Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od Apple po Spotify i YouTube!
Moi koledzy z Klanu Finansowych Ninja Michała Szafrańskiego uświadomili mi pewną rzecz. Przykrą rzecz. Jestem malkontentem. Nieważne, o co chodziło akurat w tej konkretnej sprawie. Bez ogródek, szczerze zwrócili mi uwagę, że kiedy coś według mnie nie działa perfekcyjnie, to wytaczam najcięższe działa i oddaję salwę za salwą.
Jeśli czytasz ten artykuł rano, pomyśl, co dziś zamierzasz zrobić. Jeśli czytasz w środku dnia, pomyśl, co już zrobiłeś i co jeszcze jest przed tobą. Jeśli zaś czytasz wieczorem, zastanów się, jak ci minął dzień. Twój zwyczajny dzień wypełniony sprawami do załatwienia, drobnymi radościami i smutkami.
W poprzednim artykule zatytułowanym
Dotychczas myślałem, że człowiek ma do wyboru tylko dwie możliwości: albo coś robi, bo chce osiągnąć jakiś cel, albo coś robi, bo po prostu cieszy go to robienie. Innymi słowy: albo chce dokądś dojść, albo wyrusza w drogę, bo lubi podróżować. Ostatnio internet podpowiedział mi trzecią możliwość, kto wie, czy nie najważniejszą…