Miesiąc: Lipiec 2015

Ile waży projekt?

Dzisiaj mam tak smakowity wpis, że aż żal go marnować, gdy połowa czytelników BIZNESU BEZ STRESU odłączyła się od internetu. Rozkoszują się śpiewem ptaków i szumem fal…

Pozostaje mi więc zadedykować te zdumiewające spostrzeżenia tym, którzy pozostali na posterunku.

Wszystko w przyrodzie jest w coś zapakowane. Po co? Żeby się nie rozsypało i dotarło w nienaruszonym stanie do punktu docelowego. Zakupy w torbie, telewizor w wielkim kartonowym pudle, grzyby w wiaderku i tak dalej, i tak dalej.

Całkowita masa towaru z opakowaniem (brutto) jest sumą masy towaru bez opakowania (netto) i masy samego opakowania (tara). Cała sztuka polega na tym, żeby opakowanie było jak najlżejsze, ale żeby jednocześnie zapewniało bezpieczeństwo temu, co znajduje się w środku.

Opakowaniem każdego projektu jest jego dokumentacja. Służy ona temu, żeby przedsięwzięcie się nie wykoleiło i dało oczekiwane rezultaty. I w tym przypadku „opakowanie” mierzone czasem poświęconym na biurokrację powinno być jak najlżejsze.

W październiku 2011 roku przedstawiono wyniki eksperymentu („PEO GCS Baseline Program Timeline Analysis”), za pomocą którego policzono, ile waży biurokratyczne opakowanie dużego programu pozyskiwania nowego pojazdu bojowego dla armii amerykańskiej. Po przeanalizowaniu ścieżek krytycznych przedsięwzięcia okazało się, że ten hipotetyczny projekt trwałby:

  1. 16 lat i 6 miesięcy, gdyby jego efektem było wdrożenie pojazdu do służby zgodnie z procedurą stosowaną przez wojskowych urzędników.
  2. 11 lat i 5 miesięcy, gdyby skupiono się tylko na pracach inżynierskich: zaprojektowaniu, skonstruowaniu i przetestowaniu pojazdu.
  3. 10 lat, gdyby skupiono się się tylko na biurokracji, a w efekcie nie powstałby żaden pojazd.

Konkluzja raportu jest tragikomiczna:

Wszystkim się wydaje, że kluczem do skrócenia czasu trwania projektów jest optymalizacja procesu projektowania, konstruowania i testowania produktu. Tymczasem to biurokracja towarzysząca przedsięwzięciom, a nie praca konstruktorów, wyznacza terminy realizacji poszczególnych etapów.

Co o tym sądzisz?

Stara Warszawa

Makieta Warszawskiej Starówki

Ten pomysł mi się podoba! Na zdjęciu powyżej uwieczniłem odlaną w metalu makietę warszawskiej Starówki. Przy szlakach prowadzących na Rynek Starego Miasta postawiono kilka takich postumentów, żeby turyści mogli się zorientować w rozkładzie uliczek i kamieniczek.

Natomiast już na samym Rynku… trudno jest zobaczyć zabytkowe fasady. Magiczne urządzenie teleportujące przenosi cię natychmiast do Tych lub Tychów – w zależności od twoich preferencji językowych. Preferencje smakowe masz z góry narzucone.

Zimne piwo nie jest złe, ale czy jest ważniejsze od Starówki?

Parasole Warszawskiej Starówki

Skoro mowa o makietach, to imponującą rekonstrukcję przedwojennego centrum stolicy wykonano w Teatrze Kamienica. Warto ją uważnie obejrzeć i się zdziwić, że niektóre ulice przebiegały tam, gdzie ich teraz nie ma, a inne kończyły się tam, gdzie teraz wcale się nie kończą.

Makieta Śródmieścia Warszawy w Teatrze Kamienica

Zakłopotanie

Pod wpisem Dziewczyny, róbcie swoje! obiecałem, że zajmę się „zakłopotaniem”. Napisałem wówczas w komentarzu:

Jeżeli swoim zachowaniem lub kulturą organizacyjną prowadzimy do zakłopotania rozsądnych ludzi, to coś jest nie tak.

Na przykład jako pracodawca deklarujesz politykę równych szans i liczysz na zatrudnienie w dziale informatyki większej liczby kobiet. Dziwisz się, że po wizycie w twojej firmie większość kandydatek rezygnuje, a te, które zdecydowały się podjąć pracę, odchodzą po kilku miesiącach. A czy zwróciłeś uwagę na kalendarz wiszący na ścianie w pokoju informatyków? Zatrudniasz kulturalnych pracowników i w świetle prawa nic nagannego się nie dzieje, jednak nietrudno się domyślić, że gołe cycki na ścianie w jaskini programistów mogą wprawiać w codzienne zakłopotanie pracującą tam dziewczynę.

Zwracaj uwagę na takie „drobiazgi”, które mogą urastać do rangi nierozwiązywalnych problemów. Nie trać wartościowych ludzi, a swoje słowa wspieraj działaniami.

Nie pozwalaj „zakłopotaniu” prowadzić twojej polityki kadrowej!

Jak usunąć ze swojej głowy natręta?

Metoda Getting Things Done (GTD) Davida Allena pozwala skutecznie i, co najważniejsze, nieinwazyjnie usunąć z własnej głowy każdą natrętną myśl.

Żeby to osiągnąć, zrób trzy rzeczy:

  1. Sprecyzuj Pożądany Wynik załatwienia męczącej cię sprawy.
  2. Określ Najbliższe Działanie, które przybliży cię do Pożądanego Wyniku.
  3. Zapisz Pożądany Wynik i Najbliższe Działanie w systemie, któremu ufasz.

Oczywiście ten sposób postępowania okaże się skuteczny jedynie wtedy, gdy nie ograniczysz się tylko do zapisywania Najbliższych Działań, ale będziesz je także konsekwentnie realizował!

Mam rację?