Nie masz czasu czytać tego wpisu? To go posłuchaj! Tutaj albo w postaci podcastu Biznesu Bez Stresu dostępnego we wszystkich rozgłośniach od „Apple” po „Spotify” i „YouTube”!
Derek Sivers to człowiek legenda. W 1997 roku założył firmę CD Baby, potem ją sprzedał i zaczął włóczyć się po świecie. Ostatnio osiadł w Nowej Zelandii i wydał własnym sumptem trzy książki. Dwie z nich: „Hell Yeah or No” i „Your Music and People” są nieco wtórne w stosunku do wcześniej opublikowanej, kultowej „Anything You Want”. Ale trzecia jest niesamowita: „How to Live. 27 conflicting answers and one weird conclusion”, czyli „Jak żyć? 27 sprzecznych odpowiedzi i jeden dziwny wniosek”. Szczerze ją polecam i pewnie kiedyś o niej napiszę, ale jeszcze nie dziś, bo dziś będzie o czymś innym. Derek opublikował właśnie artykuł, w którym przedstawił swoją politykę cenową. Zawstydza nią nie tylko wielkich wydawców, ale i większość self-publisherów.
Pierwsi o wykałaczce w moim udzie dowiedzieli się Patroni Głosu Biznesu Bez Stresu. Ty też możesz zostać Patronem! Doszedłem jednak do wniosku, że ta anegdota warta jest opowiedzenia wszystkim czytelnikom Biznesu Bez Stresu, ponieważ świetnie koresponduje z poprzednim artykułem o złowieszczym tytule
Film „Big Short” o kryzysie finansowym, którego świat doświadczył w latach 2007-2008, rozpoczyna się następującym cytatem: „To nie niewiedza pakuje nas w kłopoty, tylko to, co błędnie uznajemy za pewne”. Cytat ten został również przywołany w nagrodzonym Oscarem filmie „Niewygodna prawda” o kryzysie klimatycznym, który zagraża ludzkości. Autorzy obu tych obrazów przypisali powyższą myśl Markowi Twainowi, ale… chyba byli zbyt pewni swojej wiedzy, nie istnieje bowiem żadne potwierdzenie, jakoby największy amerykański humorysta kiedykolwiek coś takiego powiedział.
Nie wiem jak, ale ktoś policzył, że za pomocą naszych pięciu zmysłów odbieramy w każdej sekundzie 11 milionów bitów informacji. Ten ktoś policzył również, że ludzki mózg jest w stanie przetworzyć zaledwie 2500 bitów na sekundę. W procesie automatycznej preselekcji ignorujemy więc 10997500 bitów, czyli prawie 99,98% docierających do nas bodźców. To straszne!