Paranoicy

PARANOIKJestem graczem zespołowym. Lubię, gdy moja drużyna odnosi sukcesy, ponieważ są one również moimi sukcesami. Mogę, ale nie muszę być szefem, natomiast obca jest mi żądza zdobywania władzy we własnym obozie. Nie obawiam się też, że ktoś będzie chciał zająć moje miejsce. Dlaczego? Dlatego, że daję z siebie wszystko, a jeżeli ktoś tego nie docenia, to jego strata. Na świecie jest wystarczająco dużo ludzi, którym zależy na moim zaangażowaniu.

Dlatego moja współpraca z paranoikami nigdy nie układała się dobrze. Bo paranoik się boi. Po pierwsze drażni go moje nastawienie na grę zespołową. Nie rozumie, że ja nie mam tych samych obaw, które jego dręczą dniami i nocami:

  • że współpracownicy okażą się nielojalni;
  • że każdy dybie na jego stanowisko;
  • że wszyscy chcą sobie przywłaszczyć jego pomysły, nawet te najgłupsze;
  • że nikt nie docenia jego inteligencji, błyskotliwości, wiedzy i dobroci;
  • że konkurent przebije mu opony na parkingu, żeby gruchnął w drzewo w drodze powrotnej do domu;
  • i tak dalej, i tak dalej…

Żeby obronić się przed tymi wszystkimi strachami, paranoik chowa się w okopie i profilaktycznie rzuca na oślep granatami. Stara się też zawiązywać taktyczne sojusze, ale ponieważ do nikogo nie ma zaufania, nie wierzy, że druga strona ich dotrzyma. Ciężkie jest życie paranoika i ja to rozumiem, ale nie oznacza to, że akceptuję.

Powiem szczerze: wkurza mnie, gdy paranoik uważa każdą moją sugestię usprawnienia jego pracy za zamach na jego kompetencje, pozycję zawodową i dorobek. A właściwie wkurzało mnie to do czasu, kiedy pierwszy raz usłyszałem stwierdzenie, że „nie warto kopać się z koniem”.

Bo nie warto. Z paranoikiem nie wygrasz. Zamęczy cię na śmierć swoją podejrzliwością i knuciem za twoimi plecami. Dlatego nie trać czasu na walkę i zajęcia terapeutyczne. Grzecznie się pożegnaj, zabierz swoje zabawki i zmykaj tam, gdzie pieprz… no nie – tam, gdzie będziesz miał towarzystwo ludzi grających razem z pozostałymi członkami zespołu, a nie przeciwko nim.

Powodzenia!

8 thoughts on “Paranoicy

  1. Hmmm, ale czy wiedza-świadomość faktu (+konsekwencji) obecności i funkcjonowania w naszym społeczeństwie dużej liczby ludzi nieskłonnych i nieumiejących grać zespołowo nie czyni nas (~pozostałych) umiarkowanymi paranoikami? A z czasem to się nasila? Albo zalecza jakoś?…

    Lubię to

  2. @Orginal_Replica: Szachiści? Nie da się ukryć, że knują. ;-) Ale na szczęście nie posuwają się do smarowania pionków przeciwnika klejem. :-)

    Lubię to

  3. @a_cappella: Mnie szczególnie boli postępowanie tych paranoików, którzy aktywnie knują za moimi plecami. Ustalam coś z nimi, a potem się okazuje, że poleźli do moich podwładnych i nakłamali albo odwrócili kota ogonem.
    W gruncie rzeczy w tym wpisie chodzi mi o lojalność w zespole. Do działania potrzebuję kumpli, z którymi „można konie kraść”, a nie takich, którzy wysyłają mnie do stajni, a tam afera, że koni nie ma. ;-)

    Lubię to

  4. Jest spora grupa osób wykluczonych z gry zespołowej z powodów demograficznych – jedynacy i bliźniacy.
    Jedynacy – wiadomo, nie muszą z nikim negocjować, bliźniacy też, ew tylko z tzw „trzecią stroną”.
    Co bardziej wyrobieni udają negocjacje pytając – jak ułożyć te klocki?
    A klocki są już dawno przez nich ułożone.

    Lubię to

  5. @Orginal_Replica: Zastanawiam się nad stereotypem jedynaka (skoro „jedynak” to może „monotyp” ;-) ). Być może nie da się umknąć swojemu przeznaczeniu…

    Lubię to

  6. Zapomniałem, że bywają rzadkie i cenne wyjątki (spójrz w lustro), które umknęły przed stereotypem.
    Oby dzięki takim wyjątkom stereotyp się kiedyś rozleciał.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s