Autor: Krzysztof Wysocki

Świat wybacza wiele

Świat wybacza wiele, ale nie wszystko.

Dlatego możesz i powinieneś ruszać do działania, mimo że nie wszystko zostało zapięte na ostatni guzik. W większości przypadków nie wystąpią okoliczności, które pokrzyżują twoje plany.

Ale czym innym jest niezapięty ostatni guzik, a czym innym rozchełstana, brudna koszula.

Czym innym jest świadome zaniechanie przygotowań dotyczących mało istotnego lub mało prawdopodobnego elementu projektu, a czym innym totalne olanie potrzeby przygotowania się do realizacji przedsięwzięcia.

Nie spotkałem jeszcze człowieka czynu, którego nie mierziłaby potrzeba wykonywania zabezpieczających czynności wstępnych przed przystąpieniem do działania. Są oczywiście tacy, którzy poprzestają na niekończącym się opracowywaniu planów awaryjnych i rozpatrywaniu najczarniejszych scenariuszy, ale nie o nich tu mówimy.

Problem z przygotowaniem polega na tym, że w dużej mierze jest to proces bezproduktywny – wykonujesz szereg czynności, które zapewne okażą się niepotrzebne. Tyle że nie wiadomo, które z nich! Dowiesz się tego dopiero po fakcie. Musisz więc pogodzić się z tym, że przygotowanie to zawracanie głowy, ale zawracanie głowy, które zwiększa prawdopodobieństwo uniknięcia katastrofy. Na przykład takiej, jakiej doświadczył Gregor Schlierenzauer podczas ostatniego konkursu lotów narciarskich, kiedy to, zapinając z niedostateczną uwagą kombinezon, uszkodził zamek i został zdyskwalifikowany. A trzeba było spokojnie, profesjonalnie zrobić to, co należy, a nie pajacować przed kamerą.

Pamiętaj więc: świat wybacza wiele, ale jeszcze więcej tym, którzy należycie się przygotują.

Prawdziwe niebezpieczeństwa

Prawdziwe niebezpieczeństwa to te, o których nie masz zielonego pojęcia.

Bo znane zagrożenie daje ci możliwość przeciwdziałania:

  • Jeśli wiesz, że za zaułkiem czai się zbir, możesz wybrać inną drogę albo przygotować się na odparcie jego ataku.
  • Jeśli wiesz, że inna firma pracuje nad urządzeniem, które zagrozi twoim wyrobom, możesz odpowiednio zmodyfikować swoją strategię marketingową i uprzedzić jego zamiary.
  • Jeśli wiesz, że ktoś, kogo uważasz za sojusznika, knuje za twoimi plecami, możesz zmienić zasady gry i uchronić się przed zdradzieckim strzałem w plecy.

Jeśli zaś nie dysponujesz taką wiedzą, jesteś jak dziecię we mgle – bezbronny i podatny na ciosy.

Dlatego jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest ciągłe prowadzenie rozpoznania – zbieranie informacji i wyciąganie z nich wniosków. W ten sposób budujesz wiedzę oraz intuicję pozwalającą ci coraz trafniej uzupełniać luki w tej wiedzy. Zaglądasz za fasadę pozorów i zaczynasz wyraźniej dostrzegać wcześniej nieznane zagrożenia.

Ale nie przerażaj się ich mnogością. One tam były także wtedy, gdy nie zdawałeś sobie sprawy z ich istnienia. Teraz po prostu możesz sprać im pyski, zanim wyszczerzą kły!

Co to jest?

W metodzie GTD (Getting Things Done) Davida Allena każdą sprawę, która dotrze na twoją orbitę (znajdzie się w jednej z twoich skrzynek spraw przychodzących), masz obowiązek potraktować standardowym pytaniem:

Co to jest?

„Cóż za banalne pytanie!” – wykrzyknie w tym miejscu wszystkowiedzący mądrala. Otóż, Panie Mądralo, większość ludzi zbyt rzadko zadaje sobie to pytanie, przez co popadają w kłopoty – a to z powodu lekceważenia spraw ważnych, a to z powodu przytłoczenia liczbą nieistotnych błahostek.

Bo pytanie „Co to jest?” nie służy do przytoczenia słownikowej definicji danego zjawiska, ale do określenia twojego osobistego stosunku do tej sprawy. W gruncie rzeczy chodzi o odpowiedź na pytanie:

Czym to coś jest dla mnie?

  • Czy mogę to po prostu wyrzucić?
  • Czy powinienem to zachować na zaś?
  • Czy powinienem coś z tym zrobić?
  • A jeśli trzeba coś z tym zrobić, to jaki jest pierwszy krok (Najbliższe Działanie)?

Często odpowiedź na to fundamentalne pytanie jest banalna, ale są sprawy, w przypadku których zajęcie uczciwego stanowiska wymaga wiele odwagi.

Miej zatem odwagę zastanawiać się nad swoimi sprawami, bo uciekając od pytania „Co to jest?”, uciekasz od swojego życia!

Sztuka skutecznej zemsty

Nie jesteśmy idealni. Otaczający nas ludzie też nie. Niektórzy z nich tak zaleźli nam za skórę, że naszym największym pragnieniem jest odpłacenie im z nawiązką. Chcemy zemsty do kwadratu!

Zaczynamy więc knuć, kopać doły, krzyżować im plany i siać wrogą propagandę. W zapamiętaniu zaniedbujemy własne sprawy i wspólnie z naszym wrogiem staczamy się w przepaść.

Tymczasem droga do najskuteczniejszej zemsty nie prowadzi przez nieszczęście, lecz przez szczęście.

Chuck Palahniuk, autor powieści „Fight Club” i „Survivor”, powiedział kiedyś, parafrazując hiszpańską mądrość ludową:

„Szczęście jest najlepszą formą zemsty. Nic tak nie wkurza ludzi, jak obserwowanie czyjegoś cholernie dobrego życia.”

Skup się zatem na swoich sprawach, uczyń swój świat barwnym i ekscytującym, a wtedy popaprańcom, którzy zrobili ci kiedyś krzywdę, pęknie żyłka ze złości. Ot, co!