Kategoria: x-lektury

George Bush spotyka iPoda

W kwietniu 2006 roku Bush był już tak zafascynowany iPodem, że pozwolił sobie nawet na całkiem niezły dowcip na jego temat podczas wystąpienia dotyczącego konkurencyjności na Uniwersytecie Tuskegee:

„A oto inny interesujący przykład, jak badania podstawowe mogą pomóc zmienić jakość życia lub znaleźć powszechne zastosowanie. Nasz rząd sfinansował badania w zakresie mikronapędów do przechowywania danych, elektrochemii i kompresji sygnałów. Zrobiliśmy to z jednego powodu: technologie te były kluczowe dla skonstruowania iPoda.”

Steven Levy „The Perfect Thing. How the iPod Shuffles Commerce, Culture, and Coolness” (30-31)

Bill Gates spotyka iPoda

Pod koniec posiłku, kiedy wszyscy wstawali już od stołu, wyciągnąłem z kieszeni iPoda i położyłem go przed Gatesem.

„Widziałeś to?” – zapytałem.

W jednej chwili Gates przeniósł się w inny wymiar, tak jak robili to kosmici w starych filmach, kiedy stawali oko w oko z nowym, nieznanym obiektem. Wytwarzali wówczas swego rodzaju telepatyczny tunel pozwalający im zassać bezpośrednio do mózgu wszelkie informacje o tym obiekcie. Palce Gatesa przemieszczały się z szybkością samochodu wyścigowego po kółku przewijania i przyciskach iPoda, a jego oczy nie odrywały się od ekranu. Niemal słyszałem potężny odgłos „zasysania”. Na koniec, kiedy już wchłonął wszystkie niuanse działania urządzenia, oddał mi je i powiedział:

„Wygląda na znakomity produkt.”

Zatrzymał się na chwilę. Coś mu nie pasowało.

„Czy współpracuje tylko z Macintoshem?” – zapytał.

„Tak.” – odpowiedziałem.

Wyjaśnienie: przez pierwsze dwa lata (2001-2003) nie istniało oprogramowanie iTunes dla systemu Microsoft Windows.

Steven Levy „The Perfect Thing. How the iPod Shuffles Commerce, Culture, and Coolness” (17)

Sekret

Sekret to prawo przyciągania.

Wszystko, co pojawia się w Twoim życiu, sam je do niego przyciągasz. A czynisz to za sprawą obrazów, jakie pojawiają się w Twoim umyśle. To jest to, co myślisz. Cokolwiek rozważasz w swoim umyśle, przyciągasz do siebie.

Potęga pozytywnego nastawienia, to główny temat książki „Sekret” Rhondy Byrne. Książki, która odniosła szalony sukces w Stanach Zjednoczonych i ostatnio została opublikowana w Polsce. I wszystko byłoby dobrze, gdyby ta prawda, którą każdy powinien zrozumieć, nie została poparta pseudonaukowymi wywodami o częstotliwościach myśli rezonujących z nieskazitelną strukturą Wszechświata i pokręconą logiką typu jeśli coś przydarzyło się jednemu człowiekowi, to na pewno przydarzy się i innym.

Z całej książki udało mi się wyłowić jeszcze dwa warte zacytowania fragmenty:

Jack Canfield: Pomyśl o samochodzie jadącym w nocy. Światła reflektorów sięgają tylko na odległość od trzydziestu do sześćdziesięciu metrów. Wygląda na to, że możesz pokonać trasę z Kalifornii do Nowego Jorku niemal w ciemności, widząc zaledwie najbliższe sześćdziesiąt metrów. Tak właśnie ujawnia się przed Tobą życie. Jeśli tylko wierzysz, że odsłoni się przed Tobą następne sześćdziesiąt metrów, a potem następne, Twoje życie będzie się przed Tobą stale odsłaniać. I w końcu zaprowadzi Cię do punktu przeznaczenia, jakim jest to, czego naprawdę pragniesz. Dlatego że pragniesz.

James Ray: W większości ludzie spoglądają na swoją obecną sytuację i mówią: „Oto, kim jestem”. Nie, to nie to, kim jesteś. To jest to, kim byłeś. Powiedzmy na przykład, że nie masz dość pieniędzy na koncie albo że nie zadowala Cię związek uczuciowy, albo że Twoje zdrowie i sprawność nie są zadowalające. To nie to, kim jesteś; to pozostałość, rezultat Twoich dawnych myśli i działań. A więc żyjemy bezustannie w tych pozostałościach myśli i działań podejmowanych w przeszłości. Kiedy patrzysz na swoją obecną sytuację i określasz według niej samego siebie, to skazujesz się na to, że w przyszłości nie będziesz miał niczego więcej.

I to by było na tyle. Na całą resztę szkoda twojego czasu i pieniędzy.

Na krzywy ryj

Niemal każdego dnia dostaję maile od jakiejś ambitnej młodej osoby, w których wprost pada żądanie: „Chcę dostać pracę” albo „Myślę, że może mi pan pomóc. Proszę zostać moim mentorem”. Zadziwia mnie, jak ci młodzi ludzie źle rozumieją ten proces. Jeśli chcą otrzymać ode mnie pomoc i nie proponują nic w zamian, przynajmniej powinni starać się mnie jakoś zjednać, pokazać, że są kimś wyjątkowym, dowieść, że coś nas łączy, wyrazić swoją wdzięczność, podekscytowanie i pasję.

Keith Ferrazzi, Tahl Raz „Nigdy nie jedz sam, czyli sekrety sukcesów w biznesie” (293)