Kategoria: x-teraz

Broda Hemingwaya

Broda Hemingwaya

Dobrze, że pytasz, bo bym zapomniał!

Zmagania twórcze nad moją książką trwają i szkielet wypełnia się treścią. Czasami dość zaskakującą.

Aby moje dzieło powstawało w jeszcze profesjonalniejszej atmosferze, przestałem się golić. Pisarz bez brody jest jak pilot bez samolotu. Albo kolarz bez roweru! Albo marszałek sejmu bez laski!

Co prawda nie wyglądam jeszcze jak Ernest Hemingway, ale powyższe zdjęcie dokumentuje pewien przyrost porostu na mojej gładziutkiej do niedawna twarzy.

Będę nad tym pracował. I nad książką oczywiście też!

Szkielet książki

Książka, którą piszę, będzie profesjonalnym podręcznikiem i, mimo że robię to pierwszy raz, postaram się, żeby zarówno jej treść, jak i forma były na najwyższym poziomie.

Temat jest mi dobrze znany, natomiast forma powinna sprawić, że moje dzieło będzie się świetnie czytało i łatwo rozumiało. Nie znoszę sytuacji, kiedy autor prowadzi mnie przez chaszcze swoich pokręconych myśli, a ja co chwila tracę go z oczu i dostaję w twarz puszczoną przez niego gałęzią.

Za pierwszy krok uznałem zatem… sporządzenie spisu treści. Podszedłem do tego naukowo i przejrzałem kilkadziesiąt profesjonalnych podręczników, które mieszkają w mojej obszernej bibliotece. Następnie zestawiłem tabelę porównawczą, dopasowałem standardowy układ do moich potrzeb i z chaosu zaczął wyłaniać się szkielet. Całkiem zgrabny i stylowy.

Wygląda na to, że na książkę złoży się piętnaście rozdziałów podzielonych na cztery części. Będą jeszcze oczywiście standardowe elementy dodatkowe i w tym zakresie skrzętnie skorzystałem z pomocy Unii Europejskiej. Otóż okazuje się, że za darmo dostępny jest europejski „Międzyinstytucjonalny przewodnik redakcyjny 2011”, który między innymi wyjaśnia, czym różni się przedmowa od wstępu i wprowadzenia oraz jak należy formatować bibliografię. Wbrew pozorom nie jest to wcale żadne lanie wody, tylko zwięzła informacja niezbędna biurokratom do przygotowywania innych dokumentów zawierających już prawdziwą wodę. :-)

Skoro mam ten szkielet, czas teraz na jego wypełnianie. Zgodnie z harmonogramem powinienem utrzymywać wydajność na poziomie 1000 słów dziennie, co, biorąc pod uwagę dotychczasowe pomiary, leży w granicach moich twórczych możliwości.

Kochani, ja teraz muszę lecieć, ale gdyby był telefon z Mławy, to powiedzcie Korbaczewskiemu, że wszystko jest na dobrej drodze. – Jerzy Dąbczak

Moje pióro…

Moje pióro

Moje pióro papier skrobie.
Nowe pióro kupię sobie.
I kleksów już nie zrobię.

Może nie pióro i nie papier, choć… część notatek nadal sporządzam w tradycyjny sposób. I nie robię kleksów!

Moja książka powstaje w postaci ulotnych sekwencji bitów, co w czasach, kiedy pisałem swoje wprawki, było niewyobrażalne dla większości z nas. Tylko Stanisław Lem wiedział, co się święci.

A moja Pani Wychowawczyni miała niezłe wyczucie, nagradzając piątkami najwcześniejsze utwory TesTeqa… ;-)

Stanowisko Pracy Kreatywnej

Stanowisko Pracy Kreatywnej

Pisanie książki to nie tylko zapał i radość przelewania myśli do pamięci komputera. Dawniej przelewało się na papier, ale te czasy bezpowrotnie minęły. Teraz każdą myśl musisz wgnieść do elektronicznego liczydła, litera po literze, za pomocą podłączonej do niego klawiatury.

Pisanie to nie twórcze uniesienia, ale przede wszystkim setki godzin do wysiedzenia. Żeby to wytrzymać, musisz mieć wygodne Stanowisko Pracy Kreatywnej.

Powyższe zdjęcie przedstawia moją kuźnię dzieł literackich. Składa się ona z dobrego komputera i znakomitego fotela. To właśnie jego oparcie z charakterystycznymi otworami przesłania widoczny w tle ekran.

Cała Dolina Krzemowa siedzi na fotelach biurowych firmy Herman Miller. W większości są to zaprojektowane w 1994 roku, kultowe modele Aeron. Jednak ja poszedłem za radą Jeffa Atwooda [blog.codinghorror.com] i zainteresowałem się tańszym, zaprojektowanym w 2003 roku fotelem Mirra. W siedzibie firmy K&R Design, polskiego dealera Herman Miller, w miłej atmosferze miałem okazję wypróbować każdy z oferowanych modeli i okazało się, że bez dwóch zdań mój tył jest kompatybilny z Mirrą! ;-)

Tak, wiem, że można podobny fotel nabyć znacznie taniej, ale albo już za rok będzie cię czekał kolejny zakup, kiedy wątły sprzęcik rozpadnie się na kawałki, albo po kilku latach będziesz musiał skorzystać z usług służby zdrowia w zakresie generalnego remontu twojego kręgosłupa, czego ci szczerze nie życzę.

Na wielu rzeczach warto oszczędzać, ale z pewnością nie na swoim zdrowiu!