We wpisie „Rejestracja czasu pracy” przypomniałem jedną z najważniejszych zasad zarządzania: „Dostajesz to, co mierzysz!”. Niedawno dowiedziałem się o zaskakujących skutkach stosowania niewłaściwych miar wydajności pracy pisarzy, którzy w XIX wieku tworzyli powieści odcinkowe na zamówienie popularnych gazet codziennych.
Kategoria: a-propos
Sam na szczycie
Na szczycie stoi szef. Ma do dyspozycji wszystko: wspomagających go członków zarządu, doradców, komitety stałe i niestałe, komisje wypracowujące rekomendacje, fachowców i partaczy, pochlebców i zawziętych krytyków, asystentkę i samochód służbowy. Podejmując każdą decyzję, mógłby zasłaniać się tą czy inną ekspertyzą, protokółem z zebrania lub e-mailem, ale to tak nie działa…
10 lat ze zrozumieniem
Dziesięć lat temu rozpocząłem swoją krucjatę przeciwko „czytaniu ze zrozumieniem”. To znaczy nie przeciwko samemu „czytaniu ze zrozumieniem”, ale przeciwko używaniu tego zwrotu przez autorów, którzy uwielbiają tak strofować czytelników, żeby podkreślić swoją wyższość. To nie tak! Obowiązkiem autora jest pisanie ze zrozumieniem, czyli takie formułowanie swoich myśli, żeby odbiorca nie miał żadnych wątpliwości co do ich znaczenia.
Powściągliwość
Doktor Mark Goulston jest specjalistą od idiotów (przeczytaj wpis „Wariaci są wśród nas!”). Ale nie tylko od tych idiotów, którzy cię otaczają, ale i od tego, który siedzi w tobie. Niedawno doktor Goulston opisał trzy kroki pomagające każdemu ujarzmiać tego właśnie wewnętrznego pasożyta i dzięki temu więcej osiągać w życiu. Trzy kroki, dzięki którym ze zwierzęco impulsywnej istoty przekształcisz się w dojrzale powściągliwego człowieka. Gdy zatem przytrafi ci się coś denerwującego: