Wkurzeni do potęgi

musiboleKsiążka Marka Mansona „The Subtle Art of Not Giving a F*ck” (czyli „Subtelna sztuka nieprzejmowania się”) mówi głównie o tym, że przejmujemy się zbyt wieloma rzeczami, które w gruncie rzeczy nie powinny nas obchodzić. A potem przejmujemy się, że tak bardzo się przejmujemy tym, czym nie powinniśmy się przejmować. I to nas wkurza. Oto kilka celnych cytatów na ten temat:

Masz dość durnych, nieistotnych rzeczy i zupełnie nie wiesz dlaczego. I masz dość tego, że tak łatwo dochodzisz do stanu, kiedy masz wszystkiego dość. I nagle w środku tej bezsensownej wściekłości zaczynasz sobie zdawać sprawę, że bycie cały czas wkurzonym zmienia cię w płytkiego, podłego człowieka. I rośnie w tobie nienawiść, nienawiść tak wielka, że wkurzasz się na siebie. A teraz popatrz w lustro: jesteś wkurzony na siebie, że wkurza cię bycie wkurzonym. Obłęd!

(Mark Manson, „The Subtle Art. of Not Giving a F*ck”, Amazon Kindle location 212)

Czujemy się źle z tym, że się źle czujemy. Czujemy się winni tego, że męczy nas poczucie winy. Wkurzamy się, że jesteśmy wkurzeni. Denerwujemy się, że jesteśmy zdenerwowani. Co jest z nami nie tak?

(Mark Manson, „The Subtle Art. of Not Giving a F*ck”, Amazon Kindle location 236)

Ponieważ w zasięgu naszych zmysłów mamy nieskończoną liczbę rzeczy, które możemy zobaczyć i poznać, jesteśmy w stanie na nieskończenie wiele sposobów odkryć, że nie spełniamy jakichś oczekiwań, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, że wszystko nie jest tak wspaniałe, jakby mogło być. I to nas wykańcza.

(Mark Manson, „The Subtle Art. of Not Giving a F*ck”, Amazon Kindle location 248)

Pragnienie odczuwania pozytywnych doświadczeń jest samo w sobie negatywnym doświadczeniem. I – paradoksalnie – akceptacja negatywnych doświadczeń stanowi pozytywne doświadczenie.

(Mark Manson, „The Subtle Art. of Not Giving a F*ck”, Amazon Kindle location 253)

Filozof Alan Watts nazwał to zjawisko „prawem odwrotności”: im bardziej gonisz za szczęściem, tym mniejsza będzie twoja satysfakcja, ponieważ ta gonitwa wzmacnia tylko twoje poczucie braku tego, czego tak pożądasz. Im bardziej pragniesz bogactwa, tym biedniejszy będziesz się czuł niezależnie od wielkości twoich zarobków. Im bardziej pragniesz być seksowny i pożądany, tym brzydszy będziesz się sobie wydawał niezależnie od tego, jak naprawdę wyglądasz. Im bardziej pragniesz być szczęśliwy i kochany, tym samotniejsze i bardziej wypełnione obawami będzie twoje życie niezależnie od tego, jacy ludzie cię otaczają. Im bardziej pragniesz duchowego objawienia, tym bardziej samolubny i płytki staniesz się w swoim dążeniach.

(Mark Manson, „The Subtle Art. of Not Giving a F*ck”, Amazon Kindle location 256)

Więcej na temat kalibrowania swoich oczekiwań przeczytasz w „Teraz!” – mojej książce o podejmowaniu właściwych decyzji!

„Teraz!” to nadal świetny pomysł na prezent!

13 thoughts on “Wkurzeni do potęgi

  1. Z większością przytoczonych stwierdzeń zdecydowanie się zgadzam. Jednak zauważanie „samowkurzenia” nie jest, według mnie, właściwe wszystkim ludziom. Fakt ten nie zawsze wynika ze zrozumienia takich mechanizmów, tylko z braku wysiłku w autorefleksji. Jest taka grupa osób, która woli dowiedzieć się od kogoś obok, co powinna o sobie myśleć – a potem dokładnie tak robią. Dziwne to, ale prawdziwe.
    Ostatni przytoczony fragment jest ciekawym podsumowaniem przemyśleń autora.
    Nie mogę się jednak zgodzić do końca z twierdzeniem dotyczącym szczęścia. Ponieważ to nie otoczenie warunkuje szczęście, a wyłącznie wewnętrzne nastawienie. Chyba że otoczenie w tym zdaniu dotyczy wyłącznie bycia kochanym. Mimo wszystko coś tu się nie zgadza, bo duchowe objawienie w zdaniu następnym jest utożsamione ze wzniosłym i głębokim efektem dążeń – co nie koniecznie musi dokładnie to oznaczać.

