Karta kredytowa

KARTAKRECzy wiesz, dlaczego banki tak natarczywie zachęcają cię, żebyś włożył do swojego portfela kolejną kartę kredytową? Dlatego, że jej kształt i dotyk jest zawsze taki sam niezależnie od tego, czy wydajesz 20 złotych, czy dwa tysiące. Z gotówką jest inaczej. Bardzo wyraźnie odczuwasz różnicę między wyjęciem z portfela banknotu dwudziestozłotowego, a zapłaceniem za coś plikiem dwudziestu setek.

Karta kredytowa usuwa twój naturalny opór przed wydawaniem pieniędzy. Została wymyślona po to, żebyś mógł wygodnie pozbywać się owoców swojej codziennej harówy. Żebyś mógł trwonić swoją ciężko zarobioną kasę.

Nie inaczej jest z twoim czasem. Gdy się rodzisz, otrzymujesz od losu kartę kredytową. Jej walutą jest czas, a limit stanowi liczba lat, miesięcy, tygodni, dni, godzin i minut, które będzie ci dane przeżyć. Niestety nie dostajesz tego bogactwa w gotówce. I dlatego je trwonisz.

Twój czas przecieka ci przez palce. W niewidoczny sposób znika z twojego konta jak złotówki z karty kredytowej. Chwile wyciekają niepostrzeżenie, kiedy rozmieniasz je na drobne. Nawet nie wiesz komu podarowałeś kolejną godzinę życia albo na jaką błahostkę ją wymieniłeś, ponieważ bank nie przysyła ci żadnych wyciągów…

Dlatego przestań traktować swój czas jak kartę kredytową. Niech to będzie twoja gotówka – plik banknotów o wysokich nominałach. Zanim „wydasz” kolejny dzień, dwa razy zastanów się, co za niego kupujesz:

  • Aktywność?
  • Radość?
  • Miłość?
  • Szczęście?

czy

  • Bezruch?
  • Smutek?
  • Nienawiść?
  • Złośliwość?

Zastanów się…

4 myśli w temacie “Karta kredytowa

  1. Nie wiem, ale TesTequ wydaje mi się, że obydwie rzeczy są dla ludzi rozważnych i znających problem. Ja jestem akurat po finansach, więc potrafię poruszać się w przestrzeni finansowej. Karta kredytowa jest mi potrzebna jak powietrze, ale stan na koniec okresu rozliczeniowego w większości wypadków jest równy zeru (wyjątkiem są duże zakupy, najczęściej do domu, gdzie kartę kredytową traktuję jako prywatny kredyt na 2-4 miesiące).
    Z czasem jest trochę inaczej, jestem na emeryturze, co kwestię umykającego czasu postawiło w osobliwym miejscu. Inna rzecz, że myślałem, że nie będę miał co robić, a ja zajęty jestem bardzo. Dużo czasu zajmuje mi sport (nazwijmy to kontaktem z ruchem), mam 4 wnuczki, ciągle trzeba a to przypilnować, pojechać, załatwić, odebrać. Dużo wyjeżdżam i zwiedzam, i poprawiam swój dom (mieszkanie).
    Ale generalnie jest to związane z charakterem człowieka, ja nie usiedzę na miejscu, telewizji w ogóle nie mam, jestem w ciągłym ruchu, pcha mnie na okrągło. A ilu znamy ludzi preferujących telewizor i butelkę piwa.

    Polubienie

  2. @Torlin: Są ludzie tacy jak my, którzy nie tracą czasu. Są też tacy, którzy tracą czas z premedytacją. Ale jest też grupa niezdecydowanych, którym ten wpis dedykuję!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.