsze, PC-CHECK okazał się tak niezawodny, że nie mogłem liczyć na intratne kontrakty serwisowe.
Deus ex machina
Wyobraź sobie szachowy pojedynek o tytuł mistrza świata. Dwaj pretendenci siedzą naprzeciwko siebie i w skupieniu wpatrują się w szachownicę. Każdy z nich dysponuje armią gońców, skoczków, wież i pionów dowodzonych przez króla i hetmana. Reguły tej gry są doskonale znane i takie same dla wszystkich. Zwycięży ten, kto potrafi lepiej dowodzić swoimi oddziałami. Ten, kto z tej samej materii stworzy bardziej kunsztowne dzieło strategiczne. A teraz wyobraź sobie, że nagle…
Twój doskonały potwór
Każdy go ma. Opiekuje się nim, pieści i dokarmia. Ja też. Ostatnio takim moim potworem są bakterie i zarazki na blacie w kuchni. Kiedyś potrafiłem zjeść kanapkę, która spadła na podłogę (oczywiście masłem do góry), a teraz brzydzę się chlebem, na który mogły wleźć kuchenne stwory.
KlubBBS: Dlaczego TesTeq?
Jeden z członków Klubu Biznesu Bez Stresu zapytał mnie, skąd się wzięła nazwa TesTeq. Co ona oznacza i dlaczego ma „q” na końcu? Żeby to wyjaśnić, muszę się cofnąć w czasie o 30 lat, do 1988 roku, kiedy to minister przemysłu Mieczysław Wilczek wykorzystał chwilę nieuwagi społeczeństwa i doprowadził do uchwalenia przez komunistyczny parlament ustawy o działalności gospodarczej. Ustawy, która pozwalała robić wszystko, czego nie zakazywały inne akty prawne. Szkoda, że w późniejszych latach biurokracja przystąpiła do wyszarpywania nam tej wolności, którą tak niespodziewanie zostaliśmy obdarowani.