    Polubienie

  2. @Kuba Dirska: Moim zdaniem Mansonowi nie chodzi o czerpanie szczęścia z otoczenia, ale o to, że pogoń za szczęściem jest źródłem poczucia braku satysfakcji, niezależnie od wszelkich czynników – w tym zewnętrznych.

    Polubienie

  3. @Testeq: Jeśli w ten sposób zinterpretujemy słowa Mansona, to oczywiście masz rację. Ja jednak przyjąłem w stosunku do samego szczęścia podejście binarne. Tzn. skoro szczęście nie zależy od warunków zewnętrznych, tylko wyłącznie własnego nastawienia, to nie ma przeszkód, aby stale czuć się szczęśliwym (w zasadzie niezależnie od okoliczności). A jeśli, ktoś jest już szczęśliwy, to jakiekolwiek do tego szczęścia dążenie w ogóle traci sens. Trochę ograniczam możliwość bycia bardziej lub mniej szczęśliwym – jest to jednak celowe uproszczenie. Wystarczająco mało ludzi czuje się „choćby” szczęśliwymi.

    Polubienie

  4. @Kuba Dirska: Też uważam, że jedynym źródłem szczęścia jesteśmy my sami. Dziś rano odśnieżyłem podjazd do garażu i poczułem olbrzymią satysfakcję. Nie dlatego, że ktoś powie: „Ale wspaniale to zrobiłeś!”, ale dlatego, że zrobiłem dobrze to, co powinienem zrobić. I mojego „szczęścia” nie jest w stanie zepsuć fakt, że znowu zaczęło padać. ;-)

    Polubienie

  5. W tłumaceniu na góralski ten tytuł brzmi: „Subtelno śtuka unikania krucaf*ksa” :)

    Polubienie

  6. W tłumaceniu na góralski tytuł tej ksiązki brzmi: „Subtelno śtuka unikania krucaf*ksa” :)

    Polubienie

  7. Mój komentorz w dwók egzemplorzak? Ale jednak nie całkiem identycnyk. Co potwierdzo hyrne słowa poni Szymborskiej, ze nic dwa rozy sie nie zdarzo :)

    Polubienie

  8. @owcarek podhalański: I w ten sposób powstała kultowa trylogia wzajemnie uzupełniających się i dopełniających komentarzy. Tak zwane „dzieło kompletne”.
    A tłumaczenie tytułu książki na góralski „Subtelno śtuka unikania krucaf*ksa” jest GENIALNE!

    Polubienie

  9. Hmmm, z tym szczęściem… Na zajęciach z psychologii dość mocno wbijano mi w głowę, że nadmierna motywacja obniża sprawność działania. Dotyczy to może bardziej czynności szybkich, technicznych, gdzie ułamkowosekundowe spięcie/trema niszczą wynik (najlepszą ilustracją skok narciarski), ale i w długotrwałych, procesualnych wysiłkach się jakoś tam sprawdza.

    Żeby nie było negatywnie („unikanie krucaf*ksa” jest jednak postulatem negatywnym;)) — zapostuluję do przodu: „Wiedz, jak i kiedy wyluzować!

    (PS, „Potraf wyluzować!” równie dobre, ale jednak trzeba się wpierw osłuchać z nowatorską formą językową ;roll;)

    Polubienie

  10. @a_cappella: Bardzo mi się podoba ten „potraf”. Taki trafny! Ale jak tu się nie spinać, starając się perfekcyjnie wyluzować? ;-)

    Polubienie

  11. S. Horngacher uczy ponoć skoczków narciarskich, by na zawodach myśleli, że są na treningu… Tylko jak to przełożyć na życie, gdzie „nic dwa razy się nie zdarza”?…

    Polubienie

  12. @a_cappella: Najgorzej jest, gdy się myśli, że się nie myśli tego, co należałoby myśleć, żeby było po myśli. :-)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s