Miesiąc: Listopad 2012

Medytacja

Wielu ludziom wydaje się, że medytacja to siedzenie na specjalnej poduszce w pozycji lotosu, głębokie oddychanie i powtarzanie w kółko kilku słów lub buczenie niczym transformator energetyczny wysokiego napięcia.

Istnieje wiele stron internetowych opisujących tę jedynie słuszną pozycję i z niezachwianą pewnością siebie głoszących, że pierwszą rzeczą, jakiej trzeba nauczyć się w medytacji, jest „właściwy sposób siedzenia”.

Oczywiście nieskrępowana wygoda ciała i możliwość rozluźnienia poszczególnych mięśni mają duże znaczenie dla skuteczności praktyki medytacyjnej, ale nie są jej warunkiem koniecznym. Medytować można także wtedy, gdy okoliczności wcale temu nie sprzyjają. Na przykład w zatłoczonym autobusie, w kolejce do kasy w hipermarkecie czy podczas zmywania talerzy po obiedzie.

Dlaczego?

Dlatego, że:

Medytacja to nauka bycia swoim własnym, dobrym przyjacielem – przyjacielem, który cię rozumie i akceptuje.

To właśnie do budowania tej przyjaźni niezbędne jest wsłuchiwanie się w swój oddech, zauważanie i odkładanie na bok przelatujących przez głowę myśli oraz skupianie uwagi na poszczególnych częściach własnego ciała.

Wiele dolegliwości trapiących ludzkie ciało i duszę można złagodzić lub całkowicie uleczyć zaprzyjaźniając się z samym sobą.

Zacznij więc już teraz – od piętnastu oddechów. Jeśli nie prowadzisz pojazdu mechanicznego, zamknij oczy i:

  • przez pierwsze trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za ten dzień.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za tę godzinę.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za tę chwilę.”
  • przez kolejne trzy oddechy podczas wdechu pomyśl: „Jestem wdzięczny”, a podczas wydechu: „za ten oddech.”
  • przez ostatnie trzy oddechy nie myśl już o niczym, tylko poczuj bezgraniczną radość bycia żywą istotą i doceń to, że jesteś w stanie tę radość odnaleźć.

Wolność złego słowa

W imię wolności słowa w dniu Narodowego Święta Niepodległości we wszystkich serwisach telewizji publicznej pierwszą wiadomością była informacja o starciach między policją a uczestnikami Marszu Niepodległości organizowanego przez ugrupowania prawicowe. Uroczystości z udziałem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej miały dla państwa dziennikarstwa niższą rangę. Wcześniej, już od wielu dni media podjudzały zarówno prawicowe, jak i lewicowe towarzystwo do widowiskowej konfrontacji, która zwiększy oglądalność, słuchalność i czytalność.

Bo przyzwoitość i dobre wychowanie są nudne. Za to bójki, rzucanie kamieniami, broń gładkolufowa, spalone samochody i krew są tym, czego pragnie każdy reporter (i reporterka w ramach równouprawnienia).

Chcieliście wolności słowa?

To macie!

Wolność złego słowa.

Witamy w szambie, w którym możemy pławić się do woli i radośnie ochlapywać sobie twarze.

Co mnie obchodzi, że morderca Brevik jest niezadowolony z warunków w luksusowym norweskim więzieniu? Dyrdymały o „troskach” tego człowieka nie powinny pojawiać się w przestrzeni publicznej!

I niech mi nikt nie zarzuca cenzorskich zapędów. Każdy może sobie gadać, co mu ślina na język przyniesie. Ja mam pretensję do dziennikarzy, którzy podobno należą do intelektualnej elity kraju – pretensję o to, że prowokują głupie zachowania i aktywnie lansują różne idiotyzmy.

Skończyłem.

Tradycyjna kuchnia polska

Tradycyjna Kuchnia Polska

Tradycyjna kuchnia polska?

Jak nie, jak tak!

To, zrobione w czerwcu bieżącego roku, zdjęcie przypomniało mi moje pierwsze zetknięcie z tradycyjną kuchnią polską.

Dawno, dawno temu wraz z moim Tatą odbieraliśmy w przyzakładowym Punkcie Odbierania Maluchów w Tychach wymarzone czterokołowe cacko. Był to proces żmudny, długotrwały i wyczerpujący. Zajmował wiele godzin, wymagał ogromnego hartu ducha i olbrzymiej cierpliwości. Na szczęście na terenie Punktu Odbierania Maluchów znajdował się Punkt Żywienia Zbiorowego oferujący ciepłe danie. Tak, tak, danie w liczbie pojedynczej, menu bowiem zawierało tylko jedną pozycję oraz modne picie. Wtedy po raz pierwszy zjadłem sztandarową potrawę kuchni polskiej: golonkę z Pepsi Colą.

Dlaczego z Pepsi Colą a nie z wyrobem produkowanym przez konkurencję? Otóż jednym z osiągnięć Edwarda Gierka było sprowadzenie do Polski dwóch burżuazyjnych napojów: Coca Coli i Pepsi Coli. Ale żeby nie było niezdrowej konkurencji, kraj podzielono na dwie strefy wpływów: północ wraz z Warszawą należała do Coca Coli, a południe do Pepsi Coli.

Do dziś wspominam cudowny, tłusty, gazowany smak tej potrawy. Naprawdę! Dziwię się też, że mój żołądek wówczas nie zaprotestował, ale zaprawdę powiadam wam:

Pozytywne nastawienie to 90% sukcesu!

A samochód? Służył dzielnie przez sześć lat, aż został sprzedany. A po miesiącu nowemu nabywcy podczas jazdy wypadł na jezdnię akumulator, co było standardową przypadłością tego pojazdu, który zmotoryzował PRL.

W naturalnym rytmie

Popatrz przez chwilę przez okno albo, jeszcze lepiej, wyjdź na spacer.

Przyjrzyj się uważnie naturze: niebu, ziemi, drzewom, trawie, kamieniom, zwierzętom, wodzie kapiącej z dachu i płomieniom pochłaniającym suche badyle.

Jak sądzisz, czy natura jest zestresowana?

Czy jest przytłoczona ogromem zadań, które ma do wykonania?

Tak wiele obowiązków przed nią, a robi wszystko jakby od niechcenia…

Nie, to tylko pozory. Nie robi niczego od niechcenia. Skupia się na tym, co zapewnia jej cykliczną, zgodną z następstwem pór roku kontynuację istnienia.

Nie spieszy się, ale zawsze zdąża z tym, co najważniejsze. Oczywiście pewne straty są nieuniknione, ale nie stanowią one zagrożenia dla jej trwania i przekazywania życia z pokolenia na pokolenie.

Wszystko to odbywa się we właściwym czasie, zgodnie z rytmem i porządkiem rzeczy wypracowanym metodą prób i błędów przez tysiące lat.

A Ty?

Czy znalazłeś już swój naturalny rytm i porządek rzeczy?

Jeśli nie, nie musisz eksperymentować. David Allen zrobił to za ciebie i wyniki swoich poszukiwań ujął w ramy metody Getting Things Done (GTD).

Spróbuj!

Naprawdę warto!

I nie ma konieczności konsultowania się z lekarzem lub farmaceutą, ponieważ GTD to powrót do natury w czystej postaci